Co jakiś czas pada takie pytanie w mejlach, więc wrzucam dla ciekawskich. Tak wygląda mój zestaw do szota - może być inny, zależy co kto bierze. Odsyłam do podstron u góry po prawej, tam jest więcej info na temat hormonów. Pierwsze zdjęcie wygrzebane z otchłani starych folderów, drugie robione teraz - nie mam aktualnie aparatu, więc jakość jakbym go zastąpił tosterem, cóż. Na pierwszym zdjęciu leży 50gr do porównania rozmiaru fiolek i reszty, na drugim sama strzykawka z igłą, o nią też są często pytania. ;)
UWAGA! Wszelkie kopiowanie treści bloga bez mojej zgody będę uważał za kradzież. Wszystkie poniższe teksty (o ile nie napisano inaczej) są tylko i wyłącznie mojego autorstwa. Cytując lub tworząc własny tekst na podstawie mojego, koniecznie zamieść źródło, tj.: http://transseksualizm.blogspot.com/
Czytasz starą część bloga, na której już nie pojawiają się aktualizacje. Żeby zobaczyć nowe posty, zajrzyj na nowy adres.
9 lipca 2013
Zawiadomienie.
Pakery ([N] - czyli penis do noszenia w gatkach) i sikadła (sprzęt do sikania na stojąco) zyskały stałą cenę -> klik.
8 lipca 2013
Koszulka do pływania - foty Grabieżcy.
Kilka osób prosiło, więc pokazuję - góra od stroju do pływania Grabieżcy. Klatę mam dość bogatą, więc zawsze mi odstaje, miejcie to na uwadze. Koszulka jest na mnie przyluźna, bo niestety mam do wyboru albo super-ekstra-przylegająca + dobra na wzrost albo dobra na tors + wisi-i-dynda. Normalnie powinna być bardziej przylegająca do ciała, mieć krótsze rękawy i "collar" (nie wiem, jak się na to mówi po polsku w takim wydaniu, kołnierz raczej nie... cóż).
Sama koszulka kupiona na allegro za niecałe czterdzieści złotych (razem z przesyłką), używana, męskie M (w zwykłych koszulkach rozmiar na mnie okej, w pływackich przyduży).
Sama koszulka kupiona na allegro za niecałe czterdzieści złotych (razem z przesyłką), używana, męskie M (w zwykłych koszulkach rozmiar na mnie okej, w pływackich przyduży).
Kliknij, żeby powiększyć.
10 czerwca 2013
Zawiadomienie.
Uwaga! Zainteresowanym pakerami, sikadłami i innymi zabawkami z Cootas Corporation polecam zajrzeć tutaj. Pojawi się pierwsza partia gadżetów.
Kilka wskazówek na temat spłaszczania.
Najpierw rozsądek, potem efekty.
Wiem, że wygoda leży daaaleko za efektami spłaszczania, jeśli chodzi o priorytety, trudno, taki los. Praktycznie porzuciłem wygodę, więc nie jest to dla mnie nic dziwnego. Ale nigdy nie należy lekceważyć starego, dobrego zdrowego rozsądku. Jeśli coś jest niedorzeczne, niezdrowe lub zwyczajnie głupie - odpuszczasz lub modyfikujesz. Przykład? Folia spożywcza. Spłaszczy zapewne dobrze, ale pomyśl tylko o skórze - uwięzionej bez powietrza pod folią, nagrzewającej się, puchnącej. Otarcia, odparzenia i wymęczone sutki są zbyt wysoką ceną dla takich efektów. Przemyśl każdą nową metodę dokładnie i pod kątem różnych sytuacji.
9 maja 2013
Sex czy gender?
Krótkie wyjaśnienie dla poruszających się po zagranicznych stronach. Widzę po wynikach wyszukiwania w google i pytaniach w mejlach, że nie wszyscy do końca widzą różnicę między "sex" a "gender". Oczywiście nie mam na myśli "sex" jako sekszenia, ale jako płeć. U nas chyba nie ma takiego rozróżnienia albo nie zauważyłem, ale:
"sex" - płeć biologiczna, fizyczna, odpowiednia do wyglądu ciała (czyli żeńska w przypadku k/m),
"gender" - płeć odczuwana, z którą się utożsamiasz i wedle której żyjesz (czyli męska w przypadku k/m).
Mam nadzieję, że to usprawni część poszukiwań. :)
12 kwietnia 2013
Krótkie pościątko o diagnozie.
Tekst dla tych, którzy jęczą o niepotrzebnych badaniach. ;)
Testy, badania, ekhm-muje-dzikie-węże, po co to wszystko, ja
jestem tak bardzo pewny swojej męskości! – żeby to jeden trans się tak
rzucał... Zwłaszcza na początku, kiedy jest się jeszcze pełnym zapału, nie
napotkało się pierwszych przeszkód i nie trzeba było się uczyć cierpliwego
czekania. Wszyscy diagności tylko czekają z papierkiem w zębach, żeby młodemu
transowi umożliwić zdobycie świata! Wszystko się załatwi, zakręci, popyta,
pokombinuje! (Swoją drogą, tacy np. Niemcy nie mają odpowiednika do naszego „skombinować”,
słyszałem, że to wyjątkowo NASZE słowo.) Tu jakiś świstek, tam się bajkę
opowie, tu kumpel polecił, a gdzieś jeszcze ponoć od ręki załatwiają. Badania,
testy? Potem! Ja chcę hormony, ja chcę sierść na twarzy, ja chcę chętne kobity
u boku i krwawiących samców u stóp! Teraz, zaraz, natychmiast, a co, potrafię!
A tu klops, jakiś podły, przeklęty lekarz chce jakiś
bzdurnych wyników i stopuje nieuniknioną ekspansję. Skandal, skandal! I szuka
się innego, takiego, który nie będzie chciał badań lub będzie chciał ich mniej.
Albo zmienia się tor diagnozy i idzie do lekarza innej specjalizacji. A nie
dajcie bogowie, żeby spec chciał test prawdziwego życia albo żeby trans
najpierw ogarnął swoje inne sprawy w życiu! Jak ma ogarnąć inne sprawy, kiedy
na przeszkodzie stoi mu właśnie ten nieszczęsny transseksualizm? Przecież on by
wszystko załatwił, wrogów rozdupcył, AIDS uleczył, tylko niech mu już dadzą te zastrzyki,
operacje i dokumenty!
Po co są te wszystkie „bzdurne i niepotrzebne” badania? Ano
po to, panowie, żebyście mogli z dumą powiedzieć „Jestem facetem!”, a nie „wydawało
mi się facetem, zmieniłam dokumenty, a potem się okazało, że tylko miałam guza,
który coś uciskał i wydawało mi się, że chcę siusiaka”. Te wszystkie testy,
badania i wywiady mają wykluczyć choroby psychiczne lub schorzenia, które dają
objawy podobne do transseksualizmu. I nie ma co się tego bać. Szczerze mówiąc,
ja bym się nawet ucieszył – w końcu schorzenie często można wyleczyć i droga pewnie
byłaby prostsza niż w przypadku transseksualizmu. No ale to zdanie wujka
Grabieżcy. To wszystko nie jest wymyślone tylko po to, żeby zrobić wam na złość
i przedłużyć procedury, nie, ma to sens. Im więcej, tym lepiej. Teraz to może trwać
za długo, być za drogie, ale to tylko jeden jedyny raz w życiu – i macie to z
głowy. Dlatego nie warto się burzyć, stroszyć i burmuszyć, tylko zwyczajnie
podejść do tego, jak do każdej innej akcji w naszym przypadku. Ot, przejść,
dostać papierek i iść dalej.
30 marca 2013
Wesołych świąt!
29 marca 2013
Czekanie i sarkanie.
Trochę przerażające jak wiele mejli ma w sobie "Albo coś zaraz z tym zrobię, albo skończę z tym wszystkim, bo tak się żyć nie da!". Hm. Wiem, jak bardzo frustrujące i dobijające jest czekanie na jakiekolwiek zmiany w życiu. Odwlekanie wszystkich planów, bo TO JEDNO przeszkadza w absolutnie wszystkim. Życie w zawieszeniu. Kręcenie, maskowanie się, ciągłe wpadki, brak akceptacji, stres. To jest ciężkie, owszem. Ciężkie i trudne. Ale da radę to wszystko pokonać. Bo kto jak nie Ty. ;) Post nijak nie będzie poparty psychologicznymi bajerami. Ot, Grabieżca dla braci transowskiej.
Okej, zatem lecim - "TERAZ, ZARAZ, NATYCHMIAST, W TEJ MINUCIE I NA WCZORAJ, KUTWA MAĆ!!!". Tak. Mniej więcej tak to brzmi. Gdyby nie to, że wizualnie wyszłaby okazała kupa, to powinienem jeszcze użyć rozmiaru czcionki nazwanego przez edytor blogspota "Największa". I czerwonego koloru. I podkreślenia. I highlight'nąć to jeszcze. I w ogóle, w ogóle. Sądzę, że już załapaliście, hm?
Panowie. Ja to rozumiem. Rozumiem jak cholera. Pierwsze oficjalne kroki podjąłem koło 16r.ż., pierwsze wizyty u lekarzy po opinię do rozprawy zaliczyłem jako niepełnoletni, minęło tak ze 6 lat, a ja dopiero się podlizuję sądom, żeby zmienić papiery. Frustracja: level over 9000. Ile to razy odrzucałem jakąś drogę, bo "za długo, a ja chcę na szybko". Ta. Pięćdziesiąt razy bym już zrobił to "za długo" przez ten czas. ;) Wiecie, że byłbym w tym momencie żonaty (albo nawet rozwiedziony, bo się pozmieniało), miałbym jakiś lichy stopień wojskowy i zaliczoną praktykę w naprawdę ciekawym salonie cukiernictwa artystycznego, gdyby nie "babskie" papiery? Że startowałbym w kilku fajnych sparingach bokserskich, reprezentował szkołę w pływaniu i miał skompletowane umundurowanie do ASG, gdyby nie nieprzerobiona klata? Ja naprawdę rozumiem ten pośpiech. Pomijam już pierdoły typu lejący się pot spod spłaszczaka latem, ukrywanie się z dokumentami i inne atrakcje. Rozumiem pośpiech całkowicie. Ale jednocześnie zachęcam do wbicia sobie w łepetynkę jednej rzeczy: rób to, co w tej chwili możesz, skup się na tym całkowicie i nie kombinuj do przesady. Nie ma to zachęcać do siedzenia na dupsku i olewania możliwości, co to, to nie. Ale każdy ma swoje tempo. Jedni załatwiają wszystko nim skończą licencjat, bo "mama sponsoruje", a inni czekają do czterdziestki aż ich dziecko stanie się pełnoletnie. A jeszcze inni chcą wszystko załatwić jak najszybciej, bo nie są pewni i to ma ich utwierdzić w decyzji (błąd!). Dostosujcie się do własnych możliwości, a nie tego, co zrobili inni. Fakt, frustrujące jest, że ktoś obok już sobie biega w obcisłych slipach na basenie, kiedy Ty musisz kłócić się o strój formalny niezawierający w składzie bluzuni z falbaniunią i kokardunią. Ale dasz radę. Kwestia czasu, naprawdę. Z czasem przychodzi cierpliwość, możliwości i pieniądze. Nikt też nie każe Ci wszystkiego robić na raz - tutaj sobie podzióbiesz papierek od psychologa, tam zakręcisz się wokół jednego badania, potem jakiegoś innego, na spokojnie, wedle możliwości. Uzupełniasz sobie segregatorek, którym prędzej czy później jebutniesz z dumą sędziemu pod twarz. To też jest droga. Wcale nie gorsza od tej "teraz, zaraz". Ba, czasem nawet pomaga w sądzie - bo przez tyle czasu nie zmieniłeś zdania i mimo że pod górkę, to uparcie dążyłeś do swojego. Poza tym - czy ktoś Ci broni zacząć w ten sposób, a kiedy pieniądze zaczną rosnąć na drzewach, to zmienić tryb na szybszy? No nie. Więc działaj jak potrafisz teraz, a potem najwyżej przyspieszysz.
Pojawią się też myśli typu: "Kurde, mam już XX lat, a nadal nic nie zrobiłem... Może powinienem dać sobie siana?", "Jestem za stary na to wszystko, co, mam czekać z życiem po swojemu tyle czasu? Nie dam rady!", "Kto mnie zechce takiego pomiędzy płciami?", "Prędzej się zabiję niż doczekam całej zmiany!". Niech się pojawiają, ich prawo. Natomiast Twoim prawem jest pokazać im drzwi wyjściowe z Twojej głowy. Jesteś facetem cały czas, Twoja męskość nie ma terminu ważności i nie musi być przechowywana w chłodnych i zarośniętych warunkach. Charakter nie jest uzależniony od zawartości spodni czy literek w dowodzie. Bądź sobą i powoli działaj w kierunku ulepszenia życia. Bo to jest to - przemianą ulepszasz swoje życie, czynisz je łatwiejszym, a nie ulepszasz siebie. Ty jesteś sobą, jesteś facetem i fajnym gościem. To ciało jest jakieś wadliwe i do zwrotu. Myślisz, że Twojej przyszłej żonie/przyszłemu chłopakowi będzie zależało głównie na ciele i wyglądzie pały? Oj, mój drogi, to lepiej zmień upodobania, bo z kimś takim możesz mieć dość specyficzny związek. Liczy się co masz w łepetynie, jakkolwiek oklepanie to nie brzmi. Mówi Ci to facet z karaczanim wzrostem, klatą jak po operacji powiększenia cycków i permanentnym brakiem kasy. ;)
Link do poczytania.
Jako samiec, który ma ambicję zostać kogutem domowym, polecam poczytanie tego artykułu: Kobiety opuszczają Wenus i przenoszą się na Marsa. Kolejny argument do tego, żeby nie dążyć na siłę do bycia męskim na 140%, panowie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


