UWAGA! Wszelkie kopiowanie treści bloga bez mojej zgody będę uważał za kradzież. Wszystkie poniższe teksty (o ile nie napisano inaczej) są tylko i wyłącznie mojego autorstwa. Cytując lub tworząc własny tekst na podstawie mojego, koniecznie zamieść źródło, tj.: http://transseksualizm.blogspot.com/

26 lutego 2015

Czy mówić dziewczynie/chłopakowi, że jestem transem?

Większość transów ma niestety zaniżone poczucie własnej wartości. Kiedy ktoś nagle obdarza ich większym zainteresowaniem, przyjmują je bezwarunkowo. Chcą się dostroić do danej osoby, nawet za pomocą coraz to dziwniejszych wymówek i ściem. Są zbyt zadowoleni z nagłej odmiany, żeby ryzykować coming-out'em.
"Lepiej udawać kogoś innego niż znowu być samotnym."
"W sumie to przecież ja jestem facetem, tylko lekko naciągam fakty."
"Powiem kiedyś, będzie na bank lepsza okazja."
"Nie zrozumie, lepiej być cicho."
Ciężko jest przeprowadzić poważną rozmowę, kiedy na plecach kokosi się obrzydliwy strach przed samotnością, odrzuceniem, byciem dziwadłem dla kolejnej osoby. Wygodniej skazać się na ciągłe czuwanie... Mimo wszystko warto być szczerym. I ze względu na drugą osobę, jak i na samego siebie.

Są dwie wersje CO - pierwszy, czyli wyjaśnienie, że nie jest się kobietą (nieujawniony jako facet), oraz drugi, czyli wyjaśnienie, że ciało wymaga poprawek. Najczęściej słyszę o poniższych wariantach:
* hetero trans z facetem jako genetyczna dziewczyna (tak wypada, tak powinno być, może coś się w ten sposób naprawi);
* hetero trans z dziewczyną jako lesbijka (zawsze to już jakaś namiastka bycia hetero facetem, mam dziewczynę, lepsze to niż nic);
* hetero trans z dziewczyną jako genetyczny facet (jest dobrze, nikt nic nie musi wiedzieć, ona tego nie zrozumie, po co ryzykować);
* trans po próbie CO, udający, że wszystko jest już jasne (no przecież tłumaczyłem, nie moja wina, że ktoś nie załapał w całości).
Żadna z tych sytuacji nie jest komfortowa, bo trzeba wiecznie udawać. Polecam ją jak najszybciej zmienić. Oszukujesz w ten sposób zarówno siebie, jak i drugą osobę.

Powiedzmy sobie od razu: druga strona ma prawo wiedzieć o twoim transseksualizmie. Jeśli jesteś już po wszystkich operacjach, a twoja przygoda z ts się skończyła - wystarczy, że poinformujesz o bezpłodności. Jeśli jednak wciąż podpadasz pod kategorię transa w trakcie zmian, bądź odpowiedzialnym facetem i zachowaj się właściwie, tj. poinformuj partnera/partnerkę o swoim ciele. Podkreślam, nie jest to wyłącznie twoja sprawa. Jeśli unikasz coming-out z powodu strachu przed odejściem drugiej osoby, postaw sobie jedno pytanie: czy chcesz być z osobą, która cię nie akceptuje? Czy chcesz wejść w związek, w którym wolno ci być wyłącznie jako sztuczny wizerunek? Czy nie chcesz być w związku, w którym masz prawo być sobą? Jeśli nie masz dużego doświadczenia w tego typu relacjach, jesteś młody lub twoje dotychczasowe związki były krótkie, możesz nie czuć, dlaczego szczerość w tym temacie jest taka ważna. Jeśli jednak zależy ci na danej osobie, zaufaj mi na słowo.

Inną sprawą jest samo kłamstwo. Jeśli twoja sytuacja się wyda (a tak jest w przeważającej większości przypadków), w głowie partnera/partnerki pojawia się pytanie: "Skoro oszukał mnie w tej kwestii, w czym jeszcze kłamał?" Wszystko, co do tej pory mówiłeś, staje się niepewne. Dla nie-transów płeć jest czymś podstawowym i nie podlegającym wątpliwości; jeśli oszukujesz ich w czymś takim, poczują się oszukani we wszystkim.

Nie musisz rzecz jasna od razu trąbić wokół, że jesteś transem. To od ciebie zależy, kiedy powiesz drugiej osobie. Może to być sam początek, może to być po pierwszej randce, może to być zaraz przed decyzją o "chodzeniu ze sobą", może to być zaraz przed decyzją o związku... Jedyne, co zalecam w tym temacie, to wyjaśnienie sytuacji przed powstaniem związku. Jeśli już jesteś w związku, najlepszym krokiem będzie urządzenie poważnej rozmowy w najbliższym czasie. Nie ma co czekać na idealny moment - on nie istnieje.

Najczęściej druga strona podejrzewa, że coś jest nie tak. Nietypowe reakcje, dziwne wymówki, unikanie określonych sytuacji... Dostaję sporo wiadomości, w których drugą stronę naprowadził na ts dość niewielki detal. Z doświadczeń moich znajomych i własnych wynika, że partner(ka) szybko wyłapuje drobne sygnały, choć stara się tego nijak nie okazywać - nawet latami. To kolejny powód, dla którego warto wyjaśnić sprawę. Zapewne wiesz, jak badziewna jest sytuacja, w której kłamca zmyśla przy osobie znającej prawdę.

20 lutego 2015

Pierwsza wizyta u lekarza - a co dalej?

Pierwsza wizyta u lekarza jest sporym przeżyciem i krokiem milowym w diagnozie: zaczęło się! Ale co dalej? Przede wszystkim zanotuj sobie wszelkie wskazówki diagnosty. Jeśli dostałeś skierowania na badania, testy lub do innego specjalisty, dowiedz się w ciągu kilku następnych dni, ile trzeba czekać na termin. Jeśli krótko, to możesz umówić się, kiedy będziesz mieć czas i pieniądze (pamiętając, że niektóre skierowania mają ograniczony czas ważności *klik*). Jeśli termin jest odległy, zaklep go sobie wcześniej - zawsze łatwiej jest przełożyć na później niż czekać od początku. Pamiętaj, że jeśli rezygnujesz z wizyty, to musisz uprzedzić poradnię/gabinet odpowiednio wcześnie (najlepiej ok. 2tyg wcześniej), żeby ktoś inny mógł skorzystać z wolnego terminu. Nieodwoływanie wizyt jest jednym z powodów długich kolejek do specjalisty!

Kiedy już rozplanujesz sobie zalecenia wyniesione od pierwszego specjalisty, możesz zastanowić się nad wizytą u innego diagnosty lub uporządkowaniem spraw wokół siebie. Jeśli wizytę odbyłeś niezależnie od swojej relacji z otoczeniem (bez ich wiedzy), to rozpoczęcie diagnozy jest świetną okazją do wtajemniczania kolejnych osób. Kiedy w grę wchodzi opinia lekarska, większość ludzi traktuje temat poważniej. Rodzice, nawet mocno przeciwni, często zmieniają swoje podejście, kiedy diagnosta - porządny diagnosta, a nie wydający kwitek po jednej czy dwóch rozmowach - stwierdzi, że faktycznie jesteś trans. Znam wiele tego typu przypadków, ostatnio doszedł kolejny, gdzie rodzice po wielu, wielu latach wreszcie dojrzeli do faktu, że ts nie mija, nawet kiedy robi się o niego awantury albo ignoruje; po zobaczeniu kwitka od lekarza prawdopodobnie to zaakceptują.

Realny krok w stronę oficjalnych zmian często dodaje odwagi, nie tylko do coming out, ale także do zmiany wyglądu (nawet jeśli są to drobiazgi), rozwoju (np. rozpoczęcia kursu) lub rozejrzenia się za nowymi przyjaciółmi czy związkiem. Diagnoza nie skończy się w ciągu miesiąca czy dwóch, wykorzystaj ten czas na przygotowanie sobie gruntu pod "nowe" życie.

19 lutego 2015

Jak wygląda konsultacja przed mastektomią?

Konsultacja przedoperacyjna ma na celu określenie sposobu wykonania operacji. Chirurg ocenia wielkość piersi, wypytuje o różne medyczne sprawy, zastanawia się wstępnie nad sposobem cięcia i zleca badania, które należy wykonać przed przyjęciem do szpitala.

Opis na podstawie mojej konsultacji - Twoja może wyglądać inaczej.

Przed stawieniem się na konsultację, a nawet przed umówieniem terminu, dowiedz się o sprawy finansowe. Przy operacji na NFZ wystarczy zaopatrzyć się w potwierdzenie ubezpieczenia (musi być ważne w dniu konsultacji oraz na cały pobyt w szpitalu i wizyty kontrolne); przy opcji prywatnej (powalająca większość przypadków) trzeba dopytać telefonicznie lub osobiście w placówce. Być może będziesz musiał coś zapłacić jeszcze przed konsultacją - weź wtedy wydrukowane potwierdzenie wpłaty.

Nim dostaniesz się w ręce chirurga, prawdopodobnie czeka cię krótka pogawędka z panią asystentką/pielęgniarką. Sprawdzi ona twoje papiery, tj. skierowanie, dokumenty odnośnie transseksualizmu i ewentualnych zmian sądowych (w tym też urzędowych - zabierz ze sobą WSZYSTKO, co jest powiązane z ts, nawet stare badania). Dobrze jest też mieć ze sobą zaświadczenia lekarskie w przypadku aktualnych schorzeń (zwłaszcza przewlekłych) oraz podstawowe, kontrolne badanie krwi i moczu. Nie warto niczego zatajać, bo zwyczajnie oszukujesz specjalistę i tylko ty możesz na tym stracić. W skrajnych wypadkach zamiast gładkiej klaty będziesz miał ropiejące kratery lub zwyczajnie umrzesz. W lepszym będziesz miał powikłania lub chirurg odmówi wykonania operacji ze względu na twoje matactwo (może ci nawet wysłać wilczy bilet do innych placówek). Medycyna nie jest miejscem, w którym kłamstwo się opłaca.

Po zebraniu wywiadu czas na oględziny samych piersi. Należy oczywiście ściągnąć wszystkie spłaszczaki i ubrania. Nie ma co się wstydzić, chirurg nie takie rzeczy widział - po to w końcu jest, żeby tę klatę właściwie ocenić. Będzie dotykał twoich piersi i ewentualnie zadawał pytania. Musi mieć ich pełny obraz. Na podstawie konsultacji musi wybrać rodzaj cięcia oraz wydać wstępne zalecenia. Nic więc dziwnego, że musi dotknąć ciała. Opowie ci, jak wstępnie widzi operację. Prawdopodobnie będzie musiał się dłużej zastanowić nad szczegółami.

Jeśli uzna, że do czasu operacji musisz spełnić jakiś warunek (np. schudnąć, wyleczyć coś), to bezwzględnie się do tego zastosuj. Zapisz sobie wszystko, co usłyszysz, zwłaszcza zalecenia dotyczące terminów oraz rzeczy, które masz ze sobą przynieść (np. określony typ opatrunków).

11 lutego 2015

Środki zwiększające testosteron.

Na rynku są dostępne różne środki zwiększające poziom testosteronu. Leki, suplementy diety, zioła... Część z nich ma na celu wzmocnić wytrzymałość, inne krążą wokół potencji, niektóre pomagają w koncentracji albo polepszają sytuację psychiczną. Niejeden zdesperowany trans sięgnie po takie środki, dziwiąc się brakom efektu. Należy pamiętać, że takie środki są przeznaczone w zasadzie dla mężczyzn. W ich przypadku nie ma znaczenia, jaki mechanizm doprowadzi do zwiększenia poziomu testosteronu, bo efekt będzie taki sam. W przypadku transów sytuacja jest kompletnie inna.

W swoim pędzie do mega poziomu testosteronu transi mają tendencję do zapominania o bardzo ważnej zasadzie: nadmiar testosteronu zostaje przekształcony w żeńskie hormony! To twój organizm decyduje, co uzna za nadmiar. Takie nastawienie w zestawie z nieznajomością działania środków na zwiększenie tst może powodować efekty zupełnie odwrotne do oczekiwanych.

Środki podkręcające hormony.
Najczęstszym mechanizmem wykorzystywanym w tego typu środkach jest pokręcenie hormonów naturalnie występujących w danym organizmie. U mężczyzny będzie to testosteron, co oznacza, że efekt jest zgodny z założeniem. Nie należy więc zagłębiać się w szczegóły, wystarczy walnąć na opakowaniu "wzrost poziomu testosteronu". Co natomiast jeśli taki środek zażyje kobieta lub trans? Ano podkręci własne hormony, czyli te żeńskie. Nawet jeśli aktualnie zażywa tst z ampułki, bo środek działa na hormony wydzielane, a nie w ogóle występujące w organizmie. Stosowanie tego typu środków jest zatem bez sensu.

Środki zwiększające testosteron.
Są też środki skupiające się dokładnie na mechanizmach wydzielania testosteronu. One mają więcej sensu w przypadku transów, jednak nadal nie przynoszą spektakularnych efektów. Mało kiedy docierają do takiego minimum, jakim jest lekka zmiana głosu. Tak jak środki podkręcające hormony, tak i te są nastawione głównie na genetycznych mężczyzn, u których produkcja tst jest o wiele wyższa. Nawet wzrost o niewielki odsetek da zdecydowanie lepsze efekty niż w przypadku kobiecego organizmu. Są droższe od tych na podkręcenie, a efekt nadal żaden.

Środki wpływające na metabolizm testosteronu.
Niektóre środki zamiast zajmować się produkcją tst, wpływają na jego wykorzystanie. Nazywa się je czasem blokerami estrogenów, nie wolno ich jednak mylić z profesjonalnie przepisywanymi blokerami hormonów. Ograniczają przemianę tst w estrogeny, sprawiając, że męskie hormony mają większy wpływ na organizm. Ma to więcej sensu niż wyżej opisane środki, ale są jedynie "wspomaganiem" procesu. U osób z niskim tst, czyli właśnie kobiet i transów, taki wspomagacz niewiele da. Co z tego, że tst będzie lepiej wykorzystywany, skoro nadal jest go minimalna ilość. W praktyce efekty są słabe.

Środki zawierające testosteron.
Jedyne, które mają sens u transów. Przepisywane wyłącznie na receptę. Dostarczają dodatkową porcję męskich hormonów do organizmu, powodując stopniowe zmiany w ciele. Czasem można dostać takie środki na lewo albo legalnie z "niewielką dawką" - zdecydowanie odradzam. Lewe środki są niebezpieczne. W najlepszym wypadku mogą się okazać samą oleistą mazią, która niczego nie zmieni. W najgorszym dostarcza się regularnie do organizmu jakiś nieznany syf. Legalne środki z "niewielką dawką" są zazwyczaj picem na wodę i opierają się na jakimś męskim odpowiedniku fitoestrogenów, czyli czymś, co może jedynie wspomagać, a nie leczyć.
 
Środki dla kulturystów.
Większość opisanych środków jest sprzedawana w ramach legalnych zamienników dla sterydów dla kulturystów. Czasem zwiększanie tst jest jedynie dodatkową funkcją, a głównym efektem ma być zwiększenie masy mięśniowej, maskulinizacja sylwetki itd. Ostrzegam, że jeśli nie masz zamiaru ćwiczyć, to takie środki niczego nie poprawią, a wręcz przeciwnie, mogą pogorszyć aktualny stan. Bez "wyćwiczenia" takich środków możesz zacząć tyć lub puchnąć. Są wsparciem dla sylwetki, nad którą pracujesz treningiem, a nie jej podstawą. Nie ma magicznych tabletek, które same z siebie sprawią, że spalisz tłuszcz i wyhodujesz mięśnie godne Heraklesa.

Jeśli szykujesz się do badań hormonalnych (nie tylko pod kątem ts), koniecznie odstaw tego typu środki co najmniej kilka tygodni wcześniej.

1 lutego 2015

Aktualności + info o skejpowaniu.

Zauważyłem, że nie do wszystkich dotarła wiadomość o tymczasowym zawieszeniu działalności blogowej. Nie szkodzi, bo niedługo ją odwieszam i wracam do pracy. ;) Pierwszy tydzień lutego mam zawalony w całości, zatem efekty odwieszenia będzie można zaobserwować w drugim. Co z tej okazji?

Nowe posty: dobieranie fryzury do kształtu twarzy, środki zwiększające tst vs. środki hormonalne, nastawienie "przed-diagnozowe", jak wygląda konsultacja chirurgiczna do mastektomii i chyba coś tam jeszcze... Jasne, nie pojawią się wszystkie na raz, ale będą. Jeśli ktoś chce coś zaproponować, to też zapraszam.

Oprócz tego pojawiła się nowa opcja pomocy. Będę mieć dostęp do innego internetu niż obecnie, co sprawi, że nie trzeba będzie czekać do nocy, żeby cokolwiek robić. Po pierwsze, posty będą pisane łatwiej i szybciej (wypada problem zmęczenia). Po drugie, mogę korzystać ze skejpa. I o tym właśnie chciałem napisać coś więcej. Zastanawiam się nad umożliwieniem rozmowy "na żywo", oczywiście wyłącznie z audio z mojej strony (nie zamierzam pokazywać twarzy, ta reguła się nie zmieniła).

Co dokładnie można zyskać dzięki skejpowaniu:
  • możliwość usłyszenia wyćwiczonego głosu (a zauważyłem, że jest na to wielu chętnych),
  • wspólne ćwiczenie głosu,
  •  układanie poszczególnych kroków w coming out'cie i/lub diagnozie,
  • analizowanie aktualnej sytuacji przez osobę "z zewnątrz" (czyli obiektywną),
  • możliwość wygadania się i otrzymania realnej porady,
  • możliwość rozmowy z rodzicem lub znajomym w przypadku postawy "laska nigdy nie będzie facetem" (zwykle sam głos już starcza),
  • uzyskanie informacji na temat rozwiązywania codziennych problemów, poprawienia wyglądu, szukania pracy itd.,
  • i inne.
Zaznaczam, że nie jestem terapeutą, lekarzem ani prawnikiem. Mimo to udaje mi się stale pomagać wielu osobom, które same to przyznają - nie opieram się wyłącznie na swoich przeczuciach, a ich odpowiedziach. Ponoć za godzinę takiej rozmowy można wziąć spokojnie 120zł... Ja nie zamierzam. Przy czym już teraz zaznaczam, że niewielka opłata/darowizna będzie wymagana. Powód jest prosty - będę poświęcał na to dużo czasu, energii i umiejętności. Szczegóły jeszcze dopracuję, teraz zależałoby mi na informacji zwrotnej - czy to by miało w ogóle sens?

Dla tych, którzy zgłosili się w sprawie konkursu, pakerów i spłaszczaków - zajmiemy się tym jeszcze w tym miesiącu, zatem proszę o cierpliwość i poczekanie na wspomniany drugi tydzień lutego.