UWAGA! Wszelkie kopiowanie treści bloga bez mojej zgody będę uważał za kradzież. Wszystkie poniższe teksty (o ile nie napisano inaczej) są tylko i wyłącznie mojego autorstwa. Cytując lub tworząc własny tekst na podstawie mojego, koniecznie zamieść źródło, tj.: http://transseksualizm.blogspot.com/

Czytasz starą część bloga, na której już nie pojawiają się aktualizacje. Żeby zobaczyć nowe posty, zajrzyj na nowy adres.

18 marca 2013

Zwiad.

Jest pomysł. Otóż jako namiętny przekopywacz stron z dziwnymii wynalazkami, znam kilka patentów na robienie homemade sprzętu do sikania, pakerów i spłaszczaków. Wszystkim to w sumie wiadomo. Dostaję często mejle z prośbą o przekazanie któregoś z nich, ale nawet po dokładnym opisaniu (rysuneczki, rysuneczki) dostaję odpowiedzi typu "nie umiem", "nie wychodzi mi", "poddaję się" i tak dalej. Oczywiście zachęcam do próbowania, bo co to za sztuka spróbować raz i ciepnąć tym w kąt, no ale nie zmienię faktu, że część się łatwo zniechęca lub w ogóle nie próbuje. Będę je stopniowo wrzucał na bloga, więc z czasem będą dostępne dla ogółu. Ale tu mam pytanie. Czy bylibyście zainteresowani takim oto czymś:
- Grabieżca podaje na jakiejś podstronie, co potrafi zrobić (zdjęcie, funkcje i takie tam),
- pałacie chęcią posiadania tegoż sprzętu,
- zamawiacie to u Grabieżcy za: koszt materiałów + koszt przesyłki pocztą + robocizna (czyli jak na allegro), podając niezbędne do tego informacje (wymiary i tego typu bzdety),
- Grabieżca dziamdzia się z tym w domu i wysyła.

Myślałem, co umiem zrobić tymi oto ręcyma i o ile ze spłaszczakami się na razie wstrzymam (chyba że na czyjąś odpowiedzialność, bo zwyczajnie nie mam maszyny do szycia i nie będę w stanie zrobić prostych szwów), to mogę poszaleć ze sprzętem do sikania (dwie wersje - podstawowa i a'la kutas), pakerami i jakimiś pierdołami na zamówienie typu "potrzebuję X, umiesz?". Myślałem też o ściąganiu rzeczy zza granicy, bo zauważyłem, że sporo ludu się w tym nie orientuje. W tym wypadku wychodziłoby: koszt przedmiotu + przesyłka zza granicy (czyli koszty zakupów za granicą) + przesyłka do zamawiającego ode mnie + parę klepaków za fatygę dla mnie (czyli dostarczenie wam do domu plus robocizna). Jakby pykło, to może zawitam na allegro, ale to dalekie plany. Rozważam też przyjęcie słodyczy tudzież sprzętu do gotowania/pieczenia jako waluty... W wypadku tej bardziej tradycyjnej dopuszczałbym przelewy na konto (przez neta, w banku, na poczcie, gdzie wam wygodniej), PayPala, przez pocztę (w kopercie, jak to się dzieciom na kolonii słało) lub z ręki do ręki (jeśli ktoś ma do mnie blisko).

Także w imię zwiadu - co o tym sądzicie, jakie komentarze i generalnie wyraźcie swoje zdanie. ;)

DODANE 19.03.2012r.:
Zamówiłem części składowe, niedługo zacznę zabawę w montowanie. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to do końca miesiąca miałbym przykładowe fotki i koszta.

15 marca 2013

Problem z zakupami?

Nie wiecie gdzie kupić spłaszczaka, pakera, protezę, ubrania? Zrobiłem podstronę z listą sklepów online, w których możecie znaleźć wszystko do płaszczenia piersi, wypychania gaci, a nawet więcej. ;) Enjoy -> click. Czujcie się zaproszeni do powiększania listy o znane wam sklepy, niezależnie czy online czy tradycyjne.

Sikanie na stojąco - sposób podstawowy

Jak sikać na stojąco, jak sikać jak chłopak, jak używać pisuarów... Zakładam, że nie jeden raz i nie dwa zadawaliście sobie lub innym choć jedno z tych pytań. I choć genetyczni faceci w zasadzie na luzie podchodzą do sikania na siedząco, transi w większości traktują to niemal jak cios w ich godność. W końcu genetyczni mimo wszystko mają możliwość, a transi nie, więc to nie ich wybór. Radzę nie stresować się za bardzo - z czasem wszystko przyjdzie, a do tego czasu istnieje mnóstwo wymówek. A kiedy uświadomisz sobie, że sposób korzystania z toalety ani nie odbiera, ani nie dodaje ci męskości, możesz przystąpić do nauki robienia tego "jak duży chłopiec".

Jest wiele sposobów, większość z użyciem wszelkiej maści sprzętów. Nim się do niech przejdzie, należy poćwiczyć sposób podstawowy. Po zdobyciu jako takiej wprawy wystarczą dwa palce, żeby być wolnym od pozycji "na kucaka". Na początku pomysł może odstraszać, może też brzydzić, jednak nie da się ukryć, że znajomość tej techniki może wam kiedyś uratować honor. Opanowanie jej zajmuje trochę czasu. Polecam przeprowadzanie pierwszych prób pod prysznicem albo w wannie. Jeśli nie sikasz jednym, zwartym strumieniem, może ci to zająć więcej czasu - ale jest możliwe do wykonania. Transi, którzy doszli do perfekcji, są w stanie sikać tą metodą przez rozporek, bez zsuwania spodni.

13 marca 2013

Cud techniki

Mała historyjka o ciapciakowatości wujka Grabieżcy.

Poodpowiadałem na sporo zaległych mejli, oporządziłem większość nowych. Nadal jednak miałem koło setki czekających w kolejce. Postanowiłem być sprytny i jakoś ten majdan uporządkować - foldery, etykietki, grupy tematyczne... Ta. Efekt końcowy - spora część trwale usunięta. Na swoją obronę mam, że używałem innej klawiatury niż zazwyczaj.

Więc jeśli jeszcze ktoś czeka na odpowiedź, niech się przypomni (najlepiej przesłać treść poprzedniego mejla raz jeszcze).

Adresowanie listów

Często zdarza się, że trzeba podać adres korespondencyjny komuś, kto nie jest wtajemniczony w treść dowodu/legitymacji. O ile z samym adresem nie ma problemu, to jakiego podać adresata? Jest kilka możliwości, część dla tych, których rodzina jest po żeńskiej strony mocy, część dla wszystkich.

1. Jeśli masz nazwisko, które nie ujawnia płci i Twoje męskie imię jest na taką samą literę co żeńskie, to rozwiązanie jest proste. Skracasz imię do inicjału i tyle. Np. Anna Nowak w dowodzie, Adam Nowak na co dzień, więc adresat to A. Nowak.

2. Jeśli nazwisko uniseksowe, ale Twoje imiona mają inne inicjały, to trzeba pokombinować. Prostym wyjściem jest podanie dwóch inicjałów - pierwsze jest żeńskie, później męskie. Tłumaczenie dla żeńskiej strony mocy - masz pseudonim, który wstawiasz między imię a nazwisko. Tłumaczenie dla męskiej strony mocy - masz pierwsze imię, którego nie używasz i którego nie lubisz, używasz drugiego, które jest nadawcy znane. Np. Anna Nowak w dowodzie, Grzegorz Nowak na co dzień, więc adresat to A. G. Nowak.

3. Jeśli nazwisko ujawnia płeć, to zostaje albo wymówka, albo podanie męskich danych. O męskich niżej, teraz o wymówkach. 1) Podajesz swoje dane, a w wymówce adresatem jest kuzynka/matka/pani z warzywniaka. Ty nie chcesz na siebie, bo albo za chwilę się wyprowadzasz, albo jesteś pokłócony z listonoszem (i ów "gubi" Twoje listy), albo rodzice sprawdzają Twoją pocztę, a siostry nie itd. itp. 2) Podajesz adres kogoś zaufanego i mówisz, że do Ciebie na razie nie można wysyłać (bo coś tam). 3) Poste restante (link z wyjaśnieniem), a w wymówce odbiera jakaś znajoma/ktoś z rodziny pracujący na poczcie, tak jest wygodniej i dlatego na żeńskie. Poste restante wymaga dowodu, dlatego przy tej opcji męskie dane nie wchodzą w grę - zwyczajnie nie odbierzesz przesyłki.

Podanie męskich danych jest najwygodniejsze dla tych, którzy ujawnili się przed rodziną, mieszkają sami albo z ludźmi, którzy nie wiedzą o żeńskich danych. Jak to się ma do odbioru przesyłki? O ile nie jest to polecony z urzędu (w którym i tak nie możesz podać męskich danych, więc jeden pies), możesz odebrać list "za kogoś z rodziny". Prawo pocztowe twierdzi, że:

art. 26
1. Przesyłkę lub kwotę pieniężną określoną w przekazie pocztowym, z zastrzeżeniem ust. 2-6, doręcza się adresatowi pod adresem wskazanym na przesyłce, przekazie pocztowym lub w umowie o świadczenie usługi pocztowej.
2. Przesyłka, jeżeli nie jest nadana na poste restante, może być także wydana ze skutkiem doręczenia:

1) adresatowi:

a) do jego oddawczej skrzynki pocztowej,

b) w placówce operatora, jeżeli podczas próby doręczenia przesyłki adresat był nieobecny pod adresem wskazanym na przesyłce, przekazie pocztowym lub w umowie o świadczenie usługi pocztowej albo doręczenie za pomocą oddawczej skrzynki pocztowej nie jest możliwe,

c) w miejscu uzgodnionym przez adresata z operatorem;

2) przedstawicielowi ustawowemu adresata lub pełnomocnikowi adresata:

a) pod adresem wskazanym na przesyłce, przekazie pocztowym lub w umowie o świadczenie usługi pocztowej,

b) w placówce operatora;

3) osobie pełnoletniej zamieszkałej razem z adresatem, jeżeli adresat nie złożył w placówce operatora zastrzeżenia w zakresie doręczenia przesyłki rejestrowanej lub przekazu pocztowego:

a) pod adresem wskazanym na przesyłce, przekazie pocztowym lub w umowie o świadczenie usługi pocztowej,

b) w placówce operatora;

4) osobie uprawnionej do odbioru przesyłek w urzędzie organu władzy publicznej, o którym mowa w art. 1 ust. 2 pkt 1 ustawy z dnia 22 stycznia 1999 r. o ochronie informacji niejawnych, jeżeli adresatem przesyłki jest dany organ władzy publicznej;

5) osobie uprawnionej do odbioru przesyłek w podmiotach będących osobami prawnymi lub jednostkami organizacyjnymi nieposiadającymi osobowości prawnej, jeżeli adresatem przesyłki jest:

a) dana osoba prawna lub jednostka organizacyjna nieposiadająca osobowości prawnej,

b) niebędąca członkiem organu zarządzającego albo pracownikiem danej osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej nieposiadającej osobowości prawnej osoba fizyczna w niej przebywająca;

6) kierownikowi jednostki lub osobie fizycznej przez niego upoważnionej, jeżeli adresatem przesyłki jest osoba fizyczna przebywająca w jednostce, w której ze względu na charakter tej jednostki lub powszechnie uznawany zwyczaj doręczenie przesyłki adresatowi jest znacznie utrudnione lub niemożliwe.

3. Przepisy ust. 2 nie naruszają przepisów innych ustaw dotyczących sposobu, zasad i trybu doręczeń.

4. Na pisemny wniosek adresata, złożony w odpowiedniej placówce operatora, przesyłka listowa będąca przesyłką rejestrowaną może być doręczana w sposób, o którym mowa w ust. 2 pkt 1 lit. a.

5. Do doręczenia kwoty pieniężnej określonej w przekazie pocztowym, z wyłączeniem przekazów nadanych na poste restante, stosuje się odpowiednio przepisy ust. 2 pkt 1 lit. b oraz pkt 2-6.

6. Do doręczenia przesyłki rejestrowanej lub kwoty pieniężnej określonej w przekazie pocztowym w przypadku śmierci adresata stosuje się odpowiednio przepisy art. 27 lub 29. 
 
W skrócie - normalne listy i polecone inne niż z urzędu możesz spokojnie przyjmować na męskie dane, dojdą i będziesz mógł je odebrać zarówno w domu, jak i na poczcie.
________
W moim przypadku listonosz w zasadzie nie dziwi się już żadnej wersji mojego nazwiska - przychodzą listy i urzędowe, i od penpalsów, i zamówienia, wersję dopasowuję do każdej sytuacji osobno. Na początku był zaciekawiony (męski wygląd, jeszcze żeńskie dane, dwie wersje adresata), ale szybko przywykł i nie mam żadnych problemów.

11 marca 2013

Mowa ciała - podstawowe info.

Każdy na pewno słyszał, że mowa ciała przekazuje więcej niż mowa jako taka. Ale już pewnie mało kto wie, że mijając innych w ciasnym korytarzu, mężczyźni częściej ustawiają się przodem ("przyjmują wyzwanie na klatę"), a kobiety tyłem ("chowają się za własnymi plecami"). Takie szczegóły składają się na cały styl poruszania. Oczywiście nikt nie będzie się pilnował 24/7, bo zwariuje, ale warto znać kilka zasad i sztuczek.

1. Krzyżowanie nóg.
Mężczyźni w większości nie krzyżują nóg na wysokości ud, zdarza im się w kolanach, łydkach albo (częściej) kostkach. Nie znaczy to, że macie się rozwalać z nogami jak kowboj w siodle. Całkiem nieźle spisuje się opieranie kostki o kolano drugiej nogi lub siadanie po turecku. Zazwyczaj krzyżowanie nóg i rąk jest postawą obronną, więc im bardziej chcecie pokazać komuś zaufanie lub zrobić wrażenie osoby otwartej, starajcie się tego unikać. Łapanie się za kolano przy nogach skrzyżowanych w udach wygląda wyjątkowo zniewieściale, zatem odradzam. To samo tyczy się zakładania kolana na kolano i ustawiania łydek w jednej linii (babski podryw na nogi). Z drugiej jednak strony lepsze jest krzyżowanie nóg niż robienie X (nogi złączone w kolanach i z odstępem w kostkach - tzw. poza na sierotę).

2. Podkreślanie męskości.
Podkreślanie męskości to też jednoczesne podkreślanie pewności siebie, przedsiębiorczości i siły. Taki już jest odruch. Najbardziej charakterystyczne gesty to m.in. zatykanie palców za pasek lub inne gesty w okolicach bioder, zajmowanie sporej przestrzeni przy siadaniu (rozstawione nogi, ręce nadal oparte na biodrach, zarzucanie ramion na oparcie kanapy itd.) i prostowanie pleców. Z tym ostatnim prawdopodobnie będzie najwięcej problemu ze względu na spłaszczanie - dlatego transów można rozpoznać na ulicy po przemykaniu zgarbionym i ze wzrokiem wbitym w ziemię. Faceci często też błądzą rękami w okolice szyi (poprawianie krawatu, kołnierzyka), karku i włosów (ale raczej nie bawią się nimi, zabawa włosami to raczej babski gest). Lekkie wypchnięcie bioder do przodu i kontakt wzrokowy są oznaką zainteresowania.


3. Męskie adehade.
Kobiety o wiele łatwiej utrzymują jedną pozycję niż faceci. Panowie przestawiają nogi, zmieniają pozę, poprawiają coś, bawią się wszystkim wokół, czasem wyglądają na trochę nieogarniętych. Jeśli siedzą cały czas w jednej pozycji, to znak, że się kontrolują (lub już nawykli, bo kiedyś się kontrolowali). Swoją ruchliwość nadrabiają mimiką - jest uboższa niż babska, spojrzenie mniej ciepłe (co nie znaczy, że masz być rozdygotanym pajacem z kamienną twarzą ;) ).

4. Dystans.
Każdy samiec walczy o swoje terytorium - faceci wolniej skracają dystans z rozmówcą niż kobiety. Czasem wręcz odchylają się w trakcie rozmowy, żeby go jeszcze powiększyć. Chcą mieć swój skrawek kanapy, z którego kontrolują swoją sytuację - kobietom bardziej zależy na samej rozmowie i wrażeniom, które temu towarzyszą. Dystans liczy się też w trakcie chodu.

5. Plecy.
Plecy powinny być proste. Ba, cały powinieneś być wyprostowany, celować ku niebu i jednocześnie czuć się dobrze. Najważniejsze jest znaleźć pozycję między "szczota w tyłku" a "zaraz zwinę się w kłębek". W przypadku transów, jak już wspomniałem, przeszkodą jest spłaszczanie. Jednak to tylko przeszkoda, nie limit nie do przejścia. Facet wyprostowany wygląda na pewnego siebie i przyciąga uwagę (zwłaszcza u pań). Pokazuje, że jest silny, zdrowy, dumny... Idealna pozycja to podniesiona głowa, wypięta klatka (u nas podwójnie ;) ), brzuch wciągnięty i biodra odrobinę do przodu.


6. Oczy.
Utrzymywanie kontaktu wzrokowego (z rozmówcą i obcymi), patrzenie przed siebie lub w bok, a nie w ziemię - tak działa pewny siebie i budzący zaufanie facet. Nie rozgląda się panicznie na boki, żeby zobaczyć jak zachowują się inni. Nie zabija ani nie ucieka wzrokiem. Ot, patrzy i obserwuje.

7. Uśmiech.
Niezależnie od płci, uśmiech wymagany. Dodatkowe punkty już na starcie. Tu chyba nie muszę wiele pisać.

8. Uścisk dłoni.
Stanowcze NIE dla "martwych ryb". Uścisk dłoni mówi o tobie - jako facecie - naprawdę dużo. Powinien być stanowczy (pewnie wyciągnięta ręka), krótki (ale nie urywaj nikomu łapska, uciekając) i silny (kości też nie łam). Ucisk słaby, nijaki, beznamiętny mówi, że ty też jesteś słaby, nijaki i beznamiętny. Z drugiej strony zbyt mocny uścisk świadczy albo o kompleksach, albo o wygórowanym ego. Nie polecam żadnego z nich.


Materiał poglądowy - obejrzyjcie sobie starsze filmy o Jamesie Bondzie. Skupcie się na nim, zamiast fabule, wybuchach i cyckach, zobaczycie jak powinien wyglądać pewny siebie facet.

24 lutego 2013

Gdzie umieścić pakera/wypychacze

Dostałem dawno temu prośbę o takiego posta, w końcu jest. Zastanawiałem się, jak opisać sposób noszenia pakerów jeśli chodzi o samo miejsce (nie za nisko, nie za wysoko). Uznałem, że nic nie zastąpi zwyczajnych zdjęć, więc przygotujcie się na rewię prześwitujących gatek. Najlepiej jest się przyglądać facetom na ulicy/basenie/siłowni, manekinom lub zdjęciom w internecie. Przy czym pamiętajcie, że tak naprawdę nie ma to wielkiego znaczenia, zazwyczaj nikt nie patrzy wam na krocze.

Jeśli chodzi o konkretne wskazówki, to bazę penisa najlepiej jest mieścić w okolicach bazy łechtaczki lub odrobinę wyżej (baza penisa nad rowkiem warg sromowych). Wyobraźcie sobie, że wasza łechtaczka nie jest schowana i celuje na wprost, a paker jest jej przedłużeniem.

7 lutego 2013

Niezręczny apel.

Jak wiecie, wujek Grabieżca jest stworzeniem chorowitym. I zadłużonym. Ostatnio przeżył przygodę pt. "Chyba ma pan raka, ale w sumie to nie wiemy". Badania, skierowania, leki na zaś, leki poprawiające po lekach na zaś, kolejne wizyty, dziwne zabiegi... Miałem rozrywkę, że ho ho. Okazało się, że to jednak nie rak, choć nadal zostawiają sobie margines na błędzik. Mimo to syf nadal jest, od jakiegoś czasu zaczyna porządnie dokuczać i boleć. Wymaga jeszcze dwóch badań, których terminy są tak odległe, że prędzej się zapoznam z dobytkiem kulturalnym innej planety niż doczekam z cierpliwością. Pytałem jak sprawa wygląda prywatnie - mój portfel stanowczo wyprowadził mnie za rękę ze szpitala, żebym broń boże nie padł na zawał. No i ładnie, poczekam, co tam. Młody jestem.

ALE!

Grozi mi utrata ubezpieczenia, a co za tym idzie - refundacji leków, badań i wizyt. No i utrata zapisanych terminów oczywiście. Jeśli ktoś jest szczególnie zainteresowany, to mogę prywatnie przesłać listę: leków, które łykam, wstrzykuję i wcieram / schorzeń, które skolekcjonowałem / specjalistów, do których chadzam. Ew. ocenzurowane z PESELi i innych takich skierowania/wyniki. Jaki jest sens pisania powyższego? Ci, co trochę mnie znają, już pewnie wiedzą, reszta się pewnie domyśla. Wujek Grabieżca potrzebuje miłości finansowej w trybie nagłym. Przejrzałem już listę rzeczy, na których mogę oszczędzić, wziąłem tyłek w troki do zleceń, ale nadal mało, i to o kilka stówek.

Także, jeśli ktoś cierpi na nadmiar pieniędzy lub chce zyskać we mnie niewolniczą wdzięczność:
35 1050 1559 1000 0090 7368 4202
ING Bank Śląski
LW, Szczecin

Z góry dzięki.

6 lutego 2013

Instynkt tacierzyński

Często nie-transi pytają mnie, czy transseksualista może mieć dzieci? Popełniam ten post z myślą o nich.

Transseksualiści (k/m, facet urodzony jako kobieta) i transseksualistki (m/k, kobieta urodzona jako facet) mogą mieć dzieci tak długo, jak nie następują żadne zmiany w ich ciele. Czyli im dłużej biorą hormony, tym mniejsze szanse, a po operacjach (panhisterektomia - k/m, orchidektomia - m/k) nie ma szans już w ogóle.

Jak to się ma w praktyce? Jeśli Ania, urodzona jako zdrowa kobieta, stara się o dziecko z Piotrkiem, to mają szansę na dzidzię. Jeśli Ania stwierdzi, że bycie kobietą to jednak nie to, zdecyduje się być Antkiem i zacznie brać hormony, to po jakimś czasie zatrzyma się okres, zmienią się potrzeby seksualne i być może partnerzy (często transi albo odkrywają swoją seksualność, albo starają się być "prawdziwie, męsko hetero"). Załóżmy teraz, że po przejściu na zarośniętą stronę mocy zostanie gejem i  nadal będzie uprawiać seks "po bożemu" (czyli waginalny z facetami). Tu na dwoje babka wróżyła. Do zatrzymania okresu szanse są oczywiście większe niż po, ale nie dam głowy, jak to do końca wygląda. Prawdopodobnie taka ilość testosteronu i tak doprowadziłaby do poronienia, więc na jedno wychodzi. (Jeśli ktoś chce coś dodać albo poprawić, to zapraszam). W tym momencie może jeszcze odstawić hormony (pod okiem lekarza), poczekać aż okres wróci i próbować na nowo zajść w ciążę, choć gwarancji nie ma. Przykładem jest Thomas Beatie (link). Antek ciuła na chirurga i robi tzw. jedynkę, czyli mastektomię. Brak piersi w zasadzie w niczym mu nie przeszkadza w zajściu w ciążę, prawda? Jednak nadal ćpa testosteron, więc nikłe szanse. Ciuła dalej i robi panhisterektomię, czyli wycina wszystko, co ma żeńskiego pod maską. Szanse na urodzenie dzidzi przepadają na amen, matką nie zostanie nigdy. Ale może ojcem? W końcu uzbierał już na ostatnią operację, może się chwalić na basenie penisem i jądrami, cóż więcej jest potrzebne do spłodzenia dziecka? Nic z tego. Antek jest bezpłodny i taki pozostanie do czasu jakiegoś przełomu w medycynie (pomijając, że założyliśmy, że jest gejem...). Nie ma też wytrysku, nie produkuje spermy. Wzwód może mieć lub też nie, zależy od metody wykonania trójki. Nie zapłodni żadnej kobiety, ale może z nią stworzyć jednak szczęśliwą rodzinę dzięki adopcji, bankowi spermy lub in vitro. Nie jest w końcu ważne, kto dziecko zrobił, ważne, kto je kocha i uczy życia.

To jest oczywiście przykład, życie seksualne i rodzinne zależy ściśle od konkretnej osoby i jej preferencji.

Mieszkanie/pokój a stare dokumenty

Tak, tak, wujek Grabieżca znowu zaszył się w sobie tylko wiadomym miejscu i nie aktualizował bloga, ale taki już jego urok. Na przeprosiny mam już przygotowane kilka pomysłów na posty. Ogarnę się też niedługo z pocztą od was, bo zalega i dość skutecznie wywołuje wyrzuty sumienia. Jeśli ktoś po tygodniu nie dostanie odpowiedzi na zaległe wiadomości, to bardzo proszę, żeby się przypomniał. :)

----------

Jako że popełniłem już posty o pracy i szkole, nadszedł czas na posta o wynajmowaniu mieszkania/pokoju. Sposoby dla "wyglądających" i początkujących. I w tym momencie warto się zastanowić, do której kategorii tak naprawdę należymy. O ile przy wynajmowaniu mieszkania w pojedynkę nie ma aż takiego ciśnienia, to przy współlokatorstwie trzeba wziąć pod uwagę konieczność "wyglądania" non stop. Dzień, noc, prysznic, gotowanie, impreza, przenoszenie mebli - żyjesz jako facet, więc i jako facet musisz wyglądać, przynajmniej póki się nie zakolegujecie (później ma to już w sumie mniejsze znaczenie). Nie liczy się odczucie typu "w porównaniu z tym, co było, to jestem męski jak cholera" albo "w sumie to chyba ujdę". Liczy się reakcja otoczenia, niestety. Czy będziesz potrafił zorganizować kwestię np. listów poleconych, które przyjdą na babskie dane? Także warto to przemyśleć, jeśli masz czas.

Mieszkanie w pojedynkę.
Tutaj w zasadzie jest tylko sprawa dogadania się z właścicielem i tyle, bo przed samym sobą możesz wyglądać jak ci się żywnie podoba. Jeśli najmujesz na czarno - nikt nie musi wiedzieć, jak się naprawdę nazywasz, musisz tylko dopasować dane do wyglądu (Julka z łysą pałą i umięśnionymi barkami albo Grzesiek z makijażem i długimi włosami to niezbyt dobry wybór, istnieje nawet ryzyko, że odmówią wynajmu). W teorii najem i praca na czarno to najlepsze wyjście, kiedy wygląd już męski, a dane jeszcze żeńskie, no ale prawo prawem i oficjalnie nie polecam. Zawsze też można coś ogarnąć po znajomości. Jeśli właściciel wymaga umowy, to należy powstrzymać pokusę ściemy o tajemniczym zaginięciu dowodu i podania męskich danych. Umowa to umowa, dokument, w razie sporu (np. o kaucję czy zniszczenia w mieszkaniu) automatycznie tracisz wszystkie szanse na wygraną. Poza tym jest to chyba karalne. Jeśli nie możesz się poszczycić zbyt przekonującym wyglądem, sprawa jest prosta - najmuje kobieta z żeńskimi danymi na dowodzie i niezbyt subtelną urodą/stylem bycia. Właściciel nie musi wiedzieć, co ze sobą robisz na co dzień, niech ma. Kombinowanie zaczyna się, kiedy sprawnie żyjesz jako facet na co dzień, ale w papierach nadal bałagan. Jakie są opcje do wyboru?
- próbujesz stać się w miarę kobiecy i z zaciśniętymi zębami podpisujesz umowę jako kobieta,
- tłumaczysz sprawę (jestem ts i ot, stąd różnica, wbrew pozorom rzadko jest z tym problem),
- prosisz kogoś, żeby podpisał za ciebie (jako on, oczywiście; w umowie powinno być wtedy zaznaczone, że w mieszkaniu może mieszkać ktoś poza najmującym, czyli ty),
- ktoś z rodziny najmuje za ciebie (w umowie jest wtedy zapisane, że również członkowie rodziny mogą się wprowadzić),
- próbujesz doprowadzić do sytuacji, kiedy właściciel wypełnia umowę swoimi danymi, a ty uzupełniasz w domu swoją część i chowasz do szafy (rzadko kiedy się udaje).

Współlokatorstwo.
W tym przypadku masz ciągły kontakt z grupą ludzi, założę w tym momencie, że obcych. Także trzeba się mieć na baczności. Są dwa rodzaje współlokatorstwa, które spróbuję ogarnąć - wspólne mieszkanie lub wspólny pokój. Jeśli jest to dzielenie mieszkania, czyli masz swój osobny pokój, sprawa jest prostsza. Nie musisz się pilnować całą dobę, możesz spać nawet nago i nikt nie wnika, co masz w szafkach, więc możesz w nich upychać nawet majtki z falbankami albo gumowe penisy. Jeśli wstawisz lustro, to masz też własny kąt do płaszczenia się - odpada podejrzanie częste jak na faceta okupowanie łazienki. Jeśli natomiast dzielisz pokój, to przed wprowadzeniem się sprawdź, czy szafy nie są wspólne. Spójrz na pomieszczenie pod kątem przemycania spłaszczaków, tamponów, niewygodnych gości. Jeśli chcesz nająć jako kobieta i w trakcie zrobić coming-out, spróbuj dowiedzieć się jak najwięcej o przyszłym współlokatorze - oczywiście nie jesteś hiszpańską inkwizycją, zrób to jakoś subtelnie. Obojętnie czy dzielisz mieszkanie czy pokój, musisz mieć pewność, że dasz sobie radę z różnymi niezręcznymi sytuacjami (jak np. wspomniane listy polecone albo telefony od niewtajemniczonej rodziny), "wyglądaniem" (noszenie spłaszczaków non stop lub triki na ukrywanie klaty w inny sposób) i całą resztą, która wychodzi w trakcie. Jak legalnie nająć miejsce w pokoju?
- podpisujesz umowę wyłącznie z właścicielem i prosisz, żeby nie dzielił się danymi z dowodu z resztą najmujących (to samo, jeśli podpisujesz umowę z którymś z obecnych już lokatorów),
- wprowadzasz się razem z wtajemniczoną osobą, która bierze umowę na siebie (wynajmuje cały pokój/mieszkanie ze zgodą na zamieszkanie z kimś lub podnajęcie),
- tłumaczysz sprawę ts i zyskujesz odrobinę więcej swobody,
- wynajmujesz jako kobieta i albo stopniowo tłumaczysz, albo zaciskasz zęby,
- wynajmujesz jako kobieta z kimś, kto przyjeżdża tylko na weekendy, np. studentem zaocznym (cały tydzień możesz robić, co ci się podoba).

Wbrew pozorom mieszkanie z kimś jest łatwe, nawet kiedy trochę kulejecie w technikach spłaszczania itd. Ludzie nie patrzą na was pod kątem płci, dla osób spoza tematu jest to raczej mało istotna sprawa (bo płeć to płeć i koniec, wszyscy wokół mnie są z założenia normalni). To też dobra okazja do przećwiczenia relacji z całym otoczeniem w trakcie przemiany.