UWAGA! Wszelkie kopiowanie treści bloga bez mojej zgody będę uważał za kradzież. Wszystkie poniższe teksty (o ile nie napisano inaczej) są tylko i wyłącznie mojego autorstwa. Cytując lub tworząc własny tekst na podstawie mojego, koniecznie zamieść źródło, tj.: http://transseksualizm.blogspot.com/

30 maja 2012

Ćwiczenia - pośladki.


Filmik całkiem przydatny, w czasie rzeczywistym (ćwiczycie razem z instruktorem). Ćwiczenia w pigułce, wszystko trwa 8 minut. Nawet, jeśli nie znacie angielskiego, to łatwo nadążyć. Wbrew pozorom nie jest tak łatwo, ale dacie radę. ;)

TUTAJ znajdziecie kolejny zestaw, razem z gifami, które wyjaśniają dokładnie, na czym polega dane ćwiczenie. Przykład:

Ćwiczenie drugie
Usiądź na podłożu, podeprzyj się na obu łokciach i ugnij kolana. ćwiczenie polega na unoszeniu do góry miednicy tak, aby tułów i uda tworzyły linię prostą. Wytrzymaj w tej pozycji kilka sekund. Ćwiczenie wykonujemy w dwóch seriach po 10 razy z przerwą 15 sekund.

Opisy ćwiczeń z cwiczenia.org:
Przysiady, one-legged deadlifts, wymachy nóg na klęcząco: TUTAJ.
Kopnięcia w tył, krzyżowanie nóg, wypychanie bioder, pośladki w górę, na palcach: TUTAJ.

Plan ćwiczeń na nogi i pośladki - TUTAJ.

------------------------------------

Poniżej lżejsze ćwiczenia z posta anka_worms na sfd.pl (polecam to forum dla szukających innych, ciekawych ćwiczeń i nie tylko):

Ćwiczenie 1- Na mięśnie grzbietu i pośladki 
Połóż się na brzuchu z nogami wyprostowanymi i rękami wyciągniętymi przed siebie. Unieś równocześnie do góry prawą rękę i lewą nogę, następnie zrób to samo z lewą ręką i prawą nogą. Po 20 powtórzeniach unieś do góry obie ręce i obie nogi. Wytrzymaj jak najdłużej w tej pozycji.

Ćwiczenie 2 - Na biodra i pośladki

Połóż się na plecach z nogami podkurczonymi. Z tej pozycji unieś biodra i wyprostowaną prawą nogę do góry, powróć do leżenia i powtórz z lewą nogą. Zrób 20 powtórzeń każdego zestawu. Podczas unoszenia bioder w górę mocno napinaj pośladki.

Ćwiczenia na kształtną pupę
Uklęknij, oprzyj się na przedramionach, unieś głowę. Lewą nogą (zgiętą w kolanie pod kątem prostym) zrób 30 mocnych wymachów do tyłu, napinając przy tym mięśnie pośladków. Następnie powtórz to samo ćwiczenie drugą nogą (pamiętaj o napinaniu pośladków).

To ćwiczenie polega na chodzeniu. Pomóc ci w tym może przyrząd popularnie zwany "narciarzem". Składa się on ze steppera i dźwigni do ćwiczenia ramion. Jeśli nie masz takiego przyrządu, po prostu chodź po schodach - pięć pięter w górę i pięć w dół.

Poza codzienną porcją ćwiczeń staraj się jeszcze jak najczęściej po prostu napinać mięśnie pupy. Np. stojąc na przystanku, mocno ściągnij pośladki i policz do pięciu. Im więcej razy to powtórzysz, tym lepiej.

-----------------------

Ważna informacja (zaczerpnięta z potreningu.pl):
"Przed rozpoczęciem jakiejkolwiek aktywności fizycznej zbadaj swój stan zdrowia – skonsultuj się z lekarzem i uzyskaj pozwolenie na prowadzenie danej aktywności (w szczególności jeśli masz wysoki poziom tkanki tłuszczowej w organizmie, wady postawy, nadciśnienie, problemy ze wzrokiem, problemy np. z kręgosłupem). Jeśli dłuższy czas nie prowadziłeś żadnej aktywności fizycznej – najlepiej będzie rozpocząć treningi od marszy (trwających 1-2 h, wysiłek powtarzamy 3-4 x tygodniowo)."

28 maja 2012

Zdjęcia do TransGalerii.

Pisałem już o tym na Facebooku i TransGalerii, ale powtórzę też tutaj.

Ze względu na to, że kilka pytań o zdjęcia od czasu do czasu wędruje na mejla, postanowiłem zrobić kolejną (i mam nadzieję ostatnią) "podstronę". Kilka osób już się podzieliło zdjęciami (bardzo Wam dziękuję), mam nadzieję, że stopniowo będzie ich coraz więcej. Kiedy uzbieram większą liczbę, zacznę aktualizować TransGalerię.

Wiem, że to może nietypowe, ale zależałoby mi szczególnie na zdjęciach osób przed leczeniem. Dlaczego? To blog głównie dla tych, którzy jeszcze nie mają dostępu do hormonów, bez wyroku i trwalszych zmian. I dlatego dobrze by było, gdyby mogli porównać swoje starania z innymi na tym samym etapie. Oczywiście jak najbardziej przyjmę zdjęcia z innych etapów! Dobrze będzie zobaczyć, co stanie się w przyszłości.

Jak będą publikowane zdjęcia? Wedle waszego wyboru. Mogą być anonimowe, z nickiem, z imieniem, z e-mailem... Podpiszę według wskazówek lub wcale. Jeśli nie zaznaczycie, że zgadzacie się na podpis, automatycznie zamieszczę je jako anonimowe, tak na wszelki wypadek. Zawsze istnieje możliwość zmiany, więc nie widzę tutaj problemu.

Od Was zależy, co pokażecie na zdjęciach. Całą postać, tylko sylwetkę, twarz, sam tors, efekty spłaszczania piersi, z pakerami, pierwszy wąs... ;) Nie stawiam żadnych wymagań ani ograniczeń. Jeśli chcielibyście pokazać całego siebie, ale jednocześnie wymazać coś zbyt charakterystycznego, zaznaczcie to w mejlu - przerobię w fotoszopie. Od razu zastrzegam - tylko dla anonimowości, nie będę wyszczuplał ani dorabiał mięśni. ;p

Komentarze dla postów ze zdjęciami będą wyłączone lub w pełni moderowane, zobaczymy. Tak na wszelki wypadek, gdyby uaktywnili się nasi wspaniali znajomi z "Koniec niczym niepohamowanej wolności słowa". ;))

Zatem przesyłajcie swoje zdjęcia na mejla (dla przypomnienia - krzywekrzeslo@gmail.com )! :)

27 maja 2012

Co ma facet w spodniach?


 Zaskakujące, jak wielu transów ma zaledwie mgliste pojęcie, z czym rodzi się genetyczny facet. Coś tam łyknie na biologii, zerknie na manekiny w sklepie, popatrzy na pornosa... Ale nadal nie ma pewności, co z czym. Nie wiem, czy to kwestia wychowywania się jednak wśród kobiet czy kulejącej edukacji seksualnej.

W teorii wszyscy wszystko wiedzą - jak powstają plemniki, na czym polega erekcja, czym grozi przerost prostaty... Ale jak to wszystko wygląda w rzeczywistości i jak się ma na co dzień? Poniżej kilka podstawowych informacji i zdjęć, bez wgłębiania się w szczegóły. Tak dla ogólnego pojęcia. ;) Zdjęcia wrzucam w postaci osobnych linków, co by nie raziły w oczy tych, którzy unikają tego typu widoków. Wiedza przyda się przy robieniu wypełniaczy do spodni - w końcu trzeba się na czymś wzorować.

Budowa męskich narządów płciowych - schemat

Automatyczna płeć człowieka, to płeć żeńska (droga dalszego rozwoju zależy od obecności lub braku chromosomu Y). Dopiero pod wpływem męskich hormonów zaczynają się rozwijać męskie narządy. Jako, że "pakiet startowy" obie płcie mają identyczny, żeńskie narządy mają swoje (niedokładne oczywiście) męskie odpowiedniki i na odwrót. I tak np. łechtaczka jest jako-takim odpowiednikiem prącia, gruczoły Skenego - prostaty. Wykorzystuje się to przy korekcie płci. ;)

Oczywiście u gołego faceta najmocniej rzucają się w oczy penis i moszna z jądrami. Penis, tak jak łechtaczka, składa się z ciał jamistych, które przy podnieceniu napełniają się krwią i dzięki temu mu "staje". Tyle wie każdy ze szkoły podstawowej. Część jednak nie narysowałaby penisa we wzwodzie inaczej, niż ogólny bazgr rodem z muru pod stadionem.

 Etapy erekcji - zdjęcie
Odciągnięcie napletka - rysunek
Penis obrzezany/nieobrzezany -  rysunek
Penis w erekcji nie musi być prosty jak strzała i skierowany ku niebiosom. ;) Może się odginać w dowolnie wybranym kierunku, nawet na dół. Lekkie skrzywienia są naturalne. Inaczej ma się sytuacji przy np. złamaniu penisa. Mimo, że nie ma tam kości, złamane (pęknięte) mogą być ciała jamiste (zdjęcie).

W mosznie znajdują się oczywiście jądra. Kiedy jest zimno, kurczy się, podciągając je do góry. Tak samo dzieje się, kiedy facet jest przestraszony lub zdenerwowany (na zasadzie dreszczu kurczącego sutki). Wyrastają na niej włosy (na penisie nie, co najwyżej u podstawy).

Podkurczanie - zdjęcie1 zdjęcie 2

Problemem wydaje się też być wygląd spermy - zdjęcie.  Wedle wikipedii jeden wytrysk to 4-6 ml, czyli ok jednej łyżeczki do herbaty.

Długość penisa to jest ból wielu facetów i na pewno zostaniecie parę razy w życiu spytani o swoje wymiary. ;) Średnia z pomiarów zaraz po urodzeniu się chłopców wynosi 3,5cm. U dorosłych zwykle jest to 7-10cm w stanie spoczynku i 12-17 w erekcji. Czatowe nicki mlodypiekny28cm w zdecydowanej większości są przesadzone. ;) U kobiet ponoć najbardziej wrażliwe jest pierwsze 4-6cm od wejścia pochwy, więc bez paniki, kiedy oglądacie efekty operacji.

Zestawienie różnych naturalnych penisów: zdjęcie, galeria1, galeria2.

Mam nadzieję, że to wystarczy, żeby większość średnio zapoznanych z tematem przestała traktować penisa jak mistyczny artefakt niewiadomego pochodzenia. :))

26 maja 2012

Czy jestem transseksualistą?

W komentarzu do posta, gdzie możecie proponować tematy kolejnych wpisów podrzucono pomysł postu dla ludzi, którzy zastanawiają się, czy są ts. Szczerze mówiąc, jest to dość ciężki orzech do zgryzienia. Tyle przemyśleń na początku odkrywania samego siebie, co i transów. Jedni tak jak ja czują to od zawsze, inni wariują przechodząc burzę hormonalną, a jeszcze inni dojrzewają do tego latami, już po założeniu rodziny zgodnie z genetyczną płcią. To, co tutaj napiszę, będzie krótkim streszczeniem tego, co sam myślę, co usłyszałem od znajomych transów przez te parę lat i o czym czytałem. Wszelkie uzupełnienia jak najbardziej mile widziane.

Cytat ze wspomnianego komentarza:
"Może jakiś post dla 'początkujących'? Co mam na myśli... Kiedy zaczynasz coś podejrzewać, zaczynasz szukać i trafiasz chociażby na tego bloga, ale chciałbyś wiedzieć, czy to w ogóle ciebie dotyczy jakoś. Więc może jakaś krótka notka na temat pierwszych myśli, pierwszego szoku, pierwszych zaprzeczeń, że no gdzie, ja?"

Faktycznie, coś takiego często jest potrzebne. Sam potrzebowałem podobnych informacji szukając wypowiedzi osób aseksualnych. Nie wnikając już, do jakich wniosków wtedy doszedłem, takie zwierzenia z życia, a nie podręcznikowe przykłady, bardzo mi pomogły. Dlatego spróbuję swoich sił w napisaniu tego posta, choć wiem, że zawsze, niezależnie od tego, co napiszę, nigdy nie będzie idealny i nie będzie pasował do każdego. Jeśli zastanawiasz się, czy jesteś ts i trafiłeś na tego posta, pamiętaj: możesz być ts i nijak nie odczuwać tego, co tutaj napiszę lub nie być ts i zgadzać się w pełni z wpisem.

Nie opiszę uczuć, które towarzyszą pierwszym chwilom życia jako trans, ponieważ to jest nie do opisania. Nie będę wypisywał jakiś formułek, zasad i porad. Po prostu opiszę kilka historii. Może znajdziecie w tym swój życiorys, może nijak się to nie będzie miało do waszych przeżyć... Innego sposobu na tego posta nie znalazłem.

Zacznijmy od przypadku mi najbliższego, czyli poczucia ts od małego. Oczywiście nie miało to nic wspólnego z rozumieniem, że mam dezaprobatę płci i chcę jej korekty... Ja po prostu byłem chłopcem z dziwnym siusiakiem. ;) Było to dla mnie oczywiste jak słońce na niebie, dla moich kolegów również. Błogosławiona nieświadomość dzieci w przedszkolu. Później oczywiście był szok - dorastanie, piersi, okres, brak zarostu na szczęce... Cud, że jako jeden z niewielu przeszedłem mutację (tak, dziewczęta  miewają mutację, choć w zdecydowanej większości głos zmienia im się stopniowo i niezauważalnie). Jakie towarzyszyły mi myśli? Przede wszystkim skrajne obrzydzenie, kiedy musiałem na siebie spojrzeć i poczucie obcości własnego ciała. To po prostu nie byłem ja. Z w miarę wysokiego, sprawnego chłopaczka wyrosło bliżej nieokreślone coś - coś, ponieważ wyglądem bezsprzecznie pasowało do części żeńskiej, a zachowaniem i mową zdecydowanie do męskiej. Każde zainteresowanie ze strony chłopaków traktowałem jako osobistą obrazę. Nie wiedziałem do końca, co jest nie tak. Nie na zasadzie - jestem dziewczyną, to czemu chcę być chłopakiem, a na odwrót. Jestem facetem, więc czemu się tak zmieniam? Próbowałem odnaleźć się w tej sytuacji, próbowałem zostać kobietą. Wzorowałem się na stereotypach, naśladując otoczenie. Nic z tego... Zacząłem się chlastać, wychodzić na ulice na całe noce i zaniedbywać siebie w każdej dziedzinie życia. Nie miała znaczenia nauka, znajomi, rodzina czy rozrywka. Byłem sam sobie obcy do tego stopnia, że funkcjonowałem na zasadzie auto-pilota. Kiedy zostałem ledwo odratowany po próbie samobójczej i skierowany na przymusowe leczenie psychiatryczne, postanowiłem dać sobie siana z zabawą w kobietę i wróciłem do siebie. I od tej pory towarzyszy mi głównie frustracja i zniecierpliwienie, ale przynajmniej wiem, kim jestem.


Większość moich znajomych odczuła swój ts pierwszy raz w wieku dojrzewania. Naście lat, buzujące hormony, pierwsze kontakty seksualne... Reakcja na nowe bodźce ich niepokoiła i to sprawiło, że odkryli w sobie ts. Poniżej trzy historie moich znajomych, roboczo tu nazwanych X, Y i Z. Są na różnych poziomach, jeśli chodzi o detale, bo nasze znajomości różniły się znacznie.

X nie utrzymuje ze mną już kontaktu, jakoś się urwał z czasem bez powodu, ale przez wspólnych znajomych mam pojęcie, co się z nią dzieje. Tak, z nią, ponieważ ts okazał się być fałszywym tropem. Poznaliśmy się będąc w gimnazjum. Ja - świeżo po walce o własną tożsamość, ona dopiero ją zaczynała. Jako, że akurat w gimnazjum wszyscy wiedzieli kim jestem, nie miała problemu z zaczęciem rozmowy. Okazało się, że od dwóch lat czuje dobrze mi znaną obcość własnego ciała. Nie chciała wiązać się z żadnym chłopakiem, brzydziła ją sama wizja zbliżenia, ubierała się w unisexy i miała krótkie włosy. Na czatach używała męskich danych, żeby nawiązać kontakt z dziewczynami, które jej się podobały (młodsi mogą nie wiedzieć, ale wtedy nie było facebooka ani podobnych;). Ale mimo, że dziewczyny jej się podobały, to własne ciało w wizji seksu lesbijskiego ją odrzucało. Spróbowaliśmy zatem najprostszej metody sprawdzenia, czy może być ts - test prawdziwego życia, wersja amatorska. ;) Czyli po prostu ubieranie się w męskie rzeczy i wyjście na miasto jako facet. Poczucie obcości i frustracja pogłębiały się. Odechciało jej się jakichkolwiek bliskich kontaktów z ludźmi. Co się z czasem okazało? X jest w tej chwili w miarę szczęśliwą lesbijką w kilkuletnim związku. Została wychowana w tradycyjnej rodzinie, stąd obrzydzenie na myśl, że jako kobieta mogłaby być z inną kobietą. Podążając za modelem mężczyzna+kobieta starała się zmienić siebie w faceta. Na szczęście zgłosiła się do rzetelnego psychologa, z którym rozpracowała ten problem i teraz jest ok.

Y do tej pory nie wie, kim jest. Jest rozdarty pomiędzy byciem dobrą córką a dobrym partnerem. Wychowywała go matka, która podczas porodu miała 40 lat. Jest więc teraz dość starszawa, a do tego wdowa. Cieszy się, że udało jej się wychować córkę mimo kłopotów finansowych. Y dostał się na dobre studia, miał porządnego chłopaka z tzw. dobrego domu i plany ślubu. Czuł się w obowiązku odpłacić matce za lata trudu, wyrzeczeń i wsparcia. Spełniał jej wizję szczęśliwego życia. Ze dwa, trzy lata przed pójściem na studia zaczął odkrywać, że nie do końca czuje się dobrze w takiej roli. I nie chodziło o podporządkowanie życia do wizji matki - nie czuł się do niczego zmuszany, sam wybrał tę drogę. Miał raczej problem z samym sobą. Raz myślał, że to kwestia PMSu, raz, że jest lesbijką, innym razem, że chciałby, żeby jakiś brzdąc mówił do niego "tato". Cieszył się, kiedy ktoś przez telefon mylił go z jego narzeczonym (oboje mieli podobne, ni to wysokie, ni niskie głosy, co często powodowało dość zabawne pomyłki), ale jednocześnie lubił dostawać komplementy na temat swoich długich nóg i szczupłej sylwetki. Do ślubu nie doszło, narzeczony do tej pory nie wie dlaczego, a Y związał się po kilku latach z dziewczyną z roku jako lesbijka. Nadal jednak było coś nie tak. Nigdy nie miał orgazmu, kiedy czuł dotyk na swoim-nieswoim ciele, brakowało mu czegoś w życiu, czuł, że mu coś umyka. Nie chodziło wyłącznie o seks, ale tam odczuwał to najmocniej. Poznaliśmy się przez wspólnego znajomego, który nie wie o moim ts. I w zasadzie Y też by nie wiedział, gdyby kiedyś po kilku drinkach nie wyżalił się, co mu w środku siedzi. Porzuciłem mu kilka magazynów, linków, filmów... Był jeszcze bardziej zdezorientowany i przestraszony, bo pasowało mu to do "objawów". W chwili obecnej jego dziewczyna jest zapoznana z sytuacją, Y chodzi na psychoterapię, a matka uważa jego kobietę za bliską przyjaciółkę. Nie używa określenia transseksualista, choć sam stwierdza, że czuje się tak, jak większość transów. Jest zbyt rozdarty, żeby jednoznacznie zdecydować, w którą stronę chce iść. Nie śpieszy się z prostowaniem sytuacji, mimo, że za kilka lat stuknie mu 30stka. Nie zamierza nic robić za życia swojej matki.

Z jest chyba stereotypowym transem. ;) Zaczynał dorastanie jako roześmiana, popularna dziewczyna, kończył jako wiecznie zgarbiony chłopak z włosami na twarzy i nosem wbitym w telefon. Oczywiście przeszedł przez etap rozważania homoseksualizmu - jak większość znanych mi transów. Szukał po internecie hasłami "nienawidzę swoich piersi", "chcę być chłopakiem", "lubię nosić męskie ubrania" czy "damski transwestyta"... Czyli swój problem rozumiał, ale nie wiedział, jak go nazwać. W zależności od dnia cyklu i PMSów zmieniał zdanie na temat swojej tożsamości. Raz ciągnęło go do ciepłej, męskiej klaty, innym razem chciał bronić własnym ciałem koleżanek. Był cały czas rozdarty między wygodnym, sprawdzonym życiem lubianej dziewczyny i niepewnym, pełnym wstydu życiem trans-faceta. W domu o niczym nie wiedziano, ubrania na męskie zmieniał po wyjściu z domu na strychu lub w krzakach. Poznawał ludzi wyłącznie przez internet, oddzielał ich grubą krechą od "starego ja". Wydawał kupę kasy na kolejne męskie ciuchy, które z czasem odkryło jego młodsze rodzeństwo i doniosło o tym rodzicom. Oczywiście awantura karczemna, wszystkie męskie rzeczy zostały wyrzucone, a kurek z pieniędzmi zakręcony. W szkole zaczęły się pojawiać fatalne oceny i ryzyko kiblowania, problem z nawiązywaniem kontaktów i ogólne wycofanie się z realnego życia na rzecz internetu. Skończył ledwo liceum i na tym skończył edukację, bo nie ma siły pójść na studia jako kobieta. W domu problem jest starannie olewany, pracuje jako pracownik fizyczny, unikając ludzi na magazynie, od czasu do czasu spotyka się z jakąś dziewczyną, ale że jego miejscowość jest dość mała, szybko wszystko się roznosi i dziewczyna go rzuca. Zamiast oszczędzać na diagnozy i rozprawę, poprawia sobie humor i samoocenę wydając pieniądze na męskie kosmetyki i ubrania, które chowa po znajomych. Oczywiście poprawa humory trwa krótko, bo uświadamia sobie, że kasa znowu wsiąkła w pierdoły, więc znowu chce sobie poprawić humor... I tak w kółko. Ma plan leczenia, o którym często dyskutuje, ale od lat go nie rozpoczął.

O rozpoznaniu ts w dorosłym życiu wiem niewiele, dlatego śmiało możecie się podzielić, jeśli macie coś do napisania na ten temat. Znam tylko jeden przypadek i to nie osobiście, a jako znajomego mojego przyjaciela. Ów trans spędził większość życia jako samotna kobieta, lubiana, ale jednak samotna. Nie podejmował żadnych działań w kierunku leczenia. Dopiero po czterdziestce zajrzał w siebie, przeszedł testy i w ciągu dwóch lat przeszedł wszystkie operacje. Jako dorosły człowiek miał stałe źródło pieniędzy, wykształcenie i plan na życie, więc było mu oczywiście łatwiej niż młodziakom takim jak ja i moi znajomi. Ale co się przez te lata pozastanawiał i przecierpiał, to jego.

---

Jak widzicie, scenariuszy może być mnóstwo, a każdy odczuwa to inaczej. Jeśli chcecie wiedzieć coś więcej na temat moich przemyśleń, to zapraszam na Dziennik, ale poza tym nie jestem w stanie napisać nic ogólnego i uniwersalnego dla tych, którzy szukają samych siebie. Jest tylko jedno, co powinniście zapamiętać - to wy macie być szczęśliwi i żyć zgodnie z sobą. Jeśli nie krzywdzicie nikogo innego, to macie pełne prawo do podążania swoją drogą. Nie bój się nad sobą zastanawiać i dopuszczać myśli sprzecznych z ideałem "tru transa". Każdy z nas ma czasem wątpliwości, gorszy dzień czy zwyczajnie dość życia w zawieszeniu.

25 maja 2012

Koniec niczym niepohamowanej wolności słowa.

Nie wiem, czy link do mojego bloga trafił na nie tę stronę, co trzeba czy po prostu coraz więcej ludzi na niego wchodzi, ale jest niemiło, drogie Panie i drodzy Panowie.

Dostałem parę mejli z dość dużą dawką wulgaryzmów i błędów stylistycznych, co nie nastraja mnie zbyt pozytywnie do wywlekania swojego życia na "karty" bloga. Nie wiem, czy wszyscy sobie zdajecie z tego sprawę, ale wszystko, co tutaj piszę, to odkrycia z kolejnych etapów mojego dorastania.

Pomijam mejle od ludzi zamkniętych, nieznających tematu ts itd - tacy będą zawsze. Nic się na to nie poradzi. Ale żeby słowa nienawiści ze strony samych zainteresowanych?
"Po chuja wogle piszesz taka strone?? Jak ktos jest facetem to nim jest nawet z cycami jak wymiona. Ja nie potrzebowalem takich porad dla cipuch, przeszedlem wszystkie levele sam."
"Przez takich ludzi jak Ty ludzie myślą, że nie dajemy sobie rady w prawdziwym życiu. Weź skończ."
"Czy Pan w ogóle wie, co Pan pisze? Dlaczego wmawia Pan nastolatkom, że mogą oszukiwać i męczyć swoje ciało przed wyrokiem sądu lub co najmniej opinią specjalisty? Jako transseksualista po falloplastyce doradzam Panu przemyślenie kwestii zamknięcia tej strony."

Dobra, mówiąc, że chętnie przyjmę każdą krytykę, zdecydowanie nie to miałem na myśli. I nie po to udostępniam swojego mejla. Okej, dwa ostatnie przyjmę na klatę, ale ten pierwszy cytat? Ustalmy raz na zawsze - wulgarne mejle z samymi pretensjami i zarzutami są automatyczną przepustką na czarną listę. Postanowiłem też skrócić trochę swawolę w komentarzach, ponieważ nie chcę ich non stop monitorować.

Dodane 26.05.2012r.:
Dzięki za pozytywne mejle, kilka mnie nawet rozbawiło. Cieszę się, że mimo wszystko takie wypowiedzi jak wyżej są niewielkim procentem. Posta pisałem pod wpływem paskudnego dnia i zazwyczaj przymykam oczy na wredne komentarze, ale widać tym razem "pałka się przegła".
Zatem jeszcze raz - dzięki za wsparcie. :)) W ciągu kilku następnych dni odpiszę na wszystkie mejle.

18 maja 2012

Męski na 140%.

Często spotykam się z sytuacją, kiedy trans odrzuca wszystko, co kobiece, a jeśli da radę, to unisex też. Nieważne, czy chodzi o ubrania, czy o hobby, czy o kolor włosów... Wszystko ma być takie męskie, ociekać potem i krwią... No cóż. Prawdziwy mężczyzna nie musi podkreślać, że nim jest. ;)

Jako mistrz piekarnika z powołania i wyboru nie rozumiem, jak można porzucić swoją pasję tylko ze względu na to, że jest mało popularna wśród innych samców. Spójrzmy tak: nienawidzę oglądać piłki nożnej, świetnie gotuję, umiem odróżnić łososiowy od różowego i potrafię szyć zabawki. A czy ktoś z was może mi zarzucić, że jestem zbyt kobiecy? Biorąc pod uwagę, jak wiele kierujecie do mnie pytań mailowo, raczej jestem uznawany za normalnego faceta. ;) Moja dziewczyna natomiast ogląda wszystkie mecze, skoki itd., wysyła mnie do robienia obiadów i pije piwo. Jest przez to mniej kobieca? Nijak, bo pijąc piwo przed telewizorem nadal jest sobą. A że od piwa rosną cycki, to i ja korzystam. ;))

Okej, jeśli ktoś uprawia balet, to może się w tej chwili sceptycznie skrzywić. Tylko panowie... Jest różnica między mężczyzną wykonującym mało męskie zajęcie a mało męskim mężczyzną. Pomijam tu oczywiście fakt, że jeśli ktoś jest zaangażowany w sprawy baletu, to nie widzi ich jako mało męskie. Miotam w tej chwili stereotypem. Mam przyjaciela, który kolekcjonował kilka lat temu Diddle (jeśli ktoś nie wie, co to jest, to niech zerknie tutaj). Nawet mnie było ciężko przejść nad tą sprawą bez wybitnie złośliwych komentarzy. ;) Hobby było bezsprzecznie dziewczyńskie i sam oskarżony się do zbrodni przyznawał. Ale co z tego? Facet jak dąb, metr osiemdziesiąt niemalże, trenujący dość intensywnie grę w tenisa. Żadnych kompleksów na punkcie własnej męskości. Jest idealną ilustracją do tego, co napisałem powyżej - jest różnica między mężczyzną wykonującym mało męskie zajęcie a mało męskim mężczyzną. Możecie powiedzieć "Jasne, ale on przynajmniej wyglądał jak facet, a nie takie chuchro, takie coś jak ja...". No ale panowie... Wygląd zewnętrzny i poczucie własnej męskości są ze sobą powiązane, fakt. Ale ważniejsze jest to drugie. Jeśli TY wiesz, że JESTEŚ normalnym, porządnym FACETEM, to nikt, kogo warto słuchać, nie będzie tego kwestionował. I żeby było jasne, skupiamy się teraz na psychice, żebyście mi nie wyskoczyli z "z takimi cyckami, to mi daleko do bycia normalnym facetem". Ciało się będzie zmieniać i zmieniać.

Inna kwestia to używanie na siłę męskich kosmetyków, zapachów itd wedle zasady "nieważne, że śmierdzi, nieważne, że mam uczulenie, ważne, że męskie!". No halo. Halo. Kosmetyki to nie jest coś, co się nosi pod pachą na ulicy, niezależnie od tego, co próbują nam wmówić reklamy. No i rezygnowanie z żeli do higieny intymnej - jeśli potrzebujesz, to potrzebujesz. Przejdziesz operację i nie będziesz potrzebował. To tylko kolejna rzecz, przy której trzeba zacisnąć zęby i iść dalej. Owszem, są też żele intymne dla facetów, ale jako alergik nie jestem w stanie nic wam na ten temat powiedzieć. Wiem jedno - lepiej się porządnie umyć niż potem ganiać do ginekologa. ;)

To samo się tyczy męskich ubrań. Jeśli widzisz, że coś na Ciebie nie pasuje, no nie ma bata, nie pasuje i koniec... Po co to kupujesz? Bo męskie? Bo modne? Z tego co wiem, to bycie modnym nie oznacza tylko noszenia ubrań "na topie", ale też ich dopasowanie i dobry wygląd (to mogłaby sobie zapisać też część Pań...).

No i moje ulubione wymuszanie męskich zachowań... Podawanie ręki facetom bez względu na okoliczności, naprawianie sprzętów AGD na własną rękę, siadanie w rozkroku jakby się na słoniu jechało, udawanie nieznajomości pewnych babskich spraw... Idę o zakład, że część z was nawet nie wie, że czasami przepuszczenie kobiety przodem jest wyrazem chamstwa. Wszystko zależy od sytuacji!

Także panowie!
Chcesz mieć długie włosy i szastać nimi na koncertach?
Lubisz zbierać muszelki na plaży?
Masz kremowe ściany i ładne firanki w oknach?
Wolisz perfumy, które są niestety damskie?
 Proszę bardzo! Nie musisz się z tym afiszować, ale nie musisz też z tego rezygnować. Nie dajmy się zwariować. Bycie męskim to coś więcej niż pot, mięśnie i krwawe steki.


P.S. Ilość postów w tym miesiącu przebiła ilość postów w całym 2011. ;)

Dlaczego mam piersi, oto jest pytanie.

Poniżej kilka prostych wymówek na temat wyglądu naszej klaty.

1. Zaburzenia hormonalne przy dorastaniu.
Mając naście lat można się wykpić po prostu dojrzewaniem. W tym czasie z ciałem mogą się dziać rzeczy zdumiewające i w zasadzie nikt nie powinien się jakoś specjalne dziwić. Mogą co najwyżej dopytywać o leczenie, czy byłeś u lekarza, czy nie przeszkadza zbytnio na co dzień itd. Oczywiście to wymówka przy małych rozmiarach, tak do małego/średniego B.

2. Otyłość.
Ci, którzy ledwo mieszczą się w spodnie pewnie sami już odkryli ten sposób. Facetom z dużą nadwagą rosną piersi. Z jednej strony przez nadmiar tłuszczu, który się w tam odkłada, z drugiej większa ilość żeńskich hormonów niż u mężczyzny normalnej wagi. Owszem, panowie - im więcej macie dodatkowych kilogramów, tym więcej żeńskich hormonów w was buzuje. Naukowo nazywa się to aromatazą.

3. Ginekomastia.
Najwygodniejsza (moim zdaniem) wymówka. Ginekomastia wedle wikipedii to: "powiększenie się sutka u mężczyzny, na skutek rozrostu tkanki gruczołowej, włóknistej i tłuszczowej. Gruczoł piersiowy ulega jednostronnemu lub obustronnemu powiększeniu, jest obrzmiały i może być bolesny. Ginekomastia spowodowana jest zaburzeniami hormonalnymi, najczęściej na skutek leczenia hormonalnego". A oto mało apetyczne ZDJĘCIE z tego samego źródła. Mało jest ludzi, którzy kłóciliby się w sprawie chorób, w dodatku wymówka pasuje do każdego rozmiaru. Więcej info TUTAJ.

4.Skutki uboczne brania leków lub powikłania po schorzeniach.
Leków miliard, chorób masa, wystarczy poczytać. Świetnie sprawdzają się choroby metaboliczne. Tylko zastanówcie się dobrze, czy wiecie dość dobrze o danym schorzeniu. Jako spec od cukrzycy nie raz i nie dwa śmiałem się w duchu z naiwnych wymówek bez podstawowej wiedzy. ;)

5. Niewrażliwość na androgeny (syndrom AIS).
Ogólnie polega to na byciu genetycznym mężczyzną z wyglądem genetycznej kobiety. Organizm nie potrafi przyswajać męskich hormonów i rozwija się "po kobiecemu". Więcej info TUTAJ.

6. Nowotwór.
To już mocno naciągane, ale kto wie - na bezrybiu i rak ryba, może się kiedyś przyda. Mężczyźni także mogą mieć raka sutka, który w późniejszych stadiach jest sporawym guzem. No ale zachowajmy trochę rozsądku - rozmiar powyżej A/B przy tym nijak nie przejdzie.

17 maja 2012

Teraz Ty!

Jak możecie zauważyć, po prawej stronie przybyły nam dwa linki. Jeden z nich to Dziennik, czyli moje prywatne biadolenie, nad którym nie będę się tutaj rozwodził. Drugi link jest ważniejszy.

Teraz Ty! to ogólnie rzecz mówiąc moje małe centrum badania opinii publicznej. ;) Z czasem będę tam wrzucał różne ankiety, sondy, pytania itd. Powody mogą być różne, część posłuży mi do dobrania tematów postów, część żeby lepiej poznać polskich transów, a inne zadam z czystej (chciałoby się rzec "babskiej") ciekawości. ;)

Szczególnie prosiłbym o wypełnienie ankiety nr 1, która jest skierowana nie tylko do transów, ale też innych osób odwiedzających bloga.

Znajdziecie tam też shoutbox, śmiało możecie tam wpisywać, co wam ślina na palce przyniesie. ;) Nie używam księgi gości, więc uznajcie to za substytut.

Enjoy.

16 maja 2012

Jak dobrać koszulę?

Dobranie dobrze leżącej koszuli jest według mnie najcięższym ubraniowym zadaniem. Nic nie sprawa mi tylu problemów, co zakup koszuli i wierzę, że nie jestem sam. ;) Musimy uwzględnić sylwetkę, okazje, na które koszula ma być noszona i materiał.

Podstawowym błędem popełnianym przez transów (i nie tylko transów) jest wybieranie złego rozmiaru koszuli. Zbyt ciasnej, żeby czuć się smuklejszym lub zbyt luźnej, żeby ukryć źle spłaszczoną klatkę. Nie ma nic straszniejszego niż widok faceta w obcisłej, za małej koszuli... A przynajmniej próbowałem tak wmówić współlokatorowi, noszącemu koszule o dwa rozmiary za małe, odsłaniające brzuch. Tragedia. Zatem! Koszula ma być dopasowana rozmiarem. Jeśli mimo to wygląda źle - widać typ jest nieodpowiedni.

Żeby idealnie dobrać koszulę, potrzebujemy trzech wymiarów - obwód szyi, obwód klatki (po spłaszczeniu) i długość rękawa (rękawy powinny być o 1cm dłuższe od długości rękawów marynarki). Będąc wyposażonym w te informacje, nie damy się zagiąć żadnej metce. Jeśli metki nie ma (urok m.in. lumpów, gdzie można znaleźć niesamowite ubrania i ani jednej metki) lub nijak nie umiemy się w niej połapać, trzeba sprawdzić rozmiar organoleptycznie. ;) Po zapięciu koszuli na wszystkie guziki (łącznie z najwyższym) wsadźcie trzy palce za kołnierzyk. Między koszulą a szyją powinny się zmieścić nie mniej, nie więcej, a trzy palce. Jeśli jest zbyt ciasno lub luźno - rozmiar jest źle dopasowany. Poruszajcie rękami na boki, zróbcie kilka skrętów tułowia... Jeśli materiał napina się ciasno przy każdym ruchu, koszula jest prawdopodobnie za mała. Nie powinna też wisieć luźno na klatce - powinna ją lekko opinać, ale nie krępować. Długość jest prosta do sprawdzenia. Jeśli materiał odsłania brzuch lub podjeżdża zbyt do góry przy ruchach rękami, to oczywiście koszula jest za mała. Jeśli zwija się przy biodrach, sięga za pośladki - wtedy trzeba szukać mniejszej. Nie jestem sobie w stanie przypomnieć teraz złotej zasady mojego guru w sprawach porządnego wyglądu, ale (chyba) koszula nieformalna (czyli na luzie, której nie będziemy wkładać w spodnie) powinna sięgać do dolnej krawędzi paska/połowy kieszeni spodni. Głowy nie dam, a i jego reputacji nie chcę podważać. ;) Pamiętajcie też o szerokości ramion! Łatwo sprawdzić dopasowanie koszuli dzięki szwom od rękawów na barkach. Szew nie może być na ramieniu, nawet niewiele poniżej barków.

Po ustaleniu rozmiaru należy zwrócić uwagę na materiał - poliester z góry skreślamy (ewentualnie w niewielkim procencie jako dodatek). Najlepsze są koszule w 100% bawełniane. Pozwalają skórze oddychać, są przyjemne w dotyku i dobrze wglądają. Jedynym ich minusem jest miętolenie się na potęgę.

W sklepach spotykamy najczęściej trzy typy koszul: slim (lub athletic, tailored), regular (jeśli nie ma określonego typu, to możesz przyjąć, że jest to właśnie ten typ) i full. Najlepiej jest przymierzyć po jednej z każdego rodzaju, żeby wybrać odpowiedni.
Slim jest koszulą przylegającą do ciała, ściśle dopasowaną. W niektórych sklepach sieciowych można znaleźć extra slim. Polecana osobom szczupłym, wysokim.
Regular to standardowy typ koszuli. Jest luźniejsza niż slim, pozwala na więcej swobody.
Full to najluźniejsza z tych trzech typów koszul. Jest polecana facetom z nadwagą. Często jest też trochę dłuższa od pozostałych. Zamiłowanie do tego typu koszul nie usprawiedliwia noszenia niedopasowanych namiotów o dwa rozmiary za dużych!

Warto też przyjrzeć się detalom koszuli, takim jak typ kołnierzyka, mankietów, obecność kieszeni. Zwróć uwagę na kolor i ewentualne wzory.

Mała uwaga odnośnie krawatu - powinien sięgać do górnej krawędzi paska od spodni. Jeśli ubieramy koszulę bez krawatu, górny guzik należy rozpiąć. Nie powinno się też zakładać krawatu do koszuli z krótkimi rękawami.

Typy sylwetki.

Dobierając ubrania czy ćwicząc pod uwagę trzeba wziąć wiele czynników składających się na typ sylwetki. Są to między innymi: waga, wzrost, układ kości, szerokość ramion, talia, długość szyi, wiek, linia (szerokie biodra, szeroki brzuch itd)... Można by trochę wymieniać. Niektórzy pod typ sylwetki podciągają nawet kolor oczu, ponieważ dobierane pod ich kolor ubrania mają różny wpływ na kształtowanie optyczne sylwetki... Hm. Pozwólcie jednak, że ja się skupię na kilku podstawowych figurach. ;) W tym poście spróbuję je określić, a w przyszłości wrzucę porady dla poszczególnych typów.

Sylwetka klepsydry: biodra i biust mniej więcej tego samego rozmiaru, wąska talia. Zbalansowana, harmonijna sylwetka.
Sylwetka gruszki (sylwetka trójkąta): biodra są zdecydowanie szersze niż biust, wąskie biodra, często masywne nogi i zaokrąglone pośladki.
Sylwetka V (sylwetka odwróconego trójkąta): szerokie ramiona i/lub duży biust, wąskie biodra, wąska talia, często długie nogi.
Sylwetka jabłka (sylwetka owalna): najszerszy wymiar w okolicach talii lub bioder, pełne uda, szerokie biodra, spory brzuch.
Sylwetka rury (sylwetka prostokąta): wąskie ramiona, biodra i talia, mały biust, często długie nogi.
Sylwetka diamentu (również uznawana za sylwetkę jabłka): najszerszy wymiar w okolicach talii lub bioder, duży, obwisający brzuch, płaskie pośladki.


Podane typy sylwetek są oczywiście na przykładzie kobiet (jak łatwo się domyślić z obrazków), bo niestety taki typ musimy wziąć pod uwagę. Pocieszyć się można myślą, że jeśli już wiemy, przeciwko czemu walczymy, to szybciej odniesiemy zwycięstwo. ;)

Za męskie typy uznaje się sylwetki V, rury oraz jabłka. Za kobiece klepsydry, gruszki i w niektórych przypadkach również V.

Buty wielkie, stópki małe...

Nie wiem, jak wy, ale ostatnio mam problem z kupieniem butów w normalnym rozmiarze. Jeszcze dwa-trzy lata temu ganiałem w 40 bez problemu, a teraz bywa, że 39 jest przyduże... Albo rozmiarówka podskoczyła, albo ja się kurczę już na starość. ;) Pomijając jednak moje prywatne przemyślenia na temat  tajemniczych zmian rozmiarówki, poniżej możecie się zapoznać z kilkoma radami odnośnie dobierania butów.

Jeśli macie tendencje do szybkiego frustrowania się brakiem pasujących butów, radziłbym nie wybierać się na zakupy bez wcześniejszego przygotowania. Postarajcie się dowiedzieć, jakie firmy produkują męskie obuwie w małych rozmiarach lub buty unisex dostępne w większości rozmiarów. Szukajcie ich w sklepach sieciowych czy na rynkach (rynki same w sobie są kopalnią butów w każdym rozmiarze marki "no name"). O sklepach firmowych się nie wypowiadam, bo mnie na nie nie stać. ;) Mogę ewentualnie polecić Wojasa. Pamiętajcie, że nie warto na siłę nosić za dużych męskich butów, skoro jest tyle unisexów, damskich czy dziecięcych, które wyglądają lepiej niż kłapciaki. Za czasów wczesnolicealnych najczęściej nosiłem buty chłopięce. ;) Jeśli nie wybierzecie pary ze spidermanem czy tęczowym kucem, nikt nie domyśli się, że to buty dziecięce. Dlatego powtarzam, jak zwykle kiedy mówię o ubraniach i tym podobnych: dopasowanie i wygoda przede wszystkim, wygląd na samym końcu. Jeśli czujecie się dobrze, wyglądacie dobrze - żelazna zasada, której warto się trzymać. Co nie znaczy, że jeśli dobrze się czujecie w spranym szlafroku, to powinniście tak paradować na parapetówce u kumpla... Każdą zasadę warto dopasować do sytuacji. ;p

Jeśli chodzi o czubki butów - to można w zasadzie odgadnąć na czuja. Czubki okrągłe skracają stopę (unikajcie, jeśli macie nadwagę), kwadratowe skracają i poszerzają, natomiast spiczaste, wąskie wydłużają i zwężają. Dodatkowo im masywniejszy but, tym szczuplej wygląda noga. Jeśli macie więc patykowate nogi, to odradzam noszenie wielkich buciorów, chyba, że chcecie wyglądać jak Sora z Kingdom Hearts. ;) Dla tych, którzy borykają się z niskim wzrostem przydatna wskazówka: unikajcie butów, które kończą się na lub nad kostką lub mających w tym miejscu wiązanie.

Jeśli już zdarzy się wam kupić większe buty (no, te pół rozmiaru mogę wybaczyć;), zasięgnijcie porady u sprzedawcy odnośnie wkładek. Nie warto kupować byle jakich w Realu czy na rynku, nie żałujcie na nie pieniędzy.

Kupując buty musicie mieć na sobie skarpety, w jakich będziecie w nich chodzić (jeśli przymierzacie latem i macie gołą stopę w sandale, wystarczy wziąć skarpety ze sobą). Przymierzanie letnich trampek na zimowe skarpety nie ma większego sensu. ;)

Warto byłoby skorzystać z pomiaru stopy (o ile się orientuję jest taka możliwość w Deichmannie). Jeśli stopy mają różne rozmiary, szukajcie tego większego.

Jeśli naprawdę ciężko Wam cokolwiek znaleźć w sklepach czy internecie, zawsze pozostaje Was skorzystanie z robienia butów na zamówienie. Nie jest droższe od dobrych, firmowych butów, a będziecie mieć pewność, że będą dokładnie takie, jakie chcecie.

RADA: zawsze kupujcie buty po południu lub wieczorem - stopy w ciągu dnia puchną, dlatego kupując je rano możecie kupić za małe.

14 maja 2012

Mój chłopak jest dziewczyną - co mam z tym zrobić?

Post podzielony jest na dwie części: dla transów, którzy jeszcze nie powiedzieli swoim partnerom/partnerkom o transseksualizmie oraz dla samych partnerów.

"Podejrzewam, że mój chłopak nie jest facetem", "Nigdy nie chciał sikać w plenerze, nawet przez wiele godzin", "Wstydzi się rozbierać, a o seksie to nie mam co marzyć", "Coś przede mną ukrywa, coś nie jest w porządku", "Unika bliskości, dotyku, spontanicznych zachowań - nie wiem, czy się brzydzi czy wstydzi!"... 

13 maja 2012

Post ważny, choć nie na temat.

Ponieważ na blogu jest trochę czytających, pomyślałem, że część z was pomoże biednemu stworzeniu. Nie ma się to nijak do tematu ts, ale... Przecież jesteśmy normalnymi, czującymi ludźmi, których stać na gest w stronę bezbronnej istotki. Poniżej wklejam tekst ze strony Przystani Ocalenie - a dokładnie informacji z dnia 10.05.2012r. Przeczytajcie proszę.

MALINKA to kilkuletnia koteczka, która trafiła pod naszą opiekę w wyniku podjętej przez nas interwencji na terenie jednej ze śląskich gmin. Właściwie to ocaliliśmy ją w ostatniej chwili. Ile cierpienia przeżyło to małe biedactwo możemy sobie tylko wyobrazić. Najprawdopodobniej jest ofiarą zakładania wnyków przez okrutnego kłusownika. Obcięte na różnych wysokościach łapki mogą świadczyć o tym, że musiała w te sidła wpaść, ma też obcięty kawałek ogonka. Tragedia musiała wydarzyć się kilka dni wcześniej. Umęczone i obolałe zwierzę przyczołgało się po pomoc na teren jednego z zakładów pracy . Portier opowiadał nam, że była bardzo spragniona i głodna. Końcówki łapek zgniły, w ranach muchy złożyły jaja, wylęgły się setki białych robaków. Dodatkowo jej ciało pokryte było opitymi krwią kleszczami. A jednak wola życia zwyciężyła. Zaraz pojechaliśmy z nią do lecznicy, gdzie udzielono jej pierwszej pomocy-nie potrafiliśmy zadecydować o tym, aby poddać ją eutanazji. Mimo tego okaleczenia, mimo setek kleszczy przeżyła i przywlokła się prosić ludzi o pomoc-nie mogliśmy nie dać jej szansy. Poprosiliśmy naszych zaprzyjaŸnionych weterynarzy, aby zrobili wszystko, żeby ratować jej życie. Na początku istnienie Przystani mieliśmy kotka z obciętymi 3 łapkami- Mruczusia, który został przez nas uratowany, a potem adoptowany i żyje szczęśliwy do dzisiaj. Mieliśmy też sparaliżowane kotki-Elisię i Buffinkę które żyły szczęśliwie w Przystani- lubiły wygrzewać się w ogródku, nawet łowiły myszy. Pomagał im w życiu wózeczek. Dlaczego i tej biednej kotce nie mieliśmy dać możliwości dalszego życia? .To zawsze trudne decyzje, ale nasz dom, nasza Przystań to przecież miejsce dla zwierząt okaleczonych, niepełnosprawnych, a więc i dla Malinki-bo takie imię jej nadaliśmy.

Dzisiaj Malinka przeszła skomplikowaną operację amputacji zniszczonych kości i mięśni, tak aby zatrzymać proces gnicia tkanek. Z całego serca dziękujemy wspaniałym naszym zaprzyjaŸnionym weterynarzom z lecznicy Fauna w Tychach , którzy nigdy nie odmówili cierpiącemu zwierzęciu i zawsze starają się ratować i pomagać do końca, chociaż często te zwierzęta, które do nich przywozimy to bardzo trudne przypadki. Niosą pomoc, nie patrząc czy mamy pieniądze na zapłacenie rachunku, zawsze cierpliwie czekają na pieniądze.

Na chwilę obecną z całego serca prosimy Państwa o pomoc finansową dla Malinki-szczególnie na opłacenie operacji . Może ktoś mógłby pomóc nam w jej utrzymaniu-potrzebne są podkłady jednorazowe, dobra karma dla rekonwalescentów, odżywki. To ofiara ludzkiego okrucieństwa więc winni jesteśmy jej pomoc, po tym wszystkim co do tej pory przeszła, cierpiąc gdzieś w samotności. Za wszelkie wpłaty na konto zbiorkowe: 86 1240 1330 1111 0010 4268 4506 z dopiskiem „Dla Malinki” z serca dziękujemy. 


Zdjęcie 1 Zdjęcie 2 Zdjęcie 3 Zdjęcie 4 Zdjęcie 5

Wpłaty nie muszą być wielkie - naprawdę nawet 2zł to już coś! Ja już niewielką kwotę i prosiłbym każdego, kto jest w stanie o pomoc Malince. Dla nas to rezygnacja z czegoś słodkiego, pójścia do kina czy odłożenie zakupu butów na później, a dla niej dodatkowe dni życia. Dodatkowe dane do przelewu oraz oryginalną informację o Malince znajdziecie na stronie Przystani Ocalenie.

5 maja 2012

Czy transseksualista może być transwestytą?

"Transseksualizm (z łac. transire → przechodzenie) – zaburzenie psychiczne, należące do zaburzeń identyfikacji płciowej, postać zespołu dezaprobaty płci, polegająca na pragnieniu życia i byciu akceptowanym jako osoba płci przeciwnej fizycznie[1]. Osoby o biologicznych cechach płci męskiej, ale poczuciu bycia płci żeńskiej oznaczamy M/K lub nazywamy transseksualistkami, natomiast osoby o biologicznych cechach płci żeńskiej, lecz czujące się mężczyzną oznaczamy K/M lub nazywamy transseksualistami."

"W transwestytyzmie aseksualnym powodem zachowań jest osiągnięcie spełnienia emocjonalnego, psychicznego. W tym przypadku odgrywanie roli płci przeciwnej pozwala odnaleźć się wewnętrznie, osiągnąć wewnętrzny spokój. Transwestytyzm taki nie jest powiązany z aspektem erotycznym. Zachowanie to sklasyfikowane jest pod pojęciem transwestytyzmu o typie podwójnej roli, w którym przebieranie się w odzież płci przeciwnej ma na celu osiągnięcie przyjemności z chwilowego odczuwania przynależności do płci przeciwnej. Przebieraniu się nie towarzyszy podniecenie seksualne.
W przypadku transwestytyzmu fetyszystycznego przebieranie się ukierunkowane jest bezpośrednio na sferę seksualną – ma wówczas na celu osiągnięcie satysfakcji seksualnej. Ubiór i odgrywanie roli płci przeciwnej staje się wówczas podstawowym źródłem osiągnięcia satysfakcji seksualnej. Transwestyta przebiera się wówczas zazwyczaj pod wpływem podniecenia seksualnego. Po orgazmie, będącym najczęściej wynikiem masturbacji, wraca do swego biologicznego wcielenia."

Źródło: stara dobra wikipedia.


W związku z powyższymi definicjami i wedle waszych własnych poglądów stawiam pytanie wszystkim czytelnikom bloga (jest parę tysięcy odwiedzin, weźcie udział;):
Czy transseksualista(stka) może być transwestytą? Jeśli tak, to którego typu (aseksualny, fetyszystyczny) i dlaczego? Jeśli nie - czym może być spowodowane takie zachowanie (błędną diagnozą, niepewnością decyzji, tęsknotą za dawnym życiem, inne)?

4 maja 2012

Ćwiczenia do wykonania w domu [pdf]

Znalazłem kiedyś w sieci e-booka z ćwiczeniami siłowymi do wykonania w domu, bez sprzętu. Postanowiłem się nim podzielić. Pobierać można z dowolnego linku, wrzucam kilka na wypadek wygaśnięcia pliku (pod każdym linkiem jest ten sam pdf).
UpLoader
SendSpace
Hostuje.net

Transseksualizm do poczytania.

Dostałem na mejla kilka pytań o książki z informacjami na temat transseksualizmu, wrzucam więc krótki spis (część z nich jest po angielsku, ale zapewne są polskie odpowiedniki). Jeśli komuś przychodzi coś do głowy - proszę o uzupełnienie. ;)

Przekleństwo Androgyne. Transseksualizm, mity i rzeczywistość, Imieliński, Dulko
Zrozumieć płeć, red. A. Kuczyńska
Apokalipsa płci, Imieliński, Dulko.
Siedem szklanek, M. Zych
Transpozycje płci. Transseksualizm i inne zaburzenia identyfikacji płci, Imieliński, Dulko 
Aleksandra Zamojska jest mężczyzną, D. Zamojski
Galernicy seksu, Imieliński, Dulko
Skok anioła, M Maud
Agnieszki sen zimowy, A. Byczkowska
Byłam mężczyzną, A. Strzelec
Zbłąkana płeć, Imieliński, Dulko
Transseksualizm i rodzina, M. Fajkowska-Stanik
Znudziłem się Bogu w połowie, P. Podgórski
Odmiany odmieńca - ?

Angielskie:
Just add hormones: An insider's guide to the transsexual experience, M. Kailey
Lesbian, gay, bisexual and transsexual health issues, A. Sylvestre
Transgender explained for those who are not, J. Herman
How sex changed a history of transsexuality in United States, J. Meyerowitz
TransForming Gender, S. Hines
She's not the man I married: My life with transgender husband, H. Boyd
The transgender guidebook: Keys to a successful transition, A. Boedecker

3 maja 2012

10 pytań na temat transseksualistów. ;)

Przeglądałem sobie statystyki bloga i odkryłem, jak dziwne pytania zadawane w wyszukiwarce Google kierują ludzi na mojego bloga. ;) Postanowiłem odpowiedzieć na dziesięć z nich. Jeśli macie inne pytania - komentarze zapraszają. ;)

1. Transseksualizm, transgenderyzm i inne trans-pojęcia.
Transseksualista (transseksualny mężczyzna) - osoba, której płeć psychiczna i biologiczna są sprzeczne, biologiczna kobieta czująca się psychicznie mężczyzną. Transseksualistką (transseksualną kobietą) jest biologiczny mężczyzna czujący się kobietą.
Transgenderyzm to dążenie do bycia osobą przeciwnej płci (biologicznej), obejmujący także osoby, które nie czują psychicznego przymusu przejścia operacji chirurgicznych. Do TG zalicza się andromimezę (chęć stania się mężczyzną) i ginemimezę (chęć stania się kobietą). Transgenderyczne są także tzw. "chłopczyce".
Transwestytyzm - chwilowe przybieranie roli osoby przeciwnej płci, bez przymusu leczenia hormonalnego czy chirurgicznego.
Transwestytyzm fetyszystyczny - jak wyżej, jednak głównym powodem takiego zachowania jest seksualna przyjemność płynąca z przebierania się.
Queer - termin określający wszystkich odbiegających swoją seksualnością i płciowością od przeciętnej - czyli m.in transseksualiści, homoseksualiści.
Interseksualizm - dawniej obojnactwo.

2. Czy transseksualizm jest uleczalny?
Zwykle zadają to pytanie rodzice. Wszystko zależy od tego, co się rozumie pod pojęciem "uleczalny". Jeśli ktoś ma na myśli, że transseksualista zacznie nosić sukienki, a transseksualistka zapuści brodę - w tym wypadku NIE. Da się natomiast dostosować ciało do odczuwanej płci, gwarantując tym samym normalne, szczęśliwe życie z dezaprobatą płci. Dawniej transi byli zmuszeni do życia tak jak ich natura stworzyła - nie mieli możliwości walki. Często popełniali samobójstwa, popadali w głębokie depresje lub wiedli płytkie, udawane życie. Niestety, zdarza się to do dziś dzień.


3. Czy na hormonach transseksualistom rośnie penis?
Niestety nie. ;) Podczas brania męskich hormonów powiększa się łechtaczka - kobiecy odpowiednik penisa. Po dłuższym czasie wygląda ona jak mikropenis, jednak nim nie jest. Nie ma możliwości wykorzystywania jej do oddawania moczu czy uprawiania seksu w męskim stylu. Przy jednej z metod tworzenia penisa chirurgicznie da się jednak z niej zrobić w pełni reagujący męski narząd.


4. Od kiedy się wie, że jest się transem?
Nie ma na to żelaznej zasady. Jedni wiedzą to od zawsze, inni odkrywają to w wieku dojrzewania, a jeszcze inni przypisują swoje odczucia homoseksualizmowi czy ukrywają głęboko aż do wieku średniego. Jest to bardzo indywidualne.


5. Czy transseksualiści mają prawdziwe piersi?
Transseksualiści - tak. Transseksualistki - różnie. ;) Transseksualista ma kobiece ciało, a zatem ma też prawdziwe piersi. Transseksualistka rodzi się z męskim ciałem i albo ma piersi powstałe od brania żeńskich hormonów, albo tworzone chirurgicznie.

6. Czy transseksualiści mogą mieć dzieci?
Nie, po operacjach transseksualista staje się trwale bezpłodny.


7. Czy transseksualiści mają okres aż do wycięcia macicy?
Nie, jeśli biorą hormony. Miesiączka zwykle ustępuje po dwóch-sześciu miesiącach brania męskich hormonów, ale może wrócić, jeśli przerwie się ich stosowanie.

8. Czy transseksualista może być gejem?
Oczywiście, że tak. Transseksualizm wiąże się z poczuciem własnej płci, a nie orientacją seksualną. To dwie zupełnie różne kwestie. Transseksualista może być gejem, biseksualistą, aseksualistą...

9. Po czym poznać, czy mój chłopak jest dziewczyną?
Jeśli nie zaprasza cię do domu, mówi wysokim głosem (a ma więcej niż 15 lat), nosi wciąż te same ubrania, unika poznawania cię z przyjaciółmi, nie kręci go penetracja podczas seksu i choruje raz na miesiąc - coś może być na rzeczy. ;)

10. Jak pomóc córce, która chce być chłopakiem?
Zabierz dziecko do psychologa/seksuologa zorientowanego w temacie transseksualizmu, wspieraj i akceptuj, niezależnie od decyzji jakie podejmie. :)

Prosta kieszeń spłaszczająca.

Coś najprostszego, na co pewnie niejeden z was wpadł sam, a jeśli nie, to pewnie się dziwi, że tak się nie stało. Poniżej przedstawiam metodę domową, ale jest też wersja pro ;) Wystarczy się wybrać do sklepu po za mały, ściskający sportowy stanik/top (nie jestem pewien jak się nazywa, więc wrzucam zdjęcie).

No to skoro już macie jakieś pojęcie, o czym mówię, to teraz skrócona instrukcja wykonania.

1. Zmierzcie swój obwód w najszerszym miejscu piersi oraz pod nimi (dzięki temu łatwiej będzie wam dopasować później szerokość kieszeni).
2. Należy zdobyć materiał. Może być to stara koszulka, podkoszulka, leginsy lub kupiony kawałek materiału. Im ciaśniejsze, tym lepiej (ale oczywiście musicie się jakoś w to zmieścić). Materiał powinien oddychać, w przeciwnym razie zrobią się wam odparzenia.
3. Dopasuj obwód materiału (jeśli masz prostokątny pas, to będziesz musiał go zszyć; jeśli rulon - zwęzić) do rozmiaru piersi, oczekiwanego efektu spłaszczenia. Weź pod uwagę rozciągliwość materiału. Mniej rozciągliwy materiał  - lepsze spłaszczenie. Najlepiej jest zrobić kilka przymiarek (nakładasz nieprzerobiony materiał i łapiesz z boku, próbując dopasować). Przy mało elastycznych materiałach zwykle wystarczy zwęzić tylko na kilka cm, przy mocno rozciągliwych - czasem nawet 20cm. Da się to zrobić "na czuja". ;) Uwaga: lepiej zrobić kilka cm zapasu w razie, gdyby zwężenie okazało się zbyt ciasne. Łatwej nadpruć niż doszywać materiał.
pełny widok instrukcji znajdziecie TUTAJ

Postanowiłem zaszaleć i oto powyżej możecie podziwiać dzieło kilkuminutowego wysiłku w MS Paint. ;) Schemat jest na tyle prosty, że nie potrzeba się nad nim dokładniej rozwodzić. Po prawej stronie możecie zauważyć różne rodzaje zapięcia. Istnieje kilka prostych zapięć - zamek błyskawiczny, haftki, rzepy... Wszystko do kupienia w pasmanterii za grosze. Przy mniejszych piersiach zapięcie może nie być potrzebne - wystarczy nałożyć kieszeń przez głowę lub wszyć kawałek gumki z tyłu, jeśli jest przyciasna przy wkładaniu na ramionach. Jeśli zdecydujecie się na użycie zapięcia, poświęćcie chwilę na zastanowienie się, czy powinno ono znajdować się z tyłu, z przodu czy boku. Warto też posiedzieć nad robotą chwilę dłużej i dorobić szelki. Szelki robi się dość prosto:
Oczywiście szelka powinna być równa. ;) Zdolniejsi w szyciu mogą również wszyć dodatkową, nierozciągliwą warstwę z przodu, co polepsza efekt spłaszczenia.