UWAGA! Wszelkie kopiowanie treści bloga bez mojej zgody będę uważał za kradzież. Wszystkie poniższe teksty (o ile nie napisano inaczej) są tylko i wyłącznie mojego autorstwa. Cytując lub tworząc własny tekst na podstawie mojego, koniecznie zamieść źródło, tj.: http://transseksualizm.blogspot.com/

2 listopada 2013

Info-notka.

W związku z ciągłymi pytaniami - blog jest zawieszony, postów tymczasowo nie będzie.

Grabieżca walczy z nfz-em, żeby nie skończyć na onkologii, bo za bardzo jest przywiązany do swoich włosów. Po dodaniu do tej radosnej rozrywki normalnych, codziennych problemów typu praca, szkoła, pieniądze, rodzina i przyszłość, na razie nie jest w stanie ani nastroju na pisanie.

Jeśli masz jakiś pomysł na posty, wyślij go na email (stworzę sobie bazę na potem), jednak nie spodziewaj się odpowiedzi w najbliższym czasie.

10 sierpnia 2013

Spłaszczak z Underworks

Kolejny zdjęciodawca! Tym razem spłaszczak z Underworks, konkretnie model 997. H. stwierdził, że powinien być mniejszy o rozmiar, ale jest wygodny i nie utrudnia oddychania. Można w nim spokojnie spać. Razem z przesyłką wyszło koło 150zł, szło do Polski tylko kilka dni (do domu przyszedł kurier, nie pocztą).

8 sierpnia 2013

Seks z babskim ciałem.

Postanowiłem sobie kiedyś, że nie będę się za dużo wypowiadał na temat orientacji, seksu i takich tam. Są ludzie, którzy znają się na tym lepiej (zwłaszcza od strony psych.) i piszą sensownie, nie zahaczając przy tym o tematy tak ciekawe jak różne fetysze, relacje SM i dziwne praktyki, co niewątpliwie stałoby się tutaj. Jednak któryś z kolei mejl z niemalże identycznymi pytaniami sprawił, że zdecydowałem się wyprodukować tego oto posta.

Jakie to pytania? Głównie pojawiają się trzy.
1. Brzydzę się swojego ciała, wręcz powinienem się brzydzić, więc nie mogę się masturbować, prawda?
2. Czy transseksualista może być gejem? Z babskim ciałem przecież nie można być gejem, pewnie jestem niemęski, nie jestem tru i w ogóle.
3. Pozwalam komuś dotykać się po całym ciele w trakcie seksu, czy to znaczy, że powinienem zostać jednak kobietą, skoro sprawia mi to przyjemność?

Zatem na sam początek. Jakiej jesteś płci? Ano jesteś facetem, prawda? Ewentualnie właśnie się zastanawiasz jakiej jesteś płci, ale w takim wypadku zalecam elastyczność i sprawdzanie, po której stronie czujesz się lepiej, po prostu. Wracając do facetowania... Jesteś facetem. Masz cycki i jesteś facetem. Masz bardziej lub mniej żeńskie imię i jesteś facetem. Masz lub miałeś okres i jesteś facetem. Wszystkie te kaemowe sprawy nie zasłaniają poczucia, że jednak jesteś facetem, hm? Niefortunna wada wrodzona, ot, zdarza się, jedni rodzą się z dziwną ilością palców, ty się urodziłeś bez fujary, bywa. Skoro przełknąłeś wszystkie powyższe, to dlaczego nie miałbyś przełknąć (ba, cieszyć się z) seksu, do którego cię ciągnie? No okej, możesz czuć się dziwnie, ale tak w zasadzie, w trakcie i tak zapomnisz, że coś jest nie halo. ;)

Jak wszystkim już w dzisiejszych czasach wiadomo, masturbacja jest czymś normalnym, niezależnie od płci. Zwłaszcza, kiedy hormony szaleją i nie za bardzo wiadomo, co z tym fantem zrobić. Technika jest nieistotna, nie ma żadnych ograniczeń dla transów tylko dlatego, że są transami. Kiedyś potknąłem się w internecie o jakiś "kodeks walenia" czy coś w ten deseń... W zasadach było m.in., że wolno się onanizować wyłącznie łechtaczkowo (łechtaczka w końcu jest odpowiednikiem penisa) lub analnie (ale tego już nie zalecano, bo "to dla pedałów"). Hm. Wrzuciłem ten kodeks do worka z poradami dla "męskich na 140%", co znaczy, że nie popieram. Róbta co chceta, tak długo, jak robicie to z głową i bez krzywdy dla innych. I "z głową" nie znaczy, że ma być przyzwoicie czy normalnie, ma być bezpiecznie. Każdy ma jakieś dziwne fetysze. ;) Więcej o masturbacji tutaj.

Seks... Hm. Skoro już masz kogoś, z kim czujesz się na tyle dobrze, że postanowiliście uprawiać seks, to dlaczego martwisz się swoim ciałem? Skoro ją/go to rajcuje, to znak, że w pełni je akceptuje i pewnie nawet nie zwraca zbytnio uwagi. A nawet jeśli zwraca uwagę, to widać nie jest to aż tak ważne. Z głową i bez krzywdy dla innych - jedyna zasada, o jaką powinieneś się tak naprawdę martwić. Oczywiście jeśli stwierdzisz, że jednak taki układ cię nie kręci i wolisz poczekać aż zdobędziesz pakery/protezy czy przejdziesz operacje, to nie zmuszaj się. Argumenty "jak już raz dałeś radę, to dasz i teraz, przywykniesz" stanowczo olej, nie podpisywałeś żadnego kontraktu. Z drugiej strony, jeśli partner(ka) stwierdzi, że to on(a) ma problem, też nie zmuszaj. Niech powie, czego oczekuje. Dacie jakoś radę.

I na sam koniec temat, o który zdarzyło mi się już zahaczyć. Orientacja. Żeby było łatwiej, to może znowu pochlastam nas na kawałki. Masz w sobie kilka niezależnych części (angielskie nazwy, bo jestem przyzwyczajony i tyle):
- gender - płeć psychiczna, w przypadku k/m płeć męska. Czujesz się facetem, więc jesteś facetem, nie da się ciebie namówić na coś innego bez siekaniny w głowie. Oczywiście "płci do wyboru" jest więcej.
- sex - płeć fizyczna, w przypadku k/m żeńska. To, co masz w spodniach. Jest więcej opcji niż facet/kobieta (choć w dokumentach już niekoniecznie, tam masz albo albo).
- orientacja/preferencje - twoje upodobania, kto/co Ci się podoba, itd., czyli homo-, hetero-, bi-, pan- i cała reszta.
- gender expression - sposób, w jaki wyrażasz swoją płeć, czyli czy nosisz umazane smarem od czołgu bojówki czy ciasne rureczki z  brokatowym paskiem. Albo czy starasz się wyglądać jak człowiek bez płci.
Części te mogą współgrać albo i nie, różnie bywa. Jak widzisz, możesz mieć zestaw np. facet + płeć żeńska + gejoza + brokatowy pasek do bojówek ze smarem. I nic w tym złego, to jesteś ty i tyle. Bądź sobie gejem, bądź sobie hetero, bądź sobie aseksem, serio, to jest twoje życie. Brak fujary nie zabrania ci życia zgodnie ze swoją orientacją. Jeśli się wahasz, bądź otwarty - obserwuj z czym czujesz się naturalniej i idź w tym kierunku.

6 sierpnia 2013

Panie urzędniczki.

Mała opowiastka o paniach urzędniczkach: zbieranie informacji na temat sądu.

Grabieżca niepewnym krokiem podbija do kolejnego okienka w poszukiwaniu urzędniczki dość zaangażowanej w pracę, żeby zwróciła w ogóle na niego uwagę. Cud! Pani zwraca uwagę, ignorując nawet nawołującą zza pleców Basieńkę.
- Dzień dobry. – zaczyna przeuprzejmie, czekając z dalszą częścią aż pani urzędniczka odpowie (nawyk zdobyty w pracy przy obsłudze klienta).
- Dobry, dobry. – słyszy po wyjątkowo długim czasie.
Zadowolony przystępuje do tłumaczenia swojej sprawy, zalewając urzędniczkę salwą uśmiechów numer trzy i siedemnaście, żeby zyskać dodatkowe punkty. Urzędniczka w skupieniu wysłuchuje jego paplaniny, rzuca okiem na wciskane przez petenta papierzyska, po czym z całym swoim urzędniczym humorem rzuca:
- Pan chce płeć zmieniać? A to nie łatwiej nałożyć sukienkę? Teraz takie na każdą figurę robią. – rechocze zadowolona. Basieńka za plecami też rechocze. Tylko Grabieżca nie rechocze, ograniczając się do uprzejmego uśmiechu numer dziewięć.
- Chyba w moim wypadku nie starczy. Zatem, wracając do głównego pytania… - cierpliwie tłumaczy jeszcze raz, o co mu chodzi, subtelnie podsuwając pani urzędniczce papiery pod nos, żeby jednak sprawdziła, czy mają sens.
Wtem! Pani urzędniczka zauważa żeńską formę nazwiska w formularzach.
- A to pan drugi raz płeć zmienia? Odwidziało się panu?
Basieńka zapuszcza żurawia zza pleców pani urzędniczki.
- A widzisz, chłop wrócił po rozum do głowy, z takim wyglądem to tylko facet. A sobie pan imię wybrał! Arystokracja! – obie ponownie rechoczą, Grabieżca natomiast zaczyna dumać nad swym losem. – Ale to i tak nie tutaj, pan zadzwoni… Marzenka, daj panu numer do dziewczyn od <tu jakiś slang, którego nie zapamiętałem>. Pan zadzwoni tutaj i się dowie.
Grabieżca kiwa potulnie głową i zbiera swoje papierzyska, żegna się jak na dżentelmena przystało i idzie się napić zimnej chemii z automatu w ramach odetchnięcia.

28 lipca 2013

Pas piersiowy - krok po kroku.

Kolejny zdjęciodawca - Daily. Zdjęcia ilustrujące krok po kroku jak spłaszczać się pasem piersiowym. Podziękujcie mu, bo ode mnie raczej byście tego nie dostali - na mnie niestety pas nie działa (tak samo jak za ciasne koszulki i podobne). Co cytowane, to Daily'ego, co w nawiasie albo zwyczajnie bez cytatu, to moje. Lecim.

Najpierw porównanie - luzem i po spłaszczeniu.


A teraz instrukcja.

"Tak cały mój właściwie osprzęt wygląda, podpisany itd. przed założeniem ^^ [...] Ja w zwykłej koszulce (przy używaniu pasa MUSI być dopasowana! Za ciasnych raczej nie mam, ale wątpię, by to dobrze wyglądało - widać nierówności, a w za luźnych w ogóle nie osiąga się efektu - nadal wygląda się wcale-nie-płasko) [...] Akurat miałem białą koszulkę (jedyną dopasowaną na wyposażeniu, gdyż akurat nie ma mnie w domu), ale wiadomo, że ciemna lepsza ^^"
"Zaczynam od bandaża, wcale nie musi być mocno związany, tylko tak trochę, chodzi o wstępny efekt i żeby było wygodnie. Supełek chowam na środku klatki piersiowej =P"
(Grabieżca: radziłbym jednak używać piętnastki, zwłaszcza kiedy ktoś jest niewprawiony)
"Na to pas. Jest na rzep i trzeba się postarać go w miarę równo zapiąć... To nie jest jakaś straszna filozofia, kilka razy założysz i potem już idzie lepiej."
 "Ale... jak się zegniesz, to lipa. Siadać nie można, bo wszystko widać..."
"A więc, jako osoba kombinująca, zacząłem używać szmatki, apaszki, kawałka materiału czy kto tam czego zapragnie, byleby było wygodne i dość łatwo dawało się układać. Składam ją odpowiednio, żeby pasowała i zaginam trochę górę, żeby była podwójna warstwa - tam jest najwięcej do wypchania =P Wkładam to mniej więcej tak, tylko pod spód."
 "Trzyma, bo jest zapięte - dość ciasno. Ale nie uciska!!! "Szmatkę" dobrze jest co wieczór odświeżyć i gdzieś wywiesić, żeby rano przyjemniej było zakładać ^^ I tym sposobem jak się zginam (wbrew pozorom na tym zdjęciu jestem zgięty, po prostu telefon też przechyliłem niechcący ^^), to się zgina niżej i nie zaznacza to tak bardzo wiadomego kształtu =P"
 "Na to podkoszulka..."
"Wystaje, ale tak jest i trudno. Dużego dekoltu raczej nie można mieć... I na to już koszulka. I jest git. Na zdjęciach może tego nie widać, ale efekt, przynajmniej dla mnie, bardzo zadowalający. No, i cóż, ciemne kolory lepsze ^^".

Zatem instrukcję od Daily'ego mamy, ale skąd taki pas piersiowy zdobyć? Z Internetu lub ze sklepów ze sprzętem medycznym/rehabilitacyjnym. Trzeba pamiętać, że pas ma być męski, inaczej będzie miał luzy na piersi i używanie okaże się zdeka bez sensu. Jak robić zakupy w necie raczej każdy wie, więc skupię się na sklepach stacjonarnych. Generalnie możecie kupić taki pas bez przymierzania i ewentualnie oddać na następny dzień, jeśli go nie zapocicie itd. - tak przynajmniej było w moim przypadku, warto się upewnić przed zakupem. Innym plusem jest też przymierzanie na miejscu różnych rozmiarów. Obsługa nie ma zwykle nic przeciwko. Jeśli jednak wyglądasz zdecydowanie jak dziewczyna, to mogą odmówić wydania pasu męskiego do przymierzania - wtedy lepiej skorzystać z możliwości wzięcia do domu ("dla kogoś") i ewentualnego zwrotu.

24 lipca 2013

Spłaszczanie przy użyciu body.

Dzięki uprzejmości mojego znajomego możecie zobaczyć kolejny sposób na spłaszczanie. Głównie dla tych z mniejszym rozmiarem. Fajans używa na co dzień normalnie dostępnych rzeczy, takich jak za ciasne podkoszulki albo za małe stroje kąpielowe czy body. Tutaj widać ostatnią z opcji, czyli za małe body. Sam noszący mówi, że powinno być jeszcze mniejsze, ale efekt jest okej.

Przed spłaszczeniem.
Po spłaszczeniu.


Oklaski dla zdjęciodawcy. ;)

15 lipca 2013

Jak poprawnie pachnieć?

Jak z tytułu można wywnioskować - post będzie o zapachach, głównie tych psikanych. Używał słowa "zapachy" zamiast "perfumy", "dezodoranty", "wody zapachowe" itd., małe zboczenie wujka Grabieżcy, musicie mu wybaczyć. Mam kilku znajomych (a i nieznajomi się dość często znajdują), którzy gwałcą brutalnie wszelkie zasady noszenia zapachów i choć specem w żaden sposób nie jestem, to mam nadzieję, że ten krótki post co nieco wyjaśni.

Umiar!
Nie psikamy po połowie torsu jak w reklamach czy pięć razy pod rząd, żeby zapach dłużej się trzymał. Absolutnie. Po jakimś czasie przestaje się czuć zapach, jednak otoczenie nadal niucha - dlatego też stanowcze "nie" dla odnawiania psiknięć co godzinkę czy dwie. Gdzieś kiedyś wyczytałem, że "im więcej ludzi wokół ciebie, tym mniej zapachu na tobie". Czyli: jeśli idziesz na jednoznaczne spotkanie, możesz pachnieć trochę ostrzej; na obiad do teściów, pachniesz wyczuwalnie, ale subtelnie; w tłum, pachniesz bardzo słabo lub wcale. Dlaczego? Wyobraź sobie, że każdy ze zgromadzonych tam ludzi zionie własnymi perfumami... Paw zapachowy w przypadku tłumu, hm? Zasadą, z jakiej korzystam na co dzień jest "trzy psiknięcia maks". Jeżeli zrobisz to w dobrym miejscu, zapach czuć większość dnia.

Miejsce!
No właśnie, w dobrym miejscu... Czym jest dobre miejsce? W przypadku facetów poniżej obojczyków (klatka, górna część torsu). Zapach utrzymuje się tam dość długo i nieźle współgra z naturalnym zapachem skóry (jesli ktoś rozumie, co mam na myśli, bo nie umiem tego lepiej wyjaśnić). Słyszałem, że przed randką można delikatnie psiknąć wnętrze ud, ale nie testowałem. ;)
Zapachów używa się wyłącznie na skórę, ewentualnie jako mgiełkę na włosy, nigdy na ubrania! Nie pytać dlaczego, nie sprzeczać się, zapamiętać i stosować.

Higiena!
Żaden zapach, nawet najlepszy, nie zastąpi prysznica, niezależnie jak bardzo męska populacja tego pragnie. Jeśli już z lekka capisz, a nie masz możliwości umycia się, to odpuszczasz zapach w ogóle - mniej się wtedy rzucasz "w nos" i nie zwracasz tak bardzo uwagi na pot.

Rodzaj!
Zapach powinien być dostosowany do okazji, dość oczywiste, a jednak. Jeśli masz tylko jeden rodzaj zapachu i akurat nie pasuje - odpuść. Dość dziwnie byłoby wpaść na poranną kawkę pachnąc ciężkimi perfumami przeznaczonymi na wieczór we dwoje. No, chyba że pozostałościami po nich... ;)

Towarzystwo!
Panowie, unikajmy zapachowego pawia. Paw atakuje głównie pod postacią totalnie niedopasowanych zapachów. Może się wydawać, że tak nie jest, ale wszystko, czego używacie do mycia się itd. zostawia po sobie zapach. Człowiek przyzwyczaja się do zapachów, które czuje na co dzień i potem łazi taki niedopasowany.  Żel pod prysznic o zapachu czekolady, szampon o zapachu owoców, dezodorant arktycznym powiewem, guma do włosów o zapachu bliżej nieokreślonej chemii, do tego jeszcze płyn do płukania na ubraniach i mięta w ustach.... I na to wszystko perfumy. No właśnie. Dlatego warto choć trochę ujednolicić kosmetyczkę (nie mówię, że idealnie, bo kto by tego pilnował).

10 lipca 2013

Transseksualizm a zajęcia wf.

Od razu ostrzegam, że nie mam za dużego doświadczenia z wf-em, często miałem całoroczne zwolnienia, dość długo też lekcje były koedukacyjne. Jeśli ktoś ma swoje sposoby, komentarze mile widziane.

Zacznijmy od sytuacji, w której trans jeszcze się nie ujawnił i chodzi na zajęcia jako niewiasta. Wiadomo, damska szatnia. Jeśli jesteś hetero, staraj się skupić na widokach wokół siebie, poprawisz sobie tym humor. ;) Na pewno problemem jest bielizna, ewentualne spłaszczaki i zarost, choćby na nogach - i na tych trzech sprawach się skupię. Nie obstawiam raczej, żeby ktoś w takiej sytuacji nosił pakery. Najprościej jest chyba zagrać na "wyzwoloną kobietę" tudzież "chłopczycę" i zwyczajnie nie przejmować się uwagami otoczenia. Zamiast stanika (jeśli nie chcesz pokazywać piersi) lub spłaszczaka (jeśli nie chcesz dziwnych pytań) weź stanik sportowy [klik] [klik2] [klik3]. Raz, że jest wygodny, dwa, że o rozmiar przymały lekko spłaszcza, jednocześnie nie powodując krzywych spojrzeń. Jakiś czas temu dostałem taki w prezencie i używam go jako spłaszczaka w czasie upałów, na np. krótkie wypady do sklepu. Żeby działał jako prawdziwy spłaszczak, musi być naprawdę za mały (w moim wypadku powinno być L/XL, dostałem XS, nadal widać, ale wystarczy dobrać umiejętnie ubranie). Na etapie "przed-coming-outowym" wystarczy ten o jeden rozmiar mniejszy. Dość, żeby czuć się lepiej i nie być zaczepianym. Poza tym trudno nazwać zwykły taki top kobiecym, to też dodatkowy plus do samopoczucia. Co do bielizny... Nie mam zbytniego doświadczenia z damską, szczerze mówiąc, więc to będą luźne teorie. Podejrzewam, że dobrym wyjściem będą damskie bokserki [klik] [klik2] [klik3] albo wymówki pt. "męskie są wygodniejsze, kiedy dużo się ruszam, poza tym pod spodenkami i tak nie widać" ew. "w czasie okresu są bezpieczniejsze na wf". Generalnie im szersza guma w gaciach, tym bardziej męsko wyglądają, niezależnie od kroju. Pozostaje kwestia włosów na nogach. Z tego, co mi wiadomo, zimą i kiedy jest chłodniej, dziewczyny niespecjalnie przejmują się goleniem nóg - czemu Ty miałbyś się przejmować? Poza tym, w dzisiejszych czasach często widuje się facetów z gładkimi łydkami. Nikogo to już chyba nie dziwi. Stąd jedna rada na temat zarostu na nogach - byle było Ci z tym wygodnie i bezstresowo, poza tym rób co chcesz. A, kosmetyki. Jeśli używasz męskich dezodorantów, ale wstydzisz się robić to publicznie - kup taki w sztyfcie lub kulce. Parę ruchów i chowasz, a zapach nie roznosi się tak, jak w przypadku sprejów.

Trochę inaczej to wygląda, kiedy trans już ogłosił wszem i wobec, że nie jest kobietą, ale niestety nadal funkcjonuje w żeńskiej grupie. W tym przypadku spłaszczaki, gacie i inne takie nie stanowią problemu, wszyscy wiedzą, o co chodzi, więc wyglądaj sobie, jak Ci się podoba. ;) Jest natomiast dodatkowa opcja - można próbować przenieść się do facetów. Trzeba się jednak nad tym zastanowić. Dokładnie przemyśl, czy jesteś w stanie za nimi nadążyć - faceci muszą spełniać wyższe wymagania na wf-ie, np. kiedy dziewczyny biegną kilometr, oni biegną półtorej itd. Nie będziesz mieć opcji "niedyspozycji" (czy jak to tam jest zwane), tak jak to funkcjonuje w żeńskiej grupie. Do tego wszystkiego dochodzą przebieralnie, prysznice, czasem zajęcia na basenie itd. Po prostu się zastanów. Jeśli uznasz, że chcesz i jesteś w stanie sobie poradzić z nową sytuacją, po prostu pójdź do osoby odpowiedzialnej za zajęcia - możesz zacząć od żeńskiej strony, wtedy łatwiej zyskasz akceptację u nauczyciela od męskiej grupy. Lub na odwrót, wtedy wiesz, czy Cię przyjmą czy nie. Wszystko zależy od konkretnej sytuacji na zajęciach. Można także prosić o pomoc wychowawcę, pedagoga, opiekuna grupy itd. Zaświadczenie od lekarza, że odbyłeś już jakąś wizytę w sprawie zmiany płci będzie pomocne, ale bez też warto spróbować. Jeśli nie zmienią Ci grupy - spokojnie. Tyle lat dałeś radę, dasz i kolejny rok. A od września/października próbuj się przenieść na nowo.

Jeśli nikt nie wie, o ts i ćwiczysz jako facet - na pewno wiesz, co robisz i prawdopodobnie nie potrzebujesz już rad. ;) Spłaszczak warto wystylizować na podkoszulkę (lub schować pod podkoszulką, np. tego typu). Paker też się przyda. Zainwestuj czas albo pieniądze w porządną uprząż lub schowek w bieliźnie - dużo ruchu, pot... Nie ryzykuj zgubienia zawartości spodni (znam transa, który strzelił gola własnym penisem ;) ).

9 lipca 2013

Jak wyglądają hormony?

Co jakiś czas pada takie pytanie w mejlach, więc wrzucam dla ciekawskich. Tak wygląda mój zestaw do szota - może być inny, zależy co kto bierze. Odsyłam do podstron u góry po prawej, tam jest więcej info na temat hormonów. Pierwsze zdjęcie wygrzebane z otchłani starych folderów, drugie robione teraz - nie mam aktualnie aparatu, więc jakość jakbym go zastąpił tosterem, cóż. Na pierwszym zdjęciu leży 50gr do porównania rozmiaru fiolek i reszty, na drugim sama strzykawka z igłą, o nią też są często pytania. ;)

Zawiadomienie.

Pakery ([N] - czyli penis do noszenia w gatkach) i sikadła (sprzęt do sikania na stojąco) zyskały stałą cenę -> klik.

8 lipca 2013

Koszulka do pływania - foty Grabieżcy.

Kilka osób prosiło, więc pokazuję - góra od stroju do pływania Grabieżcy. Klatę mam dość bogatą, więc zawsze mi odstaje, miejcie to na uwadze. Koszulka jest na mnie przyluźna, bo niestety mam do wyboru albo super-ekstra-przylegająca + dobra na wzrost albo dobra na tors + wisi-i-dynda. Normalnie powinna być bardziej przylegająca do ciała, mieć krótsze rękawy i "collar" (nie wiem, jak się na to mówi po polsku w takim wydaniu, kołnierz raczej nie... cóż).

Sama koszulka kupiona na allegro za niecałe czterdzieści złotych (razem z przesyłką), używana, męskie M (w zwykłych koszulkach rozmiar na mnie okej, w pływackich przyduży).

Kliknij, żeby powiększyć.

10 czerwca 2013

Zawiadomienie.

Uwaga! Zainteresowanym pakerami, sikadłami i innymi zabawkami z Cootas Corporation polecam zajrzeć tutaj. Pojawi się pierwsza partia gadżetów.

Kilka wskazówek na temat spłaszczania.

Najpierw rozsądek, potem efekty.
Wiem, że wygoda leży daaaleko za efektami spłaszczania, jeśli chodzi o priorytety, trudno, taki los. Praktycznie porzuciłem wygodę, więc nie jest to dla mnie nic dziwnego. Ale nigdy nie należy lekceważyć starego, dobrego zdrowego rozsądku. Jeśli coś jest niedorzeczne, niezdrowe lub zwyczajnie głupie - odpuszczasz lub modyfikujesz. Przykład? Folia spożywcza. Spłaszczy zapewne dobrze, ale pomyśl tylko o skórze - uwięzionej bez powietrza pod folią, nagrzewającej się, puchnącej. Otarcia, odparzenia i  wymęczone sutki są zbyt wysoką ceną dla takich efektów. Przemyśl każdą nową metodę dokładnie i pod kątem różnych sytuacji.

9 maja 2013

Sex czy gender?


Krótkie wyjaśnienie dla poruszających się po zagranicznych stronach. Widzę po wynikach wyszukiwania w google i pytaniach w mejlach, że nie wszyscy do końca widzą różnicę między "sex" a "gender". Oczywiście nie mam na myśli "sex" jako sekszenia, ale jako płeć. U nas chyba nie ma takiego rozróżnienia albo nie zauważyłem, ale:
"sex" - płeć biologiczna, fizyczna, odpowiednia do wyglądu ciała (czyli żeńska w przypadku k/m),
"gender" - płeć odczuwana, z którą się utożsamiasz i wedle której żyjesz (czyli męska w przypadku k/m).

Mam nadzieję, że to usprawni część poszukiwań. :)

12 kwietnia 2013

Krótkie pościątko o diagnozie.

Tekst dla tych, którzy jęczą o niepotrzebnych badaniach. ;)

Testy, badania, ekhm-muje-dzikie-węże, po co to wszystko, ja jestem tak bardzo pewny swojej męskości! – żeby to jeden trans się tak rzucał... Zwłaszcza na początku, kiedy jest się jeszcze pełnym zapału, nie napotkało się pierwszych przeszkód i nie trzeba było się uczyć cierpliwego czekania. Wszyscy diagności tylko czekają z papierkiem w zębach, żeby młodemu transowi umożliwić zdobycie świata! Wszystko się załatwi, zakręci, popyta, pokombinuje! (Swoją drogą, tacy np. Niemcy nie mają odpowiednika do naszego „skombinować”, słyszałem, że to wyjątkowo NASZE słowo.) Tu jakiś świstek, tam się bajkę opowie, tu kumpel polecił, a gdzieś jeszcze ponoć od ręki załatwiają. Badania, testy? Potem! Ja chcę hormony, ja chcę sierść na twarzy, ja chcę chętne kobity u boku i krwawiących samców u stóp! Teraz, zaraz, natychmiast, a co, potrafię!

A tu klops, jakiś podły, przeklęty lekarz chce jakiś bzdurnych wyników i stopuje nieuniknioną ekspansję. Skandal, skandal! I szuka się innego, takiego, który nie będzie chciał badań lub będzie chciał ich mniej. Albo zmienia się tor diagnozy i idzie do lekarza innej specjalizacji. A nie dajcie bogowie, żeby spec chciał test prawdziwego życia albo żeby trans najpierw ogarnął swoje inne sprawy w życiu! Jak ma ogarnąć inne sprawy, kiedy na przeszkodzie stoi mu właśnie ten nieszczęsny transseksualizm? Przecież on by wszystko załatwił, wrogów rozdupcył, AIDS uleczył, tylko niech mu już dadzą te zastrzyki, operacje i dokumenty!

Po co są te wszystkie „bzdurne i niepotrzebne” badania? Ano po to, panowie, żebyście mogli z dumą powiedzieć „Jestem facetem!”, a nie „wydawało mi się facetem, zmieniłam dokumenty, a potem się okazało, że tylko miałam guza, który coś uciskał i wydawało mi się, że chcę siusiaka”. Te wszystkie testy, badania i wywiady mają wykluczyć choroby psychiczne lub schorzenia, które dają objawy podobne do transseksualizmu. I nie ma co się tego bać. Szczerze mówiąc, ja bym się nawet ucieszył – w końcu schorzenie często można wyleczyć i droga pewnie byłaby prostsza niż w przypadku transseksualizmu. No ale to zdanie wujka Grabieżcy. To wszystko nie jest wymyślone tylko po to, żeby zrobić wam na złość i przedłużyć procedury, nie, ma to sens. Im więcej, tym lepiej. Teraz to może trwać za długo, być za drogie, ale to tylko jeden jedyny raz w życiu – i macie to z głowy. Dlatego nie warto się burzyć, stroszyć i burmuszyć, tylko zwyczajnie podejść do tego, jak do każdej innej akcji w naszym przypadku. Ot, przejść, dostać papierek i iść dalej.

30 marca 2013

Wesołych świąt!

Kolejny obrazek z cyklu "bo forma się absolutnie nie liczy, ważna jest treść, a i to niekoniecznie". Tak, zdjęcie było robione starym malakserem i obrabiane w pralce, stąd ta znakomita jakość.

Wesołego jajka i mokrego dyngusa, panowie. ;)

Kliknij, żeby powiększyć.

29 marca 2013

Czekanie i sarkanie.

Trochę przerażające jak wiele mejli ma w sobie "Albo coś zaraz z tym zrobię, albo skończę z tym wszystkim, bo tak się żyć nie da!". Hm. Wiem, jak bardzo frustrujące i dobijające jest czekanie na jakiekolwiek zmiany w życiu. Odwlekanie wszystkich planów, bo TO JEDNO przeszkadza w absolutnie wszystkim. Życie w zawieszeniu. Kręcenie, maskowanie się, ciągłe wpadki, brak akceptacji, stres. To jest ciężkie, owszem. Ciężkie i trudne. Ale da radę to wszystko pokonać. Bo kto jak nie Ty. ;) Post nijak nie będzie poparty psychologicznymi bajerami. Ot, Grabieżca dla braci transowskiej.

Okej, zatem lecim - "TERAZ, ZARAZ, NATYCHMIAST, W TEJ MINUCIE I NA WCZORAJ, KUTWA MAĆ!!!". Tak. Mniej więcej tak to brzmi. Gdyby nie to, że wizualnie wyszłaby okazała kupa, to powinienem jeszcze użyć rozmiaru czcionki nazwanego przez edytor blogspota "Największa". I czerwonego koloru. I podkreślenia. I highlight'nąć to jeszcze. I w ogóle, w ogóle. Sądzę, że już załapaliście, hm?

Panowie. Ja to rozumiem. Rozumiem jak cholera. Pierwsze oficjalne kroki podjąłem koło 16r.ż., pierwsze wizyty u lekarzy po opinię do rozprawy zaliczyłem jako niepełnoletni, minęło tak ze 6 lat, a ja dopiero się podlizuję sądom, żeby zmienić papiery. Frustracja: level over 9000. Ile to razy odrzucałem jakąś drogę, bo "za długo, a ja chcę na szybko". Ta. Pięćdziesiąt razy bym już zrobił to "za długo" przez ten czas. ;) Wiecie, że byłbym w tym momencie żonaty (albo nawet rozwiedziony, bo się pozmieniało), miałbym jakiś lichy stopień wojskowy i zaliczoną praktykę w naprawdę ciekawym salonie cukiernictwa artystycznego, gdyby nie "babskie" papiery? Że startowałbym w kilku fajnych sparingach bokserskich, reprezentował szkołę w pływaniu i miał skompletowane umundurowanie do ASG, gdyby nie nieprzerobiona klata? Ja naprawdę rozumiem ten pośpiech. Pomijam już pierdoły typu lejący się pot spod spłaszczaka latem, ukrywanie się z dokumentami i inne atrakcje. Rozumiem pośpiech całkowicie. Ale jednocześnie zachęcam do wbicia sobie w łepetynkę jednej rzeczy: rób to, co w tej chwili możesz, skup się na tym całkowicie i nie kombinuj do przesady. Nie ma to zachęcać do siedzenia na dupsku i olewania możliwości, co to, to nie. Ale każdy ma swoje tempo. Jedni załatwiają wszystko nim skończą licencjat, bo "mama sponsoruje", a inni czekają do czterdziestki aż ich dziecko stanie się pełnoletnie. A jeszcze inni chcą wszystko załatwić jak najszybciej, bo nie są pewni i to ma ich utwierdzić w decyzji (błąd!). Dostosujcie się do własnych możliwości, a nie tego, co zrobili inni. Fakt, frustrujące jest, że ktoś obok już sobie biega w obcisłych slipach na basenie, kiedy Ty musisz kłócić się o strój formalny niezawierający w składzie bluzuni z falbaniunią i kokardunią. Ale dasz radę. Kwestia czasu, naprawdę. Z czasem przychodzi cierpliwość, możliwości i pieniądze. Nikt też nie każe Ci wszystkiego robić na raz - tutaj sobie podzióbiesz papierek od psychologa, tam zakręcisz się wokół jednego badania, potem jakiegoś innego, na spokojnie, wedle możliwości. Uzupełniasz sobie segregatorek, którym prędzej czy później jebutniesz z dumą sędziemu pod twarz. To też jest droga. Wcale nie gorsza od tej "teraz, zaraz". Ba, czasem nawet pomaga w sądzie - bo przez tyle czasu nie zmieniłeś zdania i mimo że pod górkę, to uparcie dążyłeś do swojego. Poza tym - czy ktoś Ci broni zacząć w ten sposób, a kiedy pieniądze zaczną rosnąć na drzewach, to zmienić tryb na szybszy? No nie. Więc działaj jak potrafisz teraz, a potem najwyżej przyspieszysz.

Pojawią się też myśli typu: "Kurde, mam już XX lat, a nadal nic nie zrobiłem... Może powinienem dać sobie siana?", "Jestem za stary na to wszystko, co, mam czekać z życiem po swojemu tyle czasu? Nie dam rady!", "Kto mnie zechce takiego pomiędzy płciami?", "Prędzej się zabiję niż doczekam całej zmiany!". Niech się pojawiają, ich prawo. Natomiast Twoim prawem jest pokazać im drzwi wyjściowe z Twojej głowy. Jesteś facetem cały czas, Twoja męskość nie ma terminu ważności i nie musi być przechowywana w chłodnych i zarośniętych warunkach. Charakter nie jest uzależniony od zawartości spodni czy literek w dowodzie. Bądź sobą i powoli działaj w kierunku ulepszenia życia. Bo to jest to - przemianą ulepszasz swoje życie, czynisz je łatwiejszym, a nie ulepszasz siebie. Ty jesteś sobą, jesteś facetem i fajnym gościem. To ciało jest jakieś wadliwe i do zwrotu. Myślisz, że Twojej przyszłej żonie/przyszłemu chłopakowi będzie zależało głównie na ciele i wyglądzie pały? Oj, mój drogi, to lepiej zmień upodobania, bo z kimś takim możesz mieć dość specyficzny związek. Liczy się co masz w łepetynie, jakkolwiek oklepanie to nie brzmi. Mówi Ci to facet z karaczanim wzrostem, klatą jak po operacji powiększenia cycków i permanentnym brakiem kasy. ;)

Link do poczytania.

Jako samiec, który ma ambicję zostać kogutem domowym, polecam poczytanie tego artykułu: Kobiety opuszczają Wenus i przenoszą się na Marsa. Kolejny argument do tego, żeby nie dążyć na siłę do bycia męskim na 140%, panowie.

25 marca 2013

Życiorys emocjonalny.

Życiorys emocjonalny jest wymagany przez część lekarzy, ale szczerze mówiąc warto go napisać również dobrowolnie. Ułatwia diagnozę psych., pozwala uniknąć niektórych pytań i daje lekarzowi jakieś ogólne pojęcie o Twoim podejściu do ts. Dobrze jest mieć go ze sobą dla każdego lekarza, a u psychologa szczególnie.

24 marca 2013

Jak pomniejszyć piersi?

Binder do piersi (czyli po prostu spłaszczak).
Używanie go z czasem zniekształca piersi, zmieniają kształt, rozmiar i jędrność. Po jakimś czasie są nie widocznie mniejsze, ale za to bardziej płaskie (= łatwiejsze do ukrycia).

Dieta.
Jeśli masz nadwagę, możesz spróbować po prostu schudnąć w nadziei, że z klaty też zejdzie. Nie da się chudnąć w określonym miejscu, organizm sam decyduje co postanowi spalić. Możesz sobie pomóc ćwiczeniami, żeby zadziałać punktowo. Jeśli masz wagę w normie, raczej odpuść. To genetyka odpowiada za rozmiar przy prawidłowej wadze, "wyżej dupy nie podskoczysz" niestety. Odradzam pseudo-anorektyczne diety, ba, wręcz ich zakazuję z całym swoim grabieżcowym autorytetem. Ograniczanie fito-estrogenów może pomóc, ale raczej bez fajerwerków ze względu na własne, wrodzone hormony. Warto też zakręcić się wokół zwalczania PMSu, dzięki temu uniknie się zatrzymywania wody w organizmie (pseudo-nadwagi) i zmniejszy wahania rozmiaru cycków w tracie cyklu.

Ćwiczenia.
Zwłaszcza te na klatkę, ramiona i barki. Nawet jeśli nie pomogą zbytnio z piersiami, to pomyśl, jak godnie będziesz się prezentować po mastektomii. ;) Ryzyko jest takie, że ćwicząc klatkę możesz czasem "wypchnąć" piersi do przodu. Nie wyjaśnię tego zjawiska profesjonalnie, ale podejrzewam, że to z powodu budowania mięśni pod spodem. Wielu facetów, którzy walczą z ginekomastią (prosto mówiąc - rosną im cycki) poleca ćwiczenia z kategorii cardio-aerobic i anaerobiczne na górną część klatki. Natomiast praca nad plecami, ramionami i dolną częścią klatki poprawia ogólny wygląd i cycki nie rzucają się tak w oczy (szerokie bary i plecy = szeroka klata, więc będzie wyglądać naturalniej).

Operacja pomniejszania.
Na nfz łapią się rozmiary od G w górę (ze względu na powiązane z tym problemy zdrowotne), prywatnie pewnie wszyscy. To może być niezły pomysł, jeśli ktoś nie jest gotowy na drastyczny krok, jakim jest mastektomia lub daleko mu jeszcze do oficjalnych przemian. Pomniejszanie piersi różni się od mastektomii tym, że zostawia gruczoł piersiowy w spokoju (czyli nie wymaga zaświadczeń, papierów czy wyroku o zmianie płci). Wtedy można też zmienić wygląd brodawek i sutków. Sprawdza się też przy usuwaniu nadmiaru skóry po schudnięciu (cycki nie plączą się przy niższych żebrach, łatwiej jest je przycisnąć do klaty).

Kremy i inne mazidła.
Kremy ujędrniające i spalające tkankę tłuszczową mogą być dodatkowym wspomaganiem. Utrzymują cycki blisko centrum klaty, więc łatwiej się jest wiązać po latach, często też zmniejszają rozmiar. Są specjalne kremy przeznaczone właśnie do pomniejszania piersi, niestety dość drogie. Można używać zwykłych kremów, żeli czy innego czegoś do całego ciała, omijając brodawki przy smarowaniu. Wersja dla skóry wrażliwej jest dość bezpiecznym wyjściem. Jeśli masz alergie skórne, polecam Garniera lub AA.

Dla transów przed coming-out.
Istnieją specjalne staniki pomniejszające. Nie wiem, na jakiej zasadzie działają, ale faktycznie działają. Po dłuższym noszeniu ponoć piersi przyzwyczajają się do takiego stanu i coś tam minimalnie się zmienia.

_________
Zgodnie z sugestią stworzyłem Księgę gości, żebyście nie musieli za każdym razem do mnie pisać (oczywiście jeśli ktoś chce, to zapraszam). Księga do znalezienia tam, gdzie reszta podstron (czyli po prawej u góry).

23 marca 2013

Basen, plaża, jezioro...

Robi się coraz cieplej, planowane są wyjazdy nad morze/jezioro, pływanie na basenie pomaga zrzucić pozimowe zapasy kilogramów... A tu cycki. Jak spłaszczyć piersi na basen, jaką przebieralnię wybrać, jaki wybrać strój - to i podobne informacje poniżej.

Strój.
W plenerze nie ma to większego znaczenia, ale na basen mogą was zwyczajnie nie wpuścić, jeśli nie macie odpowiedniego stroju. Nie wolno pływać tam w koszulkach ani pierwszych lepszych spodenkach. Jeśli wyglądasz bardziej jak dziewczyna, nie masz problemu z ubraniem damskiego stroju lub nie możesz/nie potrafisz się dobrze płaszczyć (pamiętaj o oddychaniu - ze spłaszczakiem łatwiej się podtopić), to najlepszym wyjściem jest pójście na basen jako kobieta. To chyba najbardziej "obyczajowo poprawne" wyjście do czasu hormonów i operacji. W innym wypadku polecam sportowe stroje zakrywające klatkę. Mogą to być jednoczęściówki lub koszulka/kamizelka plus spodenki. Można też kupić specjalne stroje spłaszczające dla transów (raczej dla tych z mniejszym rozmiarem), ale jest to spory wydatek - kilkaset złotych. W plenerze dają radę ciemne, nieprześwitujące podkoszulki (z rękawami, bez i "bokserki"), koszulki sportowe (np. rowerowe), spłaszczak bez żadnego zakrycia (w gronie zaufanych), spodenki (specjalne do wody, inaczej będą ciężkie i niewygodne).

Przykładowe stroje kąpielowe, które sprawdzają się u transseksualistów:


Spłaszczanie klatki.
Pływanie niszczy spłaszczaki - chlorowana woda, sól morska, muł, cokolwiek. Dlatego najlepiej mieć osobnego spłaszczaka tylko i wyłącznie do pływania. Szkoda by było rozwalić sobie tego, który sprawdza się na co dzień.  Odradzam używanie bandaży - mokre czasem stają się pewnego rodzaju pułapką. Ciężko się z nich wyplątać, trudniej oddychać niż "na sucho", więc na pierwsze próby pływania z płaską klatką są wręcz zabronione przez wujka Grabieżcę. Dodatkowo zapinki mogą uszkodzić strój. Lepiej sobie uszyć byle jakiego spłaszczaka - w końcu i tak go nie będzie widać. Ci z mniejszymi piersiami mogą spróbować kupić strój o rozmiar czy dwa mniejszy i używać go bez dodatkowego płaszczenia. Dobre rozwiązanie zwłaszcza przy strojach, w których kupuje się osobno spodenki i koszulkę (gatki nie będą się wżynać w tyłek). Sprawdza się też nałożenie za małego damskiego stroju jednoczęściowego pod męski/uniseksowy (topy mogą się nie sprawdzić - czasem je widać).

Paker.
Strój zwykle przylega do ciała, zatem paker to niemalże mus. Oczywiście można też iść bez - luźne spodenki (szorty), wymówka "na zimną wodę", nieprzejmowanie się tym... Jak najbardziej w porządku. Ale skupmy się na wersji "na bogato" w gaciach. Większość transów, których znam, kombinuje mniej czy więcej z używaniem skarpetek i bandaży jako pakerów. Do stroju odpada - nasiąknie i będzie nieprzyjemnie ciężki, wiszący wręcz. Sprawdzają się kupne, gąbkowe (z gąbki, która nie nasiąka - coś w rodzaju antystresowych zabawek), dmuchane (np. nadmuchana prezerwatywa włożona w drugą) czy z materiału nadającego się do wody (np. stary strój kąpielowy). Trzeba go solidnie przymocować, żeby nie zaliczyć żenującej wtopy ze zgubieniem zawartości spodenek. ;) Nada się np. uprząż. Warto przeprowadzić próbę generalną w wannie - to samo się zresztą tyczy reszty stroju, polecam zobaczyć jak całość zachowuje się po zmoczeniu. Można nosić go w slipkach, na które nakłada się spodenki - wygląda nieźle.

Przebieralnia.
Są baseny, w których nie ma przebieralni, a pojedyncze kabiny poustawiane po koedukacyjnej szatni. To najlepsze miejsce dla kogoś, kto wchodzi jako jedna płeć, a idzie pływać jako inna.W przypadku zwykłych przebieralni musisz wejść i wyjść jako przedstawiciel jednej płci. Jeśli wchodzisz do wody w damskim stroju, musisz wejść do damskiej przymierzalni. Jeśli w męskim, ze spłaszczaniem i pakerem - męskiej. Jeśli w uniseksowym - wybór zależy od ogólnego wrażenia. Można pójść na basen jako facet, przebrać się gdzieś np. w toalecie (lub rozpłaszczyć klatkę, żeby było widać piersi) i dopiero wtedy wejść do damskiej przebieralni. Jeśli idziesz jako facet, najlepiej mieć strój już na sobie, a po wyjściu z wody przebrać się w toalecie. Spłaszczaka, pakera i strój zroluj w ręcznik, żeby spokojnie przenieść do torby. Pamiętaj o zapasowym spłaszczaku na zmianę.

19 marca 2013

Oficjalny strój przed coming-out

16.12.17r. pojawi się nowy post na temat galówki i stroju wizytowego.

Niedługo święta, a co za tym idzie - oficjalne spotkania w szkole i gronie rodzinnym. Ujawnieni transi zapewne nie będą mieli problemów z doborem ubrania, ale Ci przed CO (coming-out) czasem muszą walczyć z wciskanymi na siłę sukienkami i dekoltami. Jak wytłumaczyć, że spódnica nie jest jedynym eleganckim ubraniem, jakie można nałożyć na ważną okazję? Najlepiej spokojnie i rzeczowo. ;) Nie upierajcie się przy męskich ubraniach - skoro jesteście nieujawnieni, to taki wybór jest dziwny. I nie, nie przejdą wymówki, że męskie jest wygodniejsze - nie w wypadku formalnych ubrań. Najlepiej jest postawić na neutralne damskie lub uniseksowe. Koszula, czarne wizytowe spodnie, marynarka lub sweter. To zestaw, który jest elegancki dla obu płci. Jeśli nie macie pieniędzy, zawsze można pożyczyć od kogoś, przejść się do second-handa lub kupić na wyprzedaży - moje dwa pełne wizytowe stroje kosztowały 50zł i 85zł: zestawy z koszulą, krawatem, marynarą i spodniami. Oprócz tego wypastowane glany bez kolorowych sznurówek, czysta podkoszulka i gotowe. Da się? Da się. Jeśli musisz nałożyć stanik - nałóż i zakryj podkoszulką lub zastąp go sportowym typem (a'la top). Nie musisz się spłaszczać, choć oczywiście możesz, jeśli będziesz się lepiej czuć.

18 marca 2013

Zwiad.

Jest pomysł. Otóż jako namiętny przekopywacz stron z dziwnymii wynalazkami, znam kilka patentów na robienie homemade sprzętu do sikania, pakerów i spłaszczaków. Wszystkim to w sumie wiadomo. Dostaję często mejle z prośbą o przekazanie któregoś z nich, ale nawet po dokładnym opisaniu (rysuneczki, rysuneczki) dostaję odpowiedzi typu "nie umiem", "nie wychodzi mi", "poddaję się" i tak dalej. Oczywiście zachęcam do próbowania, bo co to za sztuka spróbować raz i ciepnąć tym w kąt, no ale nie zmienię faktu, że część się łatwo zniechęca lub w ogóle nie próbuje. Będę je stopniowo wrzucał na bloga, więc z czasem będą dostępne dla ogółu. Ale tu mam pytanie. Czy bylibyście zainteresowani takim oto czymś:
- Grabieżca podaje na jakiejś podstronie, co potrafi zrobić (zdjęcie, funkcje i takie tam),
- pałacie chęcią posiadania tegoż sprzętu,
- zamawiacie to u Grabieżcy za: koszt materiałów + koszt przesyłki pocztą + robocizna (czyli jak na allegro), podając niezbędne do tego informacje (wymiary i tego typu bzdety),
- Grabieżca dziamdzia się z tym w domu i wysyła.

Myślałem, co umiem zrobić tymi oto ręcyma i o ile ze spłaszczakami się na razie wstrzymam (chyba że na czyjąś odpowiedzialność, bo zwyczajnie nie mam maszyny do szycia i nie będę w stanie zrobić prostych szwów), to mogę poszaleć ze sprzętem do sikania (dwie wersje - podstawowa i a'la kutas), pakerami i jakimiś pierdołami na zamówienie typu "potrzebuję X, umiesz?". Myślałem też o ściąganiu rzeczy zza granicy, bo zauważyłem, że sporo ludu się w tym nie orientuje. W tym wypadku wychodziłoby: koszt przedmiotu + przesyłka zza granicy (czyli koszty zakupów za granicą) + przesyłka do zamawiającego ode mnie + parę klepaków za fatygę dla mnie (czyli dostarczenie wam do domu plus robocizna). Jakby pykło, to może zawitam na allegro, ale to dalekie plany. Rozważam też przyjęcie słodyczy tudzież sprzętu do gotowania/pieczenia jako waluty... W wypadku tej bardziej tradycyjnej dopuszczałbym przelewy na konto (przez neta, w banku, na poczcie, gdzie wam wygodniej), PayPala, przez pocztę (w kopercie, jak to się dzieciom na kolonii słało) lub z ręki do ręki (jeśli ktoś ma do mnie blisko).

Także w imię zwiadu - co o tym sądzicie, jakie komentarze i generalnie wyraźcie swoje zdanie. ;)

DODANE 19.03.2012r.:
Zamówiłem części składowe, niedługo zacznę zabawę w montowanie. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to do końca miesiąca miałbym przykładowe fotki i koszta.

15 marca 2013

Problem z zakupami?

Nie wiecie gdzie kupić spłaszczaka, pakera, protezę, ubrania? Zrobiłem podstronę z listą sklepów online, w których możecie znaleźć wszystko do płaszczenia piersi, wypychania gaci, a nawet więcej. ;) Enjoy -> click. Czujcie się zaproszeni do powiększania listy o znane wam sklepy, niezależnie czy online czy tradycyjne.

Sikanie na stojąco - sposób podstawowy

Jak sikać na stojąco, jak sikać jak chłopak, jak używać pisuarów... Zakładam, że nie jeden raz i nie dwa zadawaliście sobie lub innym choć jedno z tych pytań. I choć genetyczni faceci w zasadzie na luzie podchodzą do sikania na siedząco, transi w większości traktują to niemal jak cios w ich godność. W końcu genetyczni mimo wszystko mają możliwość, a transi nie, więc to nie ich wybór. Radzę nie stresować się za bardzo - z czasem wszystko przyjdzie, a do tego czasu istnieje mnóstwo wymówek. A kiedy uświadomisz sobie, że sposób korzystania z toalety ani nie odbiera, ani nie dodaje ci męskości, możesz przystąpić do nauki robienia tego "jak duży chłopiec".

Jest wiele sposobów, większość z użyciem wszelkiej maści sprzętów. Nim się do niech przejdzie, należy poćwiczyć sposób podstawowy. Po zdobyciu jako takiej wprawy wystarczą dwa palce, żeby być wolnym od pozycji "na kucaka". Na początku pomysł może odstraszać, może też brzydzić, jednak nie da się ukryć, że znajomość tej techniki może wam kiedyś uratować honor. Opanowanie jej zajmuje trochę czasu. Polecam przeprowadzanie pierwszych prób pod prysznicem albo w wannie. Jeśli nie sikasz jednym, zwartym strumieniem, może ci to zająć więcej czasu - ale jest możliwe do wykonania. Transi, którzy doszli do perfekcji, są w stanie sikać tą metodą przez rozporek, bez zsuwania spodni.

13 marca 2013

Cud techniki

Mała historyjka o ciapciakowatości wujka Grabieżcy.

Poodpowiadałem na sporo zaległych mejli, oporządziłem większość nowych. Nadal jednak miałem koło setki czekających w kolejce. Postanowiłem być sprytny i jakoś ten majdan uporządkować - foldery, etykietki, grupy tematyczne... Ta. Efekt końcowy - spora część trwale usunięta. Na swoją obronę mam, że używałem innej klawiatury niż zazwyczaj.

Więc jeśli jeszcze ktoś czeka na odpowiedź, niech się przypomni (najlepiej przesłać treść poprzedniego mejla raz jeszcze).

Adresowanie listów

Często zdarza się, że trzeba podać adres korespondencyjny komuś, kto nie jest wtajemniczony w treść dowodu/legitymacji. O ile z samym adresem nie ma problemu, to jakiego podać adresata? Jest kilka możliwości, część dla tych, których rodzina jest po żeńskiej strony mocy, część dla wszystkich.

1. Jeśli masz nazwisko, które nie ujawnia płci i Twoje męskie imię jest na taką samą literę co żeńskie, to rozwiązanie jest proste. Skracasz imię do inicjału i tyle. Np. Anna Nowak w dowodzie, Adam Nowak na co dzień, więc adresat to A. Nowak.

2. Jeśli nazwisko uniseksowe, ale Twoje imiona mają inne inicjały, to trzeba pokombinować. Prostym wyjściem jest podanie dwóch inicjałów - pierwsze jest żeńskie, później męskie. Tłumaczenie dla żeńskiej strony mocy - masz pseudonim, który wstawiasz między imię a nazwisko. Tłumaczenie dla męskiej strony mocy - masz pierwsze imię, którego nie używasz i którego nie lubisz, używasz drugiego, które jest nadawcy znane. Np. Anna Nowak w dowodzie, Grzegorz Nowak na co dzień, więc adresat to A. G. Nowak.

3. Jeśli nazwisko ujawnia płeć, to zostaje albo wymówka, albo podanie męskich danych. O męskich niżej, teraz o wymówkach. 1) Podajesz swoje dane, a w wymówce adresatem jest kuzynka/matka/pani z warzywniaka. Ty nie chcesz na siebie, bo albo za chwilę się wyprowadzasz, albo jesteś pokłócony z listonoszem (i ów "gubi" Twoje listy), albo rodzice sprawdzają Twoją pocztę, a siostry nie itd. itp. 2) Podajesz adres kogoś zaufanego i mówisz, że do Ciebie na razie nie można wysyłać (bo coś tam). 3) Poste restante (link z wyjaśnieniem), a w wymówce odbiera jakaś znajoma/ktoś z rodziny pracujący na poczcie, tak jest wygodniej i dlatego na żeńskie. Poste restante wymaga dowodu, dlatego przy tej opcji męskie dane nie wchodzą w grę - zwyczajnie nie odbierzesz przesyłki.

Podanie męskich danych jest najwygodniejsze dla tych, którzy ujawnili się przed rodziną, mieszkają sami albo z ludźmi, którzy nie wiedzą o żeńskich danych. Jak to się ma do odbioru przesyłki? O ile nie jest to polecony z urzędu (w którym i tak nie możesz podać męskich danych, więc jeden pies), możesz odebrać list "za kogoś z rodziny". Prawo pocztowe twierdzi, że:

art. 26
1. Przesyłkę lub kwotę pieniężną określoną w przekazie pocztowym, z zastrzeżeniem ust. 2-6, doręcza się adresatowi pod adresem wskazanym na przesyłce, przekazie pocztowym lub w umowie o świadczenie usługi pocztowej.
2. Przesyłka, jeżeli nie jest nadana na poste restante, może być także wydana ze skutkiem doręczenia:

1) adresatowi:

a) do jego oddawczej skrzynki pocztowej,

b) w placówce operatora, jeżeli podczas próby doręczenia przesyłki adresat był nieobecny pod adresem wskazanym na przesyłce, przekazie pocztowym lub w umowie o świadczenie usługi pocztowej albo doręczenie za pomocą oddawczej skrzynki pocztowej nie jest możliwe,

c) w miejscu uzgodnionym przez adresata z operatorem;

2) przedstawicielowi ustawowemu adresata lub pełnomocnikowi adresata:

a) pod adresem wskazanym na przesyłce, przekazie pocztowym lub w umowie o świadczenie usługi pocztowej,

b) w placówce operatora;

3) osobie pełnoletniej zamieszkałej razem z adresatem, jeżeli adresat nie złożył w placówce operatora zastrzeżenia w zakresie doręczenia przesyłki rejestrowanej lub przekazu pocztowego:

a) pod adresem wskazanym na przesyłce, przekazie pocztowym lub w umowie o świadczenie usługi pocztowej,

b) w placówce operatora;

4) osobie uprawnionej do odbioru przesyłek w urzędzie organu władzy publicznej, o którym mowa w art. 1 ust. 2 pkt 1 ustawy z dnia 22 stycznia 1999 r. o ochronie informacji niejawnych, jeżeli adresatem przesyłki jest dany organ władzy publicznej;

5) osobie uprawnionej do odbioru przesyłek w podmiotach będących osobami prawnymi lub jednostkami organizacyjnymi nieposiadającymi osobowości prawnej, jeżeli adresatem przesyłki jest:

a) dana osoba prawna lub jednostka organizacyjna nieposiadająca osobowości prawnej,

b) niebędąca członkiem organu zarządzającego albo pracownikiem danej osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej nieposiadającej osobowości prawnej osoba fizyczna w niej przebywająca;

6) kierownikowi jednostki lub osobie fizycznej przez niego upoważnionej, jeżeli adresatem przesyłki jest osoba fizyczna przebywająca w jednostce, w której ze względu na charakter tej jednostki lub powszechnie uznawany zwyczaj doręczenie przesyłki adresatowi jest znacznie utrudnione lub niemożliwe.

3. Przepisy ust. 2 nie naruszają przepisów innych ustaw dotyczących sposobu, zasad i trybu doręczeń.

4. Na pisemny wniosek adresata, złożony w odpowiedniej placówce operatora, przesyłka listowa będąca przesyłką rejestrowaną może być doręczana w sposób, o którym mowa w ust. 2 pkt 1 lit. a.

5. Do doręczenia kwoty pieniężnej określonej w przekazie pocztowym, z wyłączeniem przekazów nadanych na poste restante, stosuje się odpowiednio przepisy ust. 2 pkt 1 lit. b oraz pkt 2-6.

6. Do doręczenia przesyłki rejestrowanej lub kwoty pieniężnej określonej w przekazie pocztowym w przypadku śmierci adresata stosuje się odpowiednio przepisy art. 27 lub 29. 
 
W skrócie - normalne listy i polecone inne niż z urzędu możesz spokojnie przyjmować na męskie dane, dojdą i będziesz mógł je odebrać zarówno w domu, jak i na poczcie.
________
W moim przypadku listonosz w zasadzie nie dziwi się już żadnej wersji mojego nazwiska - przychodzą listy i urzędowe, i od penpalsów, i zamówienia, wersję dopasowuję do każdej sytuacji osobno. Na początku był zaciekawiony (męski wygląd, jeszcze żeńskie dane, dwie wersje adresata), ale szybko przywykł i nie mam żadnych problemów.

11 marca 2013

Mowa ciała - podstawowe info.

Każdy na pewno słyszał, że mowa ciała przekazuje więcej niż mowa jako taka. Ale już pewnie mało kto wie, że mijając innych w ciasnym korytarzu, mężczyźni częściej ustawiają się przodem ("przyjmują wyzwanie na klatę"), a kobiety tyłem ("chowają się za własnymi plecami"). Takie szczegóły składają się na cały styl poruszania. Oczywiście nikt nie będzie się pilnował 24/7, bo zwariuje, ale warto znać kilka zasad i sztuczek.

1. Krzyżowanie nóg.
Mężczyźni w większości nie krzyżują nóg na wysokości ud, zdarza im się w kolanach, łydkach albo (częściej) kostkach. Nie znaczy to, że macie się rozwalać z nogami jak kowboj w siodle. Całkiem nieźle spisuje się opieranie kostki o kolano drugiej nogi lub siadanie po turecku. Zazwyczaj krzyżowanie nóg i rąk jest postawą obronną, więc im bardziej chcecie pokazać komuś zaufanie lub zrobić wrażenie osoby otwartej, starajcie się tego unikać. Łapanie się za kolano przy nogach skrzyżowanych w udach wygląda wyjątkowo zniewieściale, zatem odradzam. To samo tyczy się zakładania kolana na kolano i ustawiania łydek w jednej linii (babski podryw na nogi). Z drugiej jednak strony lepsze jest krzyżowanie nóg niż robienie X (nogi złączone w kolanach i z odstępem w kostkach - tzw. poza na sierotę).

2. Podkreślanie męskości.
Podkreślanie męskości to też jednoczesne podkreślanie pewności siebie, przedsiębiorczości i siły. Taki już jest odruch. Najbardziej charakterystyczne gesty to m.in. zatykanie palców za pasek lub inne gesty w okolicach bioder, zajmowanie sporej przestrzeni przy siadaniu (rozstawione nogi, ręce nadal oparte na biodrach, zarzucanie ramion na oparcie kanapy itd.) i prostowanie pleców. Z tym ostatnim prawdopodobnie będzie najwięcej problemu ze względu na spłaszczanie - dlatego transów można rozpoznać na ulicy po przemykaniu zgarbionym i ze wzrokiem wbitym w ziemię. Faceci często też błądzą rękami w okolice szyi (poprawianie krawatu, kołnierzyka), karku i włosów (ale raczej nie bawią się nimi, zabawa włosami to raczej babski gest). Lekkie wypchnięcie bioder do przodu i kontakt wzrokowy są oznaką zainteresowania.


3. Męskie adehade.
Kobiety o wiele łatwiej utrzymują jedną pozycję niż faceci. Panowie przestawiają nogi, zmieniają pozę, poprawiają coś, bawią się wszystkim wokół, czasem wyglądają na trochę nieogarniętych. Jeśli siedzą cały czas w jednej pozycji, to znak, że się kontrolują (lub już nawykli, bo kiedyś się kontrolowali). Swoją ruchliwość nadrabiają mimiką - jest uboższa niż babska, spojrzenie mniej ciepłe (co nie znaczy, że masz być rozdygotanym pajacem z kamienną twarzą ;) ).

4. Dystans.
Każdy samiec walczy o swoje terytorium - faceci wolniej skracają dystans z rozmówcą niż kobiety. Czasem wręcz odchylają się w trakcie rozmowy, żeby go jeszcze powiększyć. Chcą mieć swój skrawek kanapy, z którego kontrolują swoją sytuację - kobietom bardziej zależy na samej rozmowie i wrażeniom, które temu towarzyszą. Dystans liczy się też w trakcie chodu.

5. Plecy.
Plecy powinny być proste. Ba, cały powinieneś być wyprostowany, celować ku niebu i jednocześnie czuć się dobrze. Najważniejsze jest znaleźć pozycję między "szczota w tyłku" a "zaraz zwinę się w kłębek". W przypadku transów, jak już wspomniałem, przeszkodą jest spłaszczanie. Jednak to tylko przeszkoda, nie limit nie do przejścia. Facet wyprostowany wygląda na pewnego siebie i przyciąga uwagę (zwłaszcza u pań). Pokazuje, że jest silny, zdrowy, dumny... Idealna pozycja to podniesiona głowa, wypięta klatka (u nas podwójnie ;) ), brzuch wciągnięty i biodra odrobinę do przodu.


6. Oczy.
Utrzymywanie kontaktu wzrokowego (z rozmówcą i obcymi), patrzenie przed siebie lub w bok, a nie w ziemię - tak działa pewny siebie i budzący zaufanie facet. Nie rozgląda się panicznie na boki, żeby zobaczyć jak zachowują się inni. Nie zabija ani nie ucieka wzrokiem. Ot, patrzy i obserwuje.

7. Uśmiech.
Niezależnie od płci, uśmiech wymagany. Dodatkowe punkty już na starcie. Tu chyba nie muszę wiele pisać.

8. Uścisk dłoni.
Stanowcze NIE dla "martwych ryb". Uścisk dłoni mówi o tobie - jako facecie - naprawdę dużo. Powinien być stanowczy (pewnie wyciągnięta ręka), krótki (ale nie urywaj nikomu łapska, uciekając) i silny (kości też nie łam). Ucisk słaby, nijaki, beznamiętny mówi, że ty też jesteś słaby, nijaki i beznamiętny. Z drugiej strony zbyt mocny uścisk świadczy albo o kompleksach, albo o wygórowanym ego. Nie polecam żadnego z nich.


Materiał poglądowy - obejrzyjcie sobie starsze filmy o Jamesie Bondzie. Skupcie się na nim, zamiast fabule, wybuchach i cyckach, zobaczycie jak powinien wyglądać pewny siebie facet.

24 lutego 2013

Gdzie umieścić pakera/wypychacze

Dostałem dawno temu prośbę o takiego posta, w końcu jest. Zastanawiałem się, jak opisać sposób noszenia pakerów jeśli chodzi o samo miejsce (nie za nisko, nie za wysoko). Uznałem, że nic nie zastąpi zwyczajnych zdjęć, więc przygotujcie się na rewię prześwitujących gatek. Najlepiej jest się przyglądać facetom na ulicy/basenie/siłowni, manekinom lub zdjęciom w internecie. Przy czym pamiętajcie, że tak naprawdę nie ma to wielkiego znaczenia, zazwyczaj nikt nie patrzy wam na krocze.

Jeśli chodzi o konkretne wskazówki, to bazę penisa najlepiej jest mieścić w okolicach bazy łechtaczki lub odrobinę wyżej (baza penisa nad rowkiem warg sromowych). Wyobraźcie sobie, że wasza łechtaczka nie jest schowana i celuje na wprost, a paker jest jej przedłużeniem.

7 lutego 2013

Niezręczny apel.

Jak wiecie, wujek Grabieżca jest stworzeniem chorowitym. I zadłużonym. Ostatnio przeżył przygodę pt. "Chyba ma pan raka, ale w sumie to nie wiemy". Badania, skierowania, leki na zaś, leki poprawiające po lekach na zaś, kolejne wizyty, dziwne zabiegi... Miałem rozrywkę, że ho ho. Okazało się, że to jednak nie rak, choć nadal zostawiają sobie margines na błędzik. Mimo to syf nadal jest, od jakiegoś czasu zaczyna porządnie dokuczać i boleć. Wymaga jeszcze dwóch badań, których terminy są tak odległe, że prędzej się zapoznam z dobytkiem kulturalnym innej planety niż doczekam z cierpliwością. Pytałem jak sprawa wygląda prywatnie - mój portfel stanowczo wyprowadził mnie za rękę ze szpitala, żebym broń boże nie padł na zawał. No i ładnie, poczekam, co tam. Młody jestem.

ALE!

Grozi mi utrata ubezpieczenia, a co za tym idzie - refundacji leków, badań i wizyt. No i utrata zapisanych terminów oczywiście. Jeśli ktoś jest szczególnie zainteresowany, to mogę prywatnie przesłać listę: leków, które łykam, wstrzykuję i wcieram / schorzeń, które skolekcjonowałem / specjalistów, do których chadzam. Ew. ocenzurowane z PESELi i innych takich skierowania/wyniki. Jaki jest sens pisania powyższego? Ci, co trochę mnie znają, już pewnie wiedzą, reszta się pewnie domyśla. Wujek Grabieżca potrzebuje miłości finansowej w trybie nagłym. Przejrzałem już listę rzeczy, na których mogę oszczędzić, wziąłem tyłek w troki do zleceń, ale nadal mało, i to o kilka stówek.

Także, jeśli ktoś cierpi na nadmiar pieniędzy lub chce zyskać we mnie niewolniczą wdzięczność:
35 1050 1559 1000 0090 7368 4202
ING Bank Śląski
LW, Szczecin

Z góry dzięki.