UWAGA! Wszelkie kopiowanie treści bloga bez mojej zgody będę uważał za kradzież. Wszystkie poniższe teksty (o ile nie napisano inaczej) są tylko i wyłącznie mojego autorstwa. Cytując lub tworząc własny tekst na podstawie mojego, koniecznie zamieść źródło, tj.: http://transseksualizm.blogspot.com/

23 grudnia 2014

Wszystkiego ch*jowego!

 ...w tym dobrym sensie oczywiście. ;)

Wydatki.

Na samym początku tego posta, chciałbym zwrócić uwagę, że całość bloga jest nieodpłatna. Można sobie przeglądać, korzystać, czytać, napisać do mnie... Nie ma sprawy. Po komentarzach i (a zwłaszcza) mejlach widzę, że wielu ludziom ten blog pomaga. Większość treści to sprawy, które sam rozgryzałem, metody, które sam testowałem itd. Opisuję wszystko po to, żeby inni nie musieli się tyle męczyć, co ja w przeszłości. Zauważcie i doceńcie.

Bloga odwiedza kilka tysięcy ludzi miesięcznie.

Dlaczego o tym wspominam? Bo jak zwykle cienko u mnie z kasą. Dzisiaj zadłużyłem sobie konto po raz kolejny. Wrzucam zdjęcia kwitków, żeby nie było, że coś tam burczę bez powodu pod nosem (kliknij na zdjęcie, żeby powiększyć). Pozamazywałem cyfry na potwierdzeniu, bo za cholerę nie wiem, czy mogę wrzucić w internet taki kwitek bez cenzury... Na paragonie z Reala widać ceny produktów, które wybieram. Są to moje świąteczne zakupy, z których będę gotował na wigilię plus żarcie do końca roku. Z apteki paragonu jeszcze nie dostałem, dadzą mi dopiero kiedy odbiorę zamówione leki - jest za to potwierdzenie płatności i kwitek od aptekarki. Myślałem, że wytrwam do nowego roku, ale niestety musiałem kupić na szybko po jednym opakowaniu dwóch leków. Jeden starczy na półtorej tygodnia w porywach do dwóch, jeśli będę oszczędny; drugi na niecały miesiąc. Mam cały stos zaległych recept, których aktualnie nie wykupię, bo zwyczajnie nie mam kasy.

Jeśli  nawet część z czytających osób prześle kilka złotych na spłatę karty, bank nie przyczepi się do mnie w tym roku. No i jest szansa, że będę miał co jeść poza zakupami, które dzisiaj zrobiłem, jeśli uda się uzbierać więcej (w co niestety wątpię).

Proszę każdego, kto ma kilka złotych na zbyciu i docenia moją pracę, żeby pomógł mi spłacić dzisiejsze zadłużenie. Aktualnie wynosi ono 77zł 13gr (miałem jakieś opary na koncie, dlatego kwota jest inna niż podsumowanie paragonów). Wypłatę dostanę dopiero w przyszłym miesiącu i w całości pójdzie na leki, tak jak to się u mnie dzieje co każdy drugi miesiąc. Dla ciebie to kilka kliknięć w klawiaturę i czekolada mniej, dla mnie brak problemów z bankiem, u którego ciągle minusuję, mimo że mam debetówkę.

Świąteczne zakupy
Awaryjne leki

W jaki sposób można przelać pieniądze?

1) Bezpośrednio przelewem na konto:
67 1050 1445 1000 0024 1070 5889

2) Bluecash.pl:
Przelew na numer telefonu: 884698319 (kod pin, który należy podać: 4554).

Będę naprawdę wdzięczny za każdą pomoc, nawet najdrobniejszą.

16 grudnia 2014

Jak wygląda podawanie hormonów w zastrzyku?

Jako że parę osób było ciekawych, poniżej zdjęcia z robienia zastrzyku z testosteronem. Nie jest to instrukcja, tylko zwykła demonstracja. Nikt mnie nie uczył szotów, robię je wykorzystując wiedzę o zastrzykach podskórnych i wskazówki od znajomego ratownika -jeśli specjalista powie ci, że masz je robić inaczej, bezwzględnie zastosuj się do jego poleceń.

Testosteron na zdjęciu to Omnadren 250, jeden z trzech najczęściej wypisywanych preparatów. Przed panhisterektomią podaje się go domięśniowo raz na 7-21 dni w zależności od zaleceń lekarskich i reakcji organizmu. Często dawką początkową jest jedna ampułka na 10 dni. Jedna paczka plus igły i strzykawki to koszt 55-60zł i starcza na 1-4 miesiące w zależności od przyjmowanej dawki (-> podstrona o hormonach).

Ja robię go raz na dwa tygodnie, czasem rzadziej w zależności od tego, jak się czuję i jakie inne leki akurat wziąłem. Czasem zwyczajnie zapominam o kolejnej dawce i robię szota kilka dni po terminie. Używam strzykawek 2ml i igieł 0,7x30mm. Wbijam się po zewnętrznej stronie uda (ale nie całkiem z boku) pod ostrym kątem.

Fiolki w opakowaniu, strzykawka i igła.


Zmontowana strzykawka, "strzepnięta" ampułka (czasem płyn siedzi w górnej części i trzeba go prztyknąć palcami, żeby spłynął, inaczej się zmarnuje podczas otwierania).


 Testosteron zassany w strzykawkę, czas na zastrzyk.


 Zaleca się wbijanie igły w miarę szybko i sprawnie, ale ja wolę robić to powoli, żeby czuć, czy dobrze trafiam. Przed wduszeniem tłoka odciągam go odrobinę do tyłu: jeśli pojawiają się bąbelki powietrza, to znak, że jestem w mięśniu. W przypadku krwi należy wkłuć się inaczej.


Po powolnym (!) wpuszczeniu płynu czekam z minutę lub półtorej i dopiero wtedy wyciągam igłę. Jeśli coś wypłynie, ścieram chusteczką albo gazikiem. Czasem dopiero po poruszeniu nogą pojawia się krew - na zdjęciu właśnie taki przypadek. Igła wyszła czysto, dopiero kiedy po jakimś czasie napiąłem nogę i zmieniłem pozycję, na zewnątrz wydostało się trochę płynu i krwi, co jest powodem plamy na spodenkach.


Czasem parę dni po zastrzyku czuję ból mięśnia, ale nie jest na tyle dotkliwy, żeby utrudniał mi chodzenie czy codzienne funkcjonowanie. Fakt, przez pierwsze pół roku, może rok było gorzej, czasem wręcz kulałem, ale obecnie zdarza się to sporadycznie.

11 grudnia 2014

Zmiana danych w szkole (cz.2.).

O zmianie danych w szkole pisałem już tutaj (podanie do szkoły tutaj). Na asku pojawiło się jednak sporo wątpliwości. Głośno i wyraźnie podkreślam, że nie podaję informacji z kosmosu. Wszystko testowałem albo ja, albo moi bliscy znajomi. Dzięki temu mam pewność, że nie wysyłam ludzi w maliny, tylko faktycznie podpowiadam, jak ułatwić sobie życie.


Jedną z głównych wątpliwości/zarzutów jest "to niemożliwe". Poniżej przedstawię więc swoje dokonania w podmianie szkolnych danych. Zmieniałem kilkakrotnie szkoły, dlatego miałem duże pole do eksperymentów. Przypomnę, że mówimy o sytuacji, w której nie ma się sądowo zmienionej płci ani wymienionych dokumentów.

Przed osiemnastką:
  • dopisanie męskiego imienia ołówkiem koło żeńskich danych,
  • wpisanie męskich danych zamiast żeńskich (ołówkiem),
  • używanie męskiej wersji żeńskiego imienia/męskiego imienia na listach wewnątrz klasy/grupy/koła zainteresowań (np. spis obowiązków przed przedstawieniem, lista składek, lista uczestników wycieczki),
  • uzyskanie pozwolenia na podpisywanie się męskimi danymi na sprawdzianach i pracach kontrolnych (nie we wszystkich szkołach/nie u wszystkich nauczycieli),
  • przydział do męskich pokojów na wycieczkach,
  • pozwolenie na korzystanie z męskich toalet, szatni i pryszniców,
  • używanie wobec mnie męskiej wersji żeńskiego imienia/męskiego imienia (nie wszyscy nauczyciele),
  • używanie wobec mnie męskich końcówek, zwrotu "pan" (nie wszyscy nauczyciele),
  • przydział do męskiej części klasy w ramach różnych działań (np. Dzień Kobiet/Dzień Chłopaka, edukacja seksualna, ćwiczenia prowadzone przez pedagoga),
  • otrzymanie identyfikatorów z męską wersją żeńskiego imienia/męskim imieniem.
Po osiemnastce:
  • zmiana danych w dzienniku na męskie (długopisem/wydrukiem),
  • wystawienie indeksu na męskie dane,
  • podpisywanie się męskimi danymi na wszystkich sprawdzianach, egzaminach i pracach kontrolnych,
  • dane żeńskie znane wyłącznie przez dyrekcję i pracowników sekretariatu (w szkołach dla dorosłych, w liceum dziennym wiedzieli też nauczyciele),
  • wystawienie legitymacji szkolnej na męskie dane (przez pomyłkę pani sekretarki, poprosiłem o zmianę na oficjalne: taka legitymacja jest nielegalna!),
  • wystawianie rachunków za opłaty semestralne w szkole wieczorowej (poprosiłem o zmianę na oficjalne),
  • karta w bibliotece na męskie dane,
  • zaświadczenie o posługiwaniu się męskimi danymi w połączeniu z żeńską legitymacją.
Zdecydowaną większość osiągnąłem bez opinii seks.-psych., po prostu cierpliwie tłumacząc i pisząc podania. Jak wspominałem we wcześniejszym poście, wygląd też jest ważny. Kiedy dyrekcja widzi faceta i sama się dziwi, że ma babskie imię, jest bardziej skłonna uwzględnić jego nietypowe potrzeby.
Nie wiem, jak to wygląda od strony prawnej, mogę jedynie powtórzyć wyjaśnienie dyrektorki jednej z moich szkół. Szkoła sama z siebie nie zmieni nikomu danych tylko na podstawie ichniego widzimisie. Potrzebuje do tego solidnej podstawy. Taką podstawą jest właśnie dezaprobata płci, która silnie wpływa na naukę (chęć do chodzenia do szkoły, relacje między uczniami itd.) oraz zdrowie psychiczne. Jeśli w takim przypadku dyrekcja otrzymuje oficjalne podanie, to jest w stanie naciągnąć zapisy w dziennikach na potrzeby trans-ucznia. Podanie przechowuje się wtedy razem z dokumentami o oficjalnych danych na wypadek kontroli lub gdyby ktoś nie wiedział, o co chodzi. Dlatego właśnie w podaniu powinno być też imię i nazwisko, jakiego dany uczeń/student chce używać.

9 grudnia 2014

Seks oralny z transseksualistą.

Miniaturowy fiutek, który radośnie rośnie na hormonach, jest chlubą niejednego transa. Często traktowany jako prawdziwa namiastka męskości. Dzisiaj nauczymy się, jak go - prosto mówiąc - obciągać. ;) Pieszczenie ustami penisa to fellatio, babskich narządów cunnilingus, a co w przypadku trans* i interseksualnych? Cunnillatio? ;) Nim przejdziemy do tematu kilka informacji dla osób niezorientowanych i zielonych.

Fiutek oczywiście nie jest penisem, który magicznie wyrasta pod wpływem hormonów. Jest to łechtaczka, która tak samo jak penis, rośnie pod wpływem męskich hormonów i powiększa się przy podnieceniu (zdjęcie1, zdjęcie2). Po operacji przedłużenia cewki moczowej jest możliwość oddawania nią moczu. Wzrost łechtaczki jest wykorzystywany przy meoidioplastyce, w trakcie której wytwarza się małego, ale naturalnie reagującego penisa. Nie ma zasady, według której można ocenić jak urośnie łechtaczka danego transa. Jak u genetycznych mężczyzn, tak i u transów różnie się dzieje w spodniach. ;) Jedni będą mieć ledwo-ledwo więcej, innym wyrośnie niczym pędy na wiosnę. Doraźnym rozwiązaniem jest stosowanie pompek łechtaczkowych (często pasują także sutkowe) - ponoć z czasem efekty pomalutku się utrwalają. O pompkach będzie więcej w poście o seks-zabawkach przydatnych transom, jednak już teraz mogę ostrzec: pierwsze użycie może lekko przestraszyć lub być nieprzyjemne. Tyle o samym fiutku.

Każdy ma własne preferencje niezależnie od płci, jaką odczuwa. Często transi nie chcą być w ogóle dotykani po genitaliach, czasem pozwalają pieścić wyłącznie łechtaczkę, niektórzy chcą się ograniczyć do zabaw analnych, a jeszcze inni będą w pełni korzystać z aktualnego ciała. Są transi, którym zupełnie starcza zaspokajanie innych albo pozwalają na wszystko tak długo, jak nie ma penetracji. Nie można z góry założyć, że dany trans będzie coś lubił lub będzie się czymś brzydził. Zazwyczaj są już wystarczająco niepewni swojej seksualności, a takie założenia mogą wzbudzić poczucie winy lub wstyd ("nie powinienem tego lubić", "powinienem robić inaczej", "muszę tak spróbować"). Seks z osobą, które nie akceptuje w pełni swojego ciała jest rzeczą trudną - jedno słowo, jeden ruch i cała atmosfera rozpada się na kawałki. Należy być przygotowanym na przerwy, niedokończone próby i kroki w tył. To, że raz się na coś zgodził, nie znaczy, że temat zaliczony i od tej pory można szarżować z automatu. Czasem może żałować, być przestraszony lub zwyczajnie potrzebować czasu. Najważniejsze to nie naciskać i cierpliwie czekać. Pamiętaj - "nie" znaczy "nie" na każdym etapie. Nawet jeśli jesteś o krok od orgazmu! To samo zresztą odnosi się do transa. Jeśli partner(ka) stwierdzi, że to jednak nie jego/jej bajka, nie należy niczego wymuszać.

Istnieją metody zabezpieczeń także dla seksu oralnego. Mogą to być specjalne kondomy zaprojektowane właśnie w tym celu lub po prostu folia spożywcza. Mało romantyczne, ale za to bezpieczne. Ponoć są też dentystyczne płaty lateksu, ale nie trafiłem na takie w żadnym sklepie. Choroby weneryczne i infekcje mogą być przekazywane poprzez seks oralny!
Jak samodzielnie zrobić nakładkę do seksu oralnego: obetnij obie końcówki prezerwatywy, a następnie rozetnij ją wzdłuż, żeby uzyskać prostokątny kawałek gumy [grafika]. Przy odrobinie wyobraźni przydatne będą lateksowe rękawiczki bez pudru. Taką nakładkę można wykorzystać także do rozrywek oralno-analnych dla bezpieczeństwa i higieny. Użyj smakowych gumek dla lepszych wrażeń (uwaga: penetracja ze smakowymi gumkami niesie większe ryzyko podrażnień).

Dobra, to ostrzeżenia i wyjaśnienia za nami, teraz czas na teorię obciągania. ;) Seks oralny może być traktowany jako gra wstępna albo seks sam w sobie. Przed nim polecam jakieś ogólne pieszczoty dla wprowadzenia w nastrój, np. zmysłowy masaż, dotykanie przez bieliznę. Jeśli dany trans wstydzi się swoich genitaliów, można spróbować zsunąć bieliznę tylko częściowo lub odciągnąć ją na bok.

(Tak, profesjonalne dzieło rodem z Painta... Z grubsza wiadomo, o co chodzi).

Technika zależy od preferencji danego transa, dlatego podzielę instrukcję na części: pieszczenie łechtaczki, pieszczenie całego sromu, pieszczenie odbytu. Można sobie dowolnie łączyć w zestawy, jak w KFC. Najwięcej o obciąganiu fiutka, reszta potraktowana trochę po macoszemu.

Pieszczenie łechtaczki: obciąganie fiutka.
Fiutek jest bardzo wrażliwy, o wiele bardziej niż genetyczny penis. Warto zacząć od jego okolic, a dopiero na samym końcu zaatakować czubek. Polecam skradanie się od brzucha w dół: całowanie, muskanie wargami i językiem, pocieranie zębami, chuchanie, dmuchanie, ssanie... Wszystko to jest do wykorzystania. Usta mogą zając się skradaniem, a ręce w tym czasie obsłużą wnętrze ud, pośladki lub boki. Po dotarciu do fiutka uwagę przyciąga napletek łechtaczki (kapturek). Jest to bardzo wdzięczny element do pieszczot - dostarcza wielu doznań, jednocześnie nie powodując bolesnego przesytu jak to ma miejsce przy nieprzygotowanej na atak główce. Kapturek można łapać wargami, zębami (delikatnie), podważać językiem, trącać nosem, ssać... Przyjemne jest także przerzucanie całego fiutka z jednej strony na drugą za pomocą języka. Cały czas należy się skupiać na kapturku lub jego okolicach, unikając zbyt bezpośredniego kontaktu z łebkiem. Po tym etapie dobrym ruchem jest wzięcie całego fiutka do ust. I ponownie: ssanie, "śledzenie wzorków" językiem, leciutkie przygryzanie, podbijanie do góry... Można włożyć do ust mały kawałek lodu i na zmianę używać zimna z ciepłą śliną lub podzielić usta na stronę zimną i stronę ciepłą. Przy końcowym etapie obciągania można zacząć ssać w tempie (ssanie, ułamek sekundy przerwy, ssanie, przerwa itd.), jednocześnie drażniąc czubkiem języka najbardziej wrażliwą część łechtaczki. Jeśli jest dość miejsca, ciekawym ruchem jest użycie palców, np. w geście palenia jointa, kruszenia lub miniaturowym waleniu (chwyt1, chwyt2). Ręce w mogą być całym narzędziem przewodnim w stymulacji fiutka, ale o tym innym razem. Po skończonej robocie należy trzymać się jak najdalej od łechtaczki - jest wtedy bardzo, bardzo wrażliwa i nawet najlżejszy dotyk może wywołać ból.

Fajnym pomysłem jest użycie lubrykantów, oleju (tak, takiego z szafki kuchennej) lub czegoś jadalnego w (pół)płynnej postaci. Z jedzeniem trzeba być ostrożnym, ponieważ cukier może wywołać infekcję. Na początek można spróbować z niesłodzonym jogurtem naturalnym. Dostępne są wibratory nakładane bezpośrednio na język.

Pieszczenie całego sromu.
Łechtaczkę polecam zostawić sobie "na deser". Do warg sromowych można zastosować chwyty opisane w poście o masturbacji. Pieszczenie sromu warto zacząć jeszcze przed pozbyciem się ubrań. Może to być lekkie muskanie, mocny nacisk, klepanie, masowanie (np. okrężnymi ruchami). Co do samej stymulacji oralnej, to sporo radości daje drążenie zagłębień między wargami sromowymi, ssanie krawędzi warg, obejmowanie całości ustami w ramach możliwości i wycieczki języka w stronę pochwy. Można ssać, podgryzać, masować obejmującymi wargami, całować, muskać, trącać nosem/czubkiem języka, rytmicznie lizać (jak pies wodę)... Z penetracją językiem za pierwszym razem można się wstrzymać, zwłaszcza, jeśli nie wiadomo jakie podejście ma do tego dany trans.

Pieszczenie odbytu.
Zwane też rimmingiem. Tutaj naprawdę warto zainteresować się lateksową nakładką, zwłaszcza smakową. Eliminuje się w ten sposób ewentualny wstręt do smaku/zapachu. Odbyt pieści się głównie wyciągniętym językiem, jak pochwę. Można rytmicznie wkładać i wyciągać język, robić nim okrężne ruchy wewnątrz lub po zewnętrznej stronie zwieracza, całować itd. Nigdy nie używaj tej samej nakładki do sromu/łechtaczki, jeśli wcześniej była przy odbycie!

8 grudnia 2014

Mały sprawdzian. ;)

Zachęcam każdego, kto ma wolną chwilę do wypełnienia krótkiego testu z wyrywkowej wiedzy o ts. Wyniki pomogą mi lepiej zredagować informacje na podstronach oraz w przyszłych postach. :)

Papierowe sikadło.

Awaryjny drobiazg, który można zrobić szybko choćby z ulotki. Zdecydowanie jednorazowego użytku. Przydatny w różnych podbramkowych sytuacjach. Najlepszy jest z foliowanego papieru lub grubszego kartonu, ale można też użyć zwykłej kartki. Im słabszy papier, tym ostrożniej trzeba używać - zbyt mocny strumień może zwyczajnie przerwać kartkę. Nie warto też czekać na ostatnią chwilę, ponieważ im więcej płynu, tym dłużej papier nasiąka. A wiadomo, im bardziej mokry, tym łatwiej go przedziurawić. W miarę możliwości staraj się jedynie nakierowywać strumień kartą. Polecam poćwiczyć w domu przed użyciem w terenie!

Metody są dwie - zwijanie i szczypanie. Zwijania używa się przy większych papierach, łatwiej jest też manipulować takim rulonem w spodniach. Szczypanie jest świetne do małych świstków, które nijak nie dają się zwijać lub są zbyt sztywne do zwinięcia. Kartonową wersją szczypania jest po prostu zginanie. Poniżej zdjęcia dla ułatwienia (kliknij, żeby powiększyć).

ZWIJANIE 
 
Bierzemy dowolny kawałek papieru - w przykładzie foliowany papier po czekoladzie.

Zawijamy kawałek. Można od razu zagiąć węższą część, żeby było wygodniej, ale nie trzeba - na zdjęciu zwykłe zawinięcie bez zaginania.

Zwijamy rulon do końca. Ważne, żeby na końcu był "wolny kawałek" papieru - będzie łapał wszystkie odpryski i nieposłuszne strumienie.

Uwaga na otwór lejka, musi być przestrzał.

W takiej pozycji należy przyłożyć do krocza. Na dole zdjęcia jest wspomniany "wolny kawałek".

Dowód skuteczności. ;) Tego typu papieru można używać długo i radośnie.
 

SZCZYPANIE

Przypadkowa ulotka. Mało wytrzymała, ale da radę.

Zbieramy papier w ok. 1/3 szerokości.

I tyle. ;)


Zginanie to po prostu zgięcie sztywnego papieru/kartonu na pół i użycie tak samo jak w przypadku szczypania.

7 grudnia 2014

Podpisywanie się na sprawdzianach.


W związku z pytaniem z aska chciałbym wyjaśnić potencjalne wątpliwości związane z podpisywaniem się na sprawdzianach i im podobnych. 

Zawsze podpisujesz się danymi z dziennika! Podpisujesz się tak, żeby można było dopasować dane do osoby. Nieważne, czy są zmienione, czy nie. Wyjątkiem jest dogadanie się z nauczycielem, ale musiałbyś to zrobić z każdym osobno i dobitnie (żeby nie było wątpliwości, czy na pewno możesz się podpisać inaczej). Mieszanie dwóch typów danych może tylko zaszkodzić. Jeśli nie zgodzą się na zmianę danych - trudno, podpisujesz się jako Anna. Jeśli się zgodzą - nie myl się i konsekwentnie podpisuj się jako Antonii. Jeśli możesz używać męskiego imienia u pojedynczych nauczycieli, bardzo pilnuj, czy nie używasz go także u pozostałych - w przypadku wpadki dyrekcja może upomnieć nauczyciela i wszędzie już będziesz musiał używać Anny.

To samo odnosi się do wszelkich innych list i kwitków, na których musisz się podpisać (np. lista podziału obowiązków przy przygotowaniu wigilii klasowej).

Wyjątkiem są sytuacje, w których podpisujesz się na papierze ogólnopolskim lub międzyszkolnym. Wtedy podajesz swoje oficjalne dane. Jeśli spróbujesz oszukiwać z imieniem na tego typu wydarzeniu, w najlepszym wypadku zostaniesz zdyskwalifikowany z jakiegoś konkursu. W najgorszym możesz odczuć konsekwencje prawne. Czasem dyrekcja jest w stanie pomóc ci w sytuacji międzyszkolnej, wysyłając zawczasu odpowiednią informację na temat danego uczestnika z prośbą o uwzględnienie nietypowej sytuacji.

5 grudnia 2014

Konkurs celebracyjno-świąteczny. ;)

KONKURS ROZWIĄZANY:
wygrywają "FilipBezKonopi" i anonim
Gratulacje. :)




Blogowy licznik wybił ponad 145 tysięcy odwiedzin - a nie wlicza moich, także jest nieźle. Z tej okazji (a także zbliżających się świąt) mały konkurs dla czytających. Dupy nie urywa, ale zawsze to jakiś gadżet za darmola. ;)

Konkursowe info w skrócie:
Termin: 
zgłoszenia od 5.12.14r. do 10.01.15r.;
wybranie zwycięzców 12.01.15r.;
wysyłka do miesiąca po wybraniu (dopasowanie do wymiarów wygranych).
Kto może wziąć udział: każdy, kto potrafi czytać i zastosuje się do instrukcji zgłoszenia [obowiązkowe zapoznanie się z treścią całego posta konkursowego!]
Nagroda: spłaszczak (binder) uszyty przez Grabieżcę w ramach treningu (nie obiecuję idealnego dopasowania).
Ilość nagród: po jednym spłaszczaku dla dwóch osób.
Gdzie się zgłaszać: krzywekrzeslo@gmail.com, temat mejla koniecznie "Konkurs świąteczny".

A teraz trochę szerzej... Od niedawna mam maszynę do szycia. Popełniłem już kilka różnych projektów, z których jestem coraz bardziej zadowolony. Pomijając rzeczy niezwiązane z ts, chciałbym mieć trochę różnorodności w tworzeniu. Stąd pomysł, żeby uszyć coś dla innych wymiarów niż moje własne - ale co z tego, że uszyję, skoro przydałby się też ktoś do oceny. ;) Chcę zaznaczyć, że nadal ćwiczę, dlatego spłaszczaki nie będą (no chyba że będą, wtedy super) idealne. Na pewno jednak są lepsze niż te robione ręcznie, a już tamte były całkiem skuteczne.

Żeby załapać się na taki bajer należy mnie "przekupić" treścią mejla. Nie ograniczam pomysłów, nie wnikam, co konkretnie będzie w treści. Może być na wesoło, może być na smutno, może być na naukowo... Listy, komiksy, obrazki, zestawienia linków, przepis na zupę, logo do bloga, wspomnienia starego rybaka, rozliczenie PITu, piosenka, cokolwiek. Od razu mówię, że trzy linijki w stylu: "jest mi źle w życiu, daj mi spłaszczak" odpadają. Trzeba się wykazać i trochę napocić. Oczywiście wolno opisać swoją historię czy przekonywać mnie, nie ma sprawy - po prostu nie może to być zdawkowa wiadomość w typie żądania. Wybiorę dwie osoby: 1) najbardziej kreatywną ("najlepszy mejl"); 2) moim zdaniem potrzebującą spłaszczaka najbardziej. Jak zatem widać, można sobie ułatwić zadanie i pójść jedną z dwóch dróg.

Wygrany będzie miał obowiązek przesłać mi trzy wyraźne zdjęcia torsu: gołe cycki, spłaszczona klata bez koszulki i spłaszczona klata w koszulce (oczywiście z użyciem nagrody). W zależności od efektu zachowam je dla siebie lub opublikuję w przyszłości (oczywiście ocenzurowane i anonimowe, jak wszystkie zdjęcia, które tu wrzucam). Wysyłając zgłoszenie automatycznie zgadzasz się na ten warunek!

Można się starać o spłaszczak dla kogoś, o ile zapewnione będą jego wymiary, a później zdjęcia.

Co powinno zawierać zgłoszenie:
  • tytuł wiadomości "Konkurs świąteczny",
  • treść konkursową (opisaną powyżej),
  • imię lub nick, które będę mógł opublikować (w razie braku przydzielam Anonim1, Anonim2),
  • wymiary klaty: obwód najszerszego miejsca cycków (najczęściej w okolicach sutków) i pod cyckami (obwód żeber zaraz pod piersiami),
  • wzrost,
  • zakres wagi: "niedowaga", "norma", "kilka kilo za dużo" lub "nadwaga".
Najlepiej byłoby podzielić wiadomość na dwie części: konkursową i dane, ale nie jest to wymóg.

Nim wyślesz zgłoszenie upewnij się, że odhaczyłeś wszystkie powyższe punkty!