UWAGA! Wszelkie kopiowanie treści bloga bez mojej zgody będę uważał za kradzież. Wszystkie poniższe teksty (o ile nie napisano inaczej) są tylko i wyłącznie mojego autorstwa. Cytując lub tworząc własny tekst na podstawie mojego, koniecznie zamieść źródło, tj.: http://transseksualizm.blogspot.com/

6 października 2012

Pierwsza wizyta u lekarza

Dobra, dobra, wiem, opóźnienie, jak zwykle u wujka Grabieżcy, cicho tam... ;) Tym razem było spowodowane dramatycznym poszukiwaniem tematu, bo - jak już pisałem - mam wrażenie, że napisałem już wszystko, co wiem. Ale że akurat paru znajomych zaliczyło/będzie zaliczać pierwszą wizytę u lekarza od spraw transowych, to może coś na ten temat?

Po pierwsze - szczerość. Nie ma absolutnie żadnej, powtarzam, żadnej wymówki dla ściemniania. Nie bójcie się powiedzieć czegoś, co waszym zdaniem nie pasuje do ideału tru-transa. Nie ma czegoś takiego jak tru-trans (pozdrawiam wszystkich, którzy się za takich uważają i wytykają tych, którzy nie mają problemów z mówieniem o swoich wątpliwościach). Ja wiem, często sprawy mają być załatwione już, teraz, zaraz, a coś, co odbiega od stereotypu może opóźnić diagnozę, ale... Chłopaki. Obsuwa zawsze się może zdarzyć, a warto wejść w nowy etap spokojnym, pewnym siebie i z czystym kontem. To, że jesteście pewni swojej męskości na 140% nie znaczy, że nie możecie mieć kilku zgrzytów w głowie, z którymi się gryziecie. Także to najważniejsze - szczerość. Bezwarunkowa.

Także od początku. Podejmujecie decyzję - tak, jestem gotowy, przyjmę to wszystko na klatę, czas się stać oficjalnym. Idę do lekarza. I teraz pytanie - do którego? W większości dużych miast jest znany lekarz, do którego wszyscy biegną bez zastanowienia. Błąd. Trzeba najpierw poczytać, zastanowić się, czego oczekujesz. Są lekarze, który potraktują pacjenta szorstko, ale sprawnie, inni pogadają nad wątpliwościami z życzliwym uśmiechem... Po prostu poczytajcie. Na niebieskim forum, na stronach dot. lekarzy, na blogach innych transów. Polecam czytanie też wypowiedzi nie-transów (rzadko lekarz zajmuje się wyłącznie nami, często ma też pacjentów spoza tematu), to pozwala ocenić lekarza jako takiego, a nie jego dopasowanie do trans-wymogów. Możliwe, że lepiej dla was będzie dojeżdżać do innego miasta niż biec do tego, kto jest pod ręką. Kwestia finansowa też jest ważna, niektórzy są na NFZ, inni prywatnie, trzeba ocenić swoje możliwości, bo diagnoza ciągnie się miesiącami (wujek wie, co mówi, jego diagnoza z paru miesięcy ciągnęła się latami przez kasiorę). Każdy lekarz ma też inne metody - jedni zbiorą wywiad z grubsza, inni stawiają nawet na test prawdziwego życia... Także panowie - czytać opinie współtowarzyszy z pola bitwy i te od zwykłych cywili. ;)

Lekarz wybrany. Co teraz? Ano dzwonić i się umawiać. Ale ja mam taki zły głos, ale ja nie wiem, jak się przestawić, ale ja nie wiem, co mówić, ale, ale ale... Stop. To tylko telefon, nikt z niego notatek nie robi, więc spokojnie. Dupa w garść, jak to mawiał mój znajomy. Zgarniacie numer, bierzecie telefon i dzwonicie. Mówicie, że chcecie się umówić (jeśli to rejestracja, to do jakiego lekarza). I dalej rozmowa sama płynie, bo rozmówca zadaje wam pytania. Trudne? No nie. Ważne - jeśli pytają o imię i nazwisko, to pytają o to z dokumentów. Oficjalnie muszą was wpisać jako pacjentkę, niestety. Ale to tylko formalność, więc bez stresu. Jeśli padnie pytanie o powód wizyty, to mówicie wprost - diagnoza transseksualizmu. Ot co. Zapiszcie ładnie wszystkie uwagi i wskazówki, datę i godzinę, żeby nic ze łba nie wyleciało. [post o samej rejestracji]

Wizyta umówiona, teraz trzeba zrobić dobre wrażenie. Otóż po pierwsze - dostosowujecie wygląd do swojego odczucia i możliwości. Jeśli ociekasz zdecydowaniem i możesz sobie na to pozwolić - idziesz w męskich ciuchach, nastawieniem godnym twardziela i generalnie wszystkim buty z nóg spadają. ;) Jeśli masz wątpliwości - ubierasz się tak, żeby się dobrze czuć. Nie na siłę męsko, nie dla świętego spokoju lub ze strachu po damsku. Po swojemu. Ty oceniasz, na ile jesteś gotów, może być czysty uniseks, któż broni. To samo w rozmowie, nic na siłę. Jeśli jesteś jedną wielką niepewnością, nadal po babskiej stronie mocy i lepiej się czujesz w stanikach - idziesz w stanikach. Proste. Idziesz jako ty. TY. Nie stereotyp, nie jako to, co ci się wydaje, że powinieneś być. Lekarz ocenia wygląd, oczywiście, że tak. Ale to ty się masz czuć dobrze, nikt inny.

Wpadacie do gabinetu, zaczyna się rozmowa, kolejne pytanie - jak mam mówić? Cóż, jak z ubiorem - tak jak ci wygodnie. Po męsku, po damsku, bez rodzajów... Pamiętaj, możesz tam być sobą. Możesz też spokojnie zmieniać formy w trakcie rozmowy czy na późniejszych spotkaniach. Nic nie jest decyzją na amen. Jeśli masz imię i chcesz go używać - powiedz o tym przy podawaniu danych do wywiadu. To ważne.

Jak taka wizyta wygląda? Hm. Różnie. Zaczyna się ją od zebrania wywiadu (podstawowe dane, jeśli to seksuolog, to padnie też prawdopodobnie pytanie o okres - warto zapisać sobie datę ostatniego). Później być może padnie pytanie pt. "Co pana do mnie sprowadza?". I tu często traci się głos w gardle, bo jak to wyjaśnić profesjonalnie? ;) Przygotuj się na to, zastanów się czego oczekujesz od lekarza - czy zbierasz papiery do sądu, czy chcesz rozwiać wątpliwości, czy może dowiedzieć czegoś więcej o samej trans-zmianie, może szukasz wsparcia w zrobieniu coming-outu w rodzinie... Przemyśl to. Jeśli jesteś zdecydowany, warto napisać też życiorys emocjonalny, ułatwia robotę (ale to temat na całkiem osobnego posta, więc na razie się nie rozpisuję). Zazwyczaj lekarz powie, jak widzi waszą dalszą współpracę, czego od ciebie oczekuje, co ci proponuje, zastanów się nad tym i jeśli masz zastrzeżenia, nie bój się ich powiedzieć na głos. Właśnie walczysz o życie zgodnie z sobą, niech cię skrępowanie.. nie krępuje. ;)

Pierwsza wizyta zwykle wydaje się milowym krokiem - i często bywa - ale w zasadzie jest czystym wstępem, ot, przedmowa dla autora do ksiażki, więc nie oczekuj, że zmieni całe twoje życie od razu. Nie zniechęcaj się, bo nie przyniosła od razu efektów. Nastaw się na kolejne, otwórz na rozmowę, testy i badania, przełknij to wszystko. Flame on i do przodu, panowie.

2 komentarze:

  1. Hej wujaszku Grabieżco!
    Mam pytanie... czy jak nie mam 18 lat to czy przy rozmowie z psychologiem musi być rodzic? Chce rozwaić moje wątpliwości dotyczące tego czy jestem transem czy może tak sobie ubzdurałem whatever. Więc jeśli okaże się, że nie jestem trans to nie chciałbym, aby moi rodzice wiedzieli o tym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie muszą, wręcz nie powinni :) Zwykle jest tak, że albo rodzice są jedynie na części wizyty (tej bez intymnej rozmowy) lub w ogóle. Tutaj znajdziesz wszystkie informacje:
      http://transseksualizm.blogspot.com/2014/03/u-lekarza-przed-osiemnastka.html

      Usuń

Uwaga! Dodawanie komentarzy bez logowania:
"Anonimowy" - komentarz będzie podpisany jako "Anonimowy"
"Nazwa/adres URL" - komentarz będzie podpisany wybranym przez Ciebie nickiem lub imieniem, jest możliwość dodania linku do strony/bloga (nie jest wymagane).

WAŻNE: http://transseksualizm.blogspot.com/2014/08/zasady-komentowania.html