UWAGA! Wszelkie kopiowanie treści bloga bez mojej zgody będę uważał za kradzież. Wszystkie poniższe teksty (o ile nie napisano inaczej) są tylko i wyłącznie mojego autorstwa. Cytując lub tworząc własny tekst na podstawie mojego, koniecznie zamieść źródło, tj.: http://transseksualizm.blogspot.com/

27 listopada 2014

Z kamerą wśród penisów (18+)

Tylko dla pełnoletnich!
Nieocenzurowane zdjęcia + gify nagich mężczyzn.


Ciąg dalszy edukacji seksualnej: dzisiaj o zachowaniu genitaliów w różnych sytuacjach. Często transi nie mają pojęcia, jak penis reaguje na zanurzenie w wodzie czy zmianę pozycji, a to jednak coś, co warto wiedzieć. Post składa się głównie z gifów i zdjęć, stąd oznaczenie 18+.
Generalnie można przyjąć, że męskie genitalia zachowują się podobnie do piersi. Unoszą się na wodzie, podrygują przy chodzeniu, miotają się przy biegu... Żyją własnym życiem. Jest to często zabawny widok, sami faceci na ten temat żartują.

Zmiana pozycji: grawitacja robi swoje. Nieważne czy piersi, czy jądra - wszystko reaguje tak samo na zmianę pozycji i przewala się na odpowiednią stronę. Nie udało mi się znaleźć dokładnego zdjęcia, ale jest naturalnie możliwe, że jądra opadną po obu stronach penisa, a skóra moszny to wszystko przykryje (w części).


Skakanie, bieganie i gwałtowne ruchy: tak samo jak piersi, męski sprzęt podryguje i miota się tak, jak mu się żywnie podoba. Często nie jest to przyjemne, identycznie jak uczucie ciężaru na klatce przy bieganiu bez porządnego spłaszczaka/stanika.


Pod wodą: sprzęt "traci na wadze" i unosi się lekko. Nie jest już tak blisko ciała.


Ubrania: do czasu podniecenia, penis nie stawia oporu w byciu tłamszonym i układanym. Twardy natomiast chętnie napiera na bieliznę czy spodnie, co jest dość oczywiste. Widoczność erekcji zależy głównie od grubości/rozciągliwości materiału.


Ruchy związane z seksem: obijanie się jąder, mimowolne drgania, kurczenie się worka... Cała paleta. Nie będę się rozpisywał akurat w tym poście, temat przynależy do innego.  Wystarczy pooglądać zbliżenia z porno dla kolejnych przykładów.

26 listopada 2014

Jak kupować w lumpie?

Zazwyczaj ludzie dzielą się na dwie grupy: tych, którzy uwielbiają polować w ciuchbudach i tych, którzy uważają używane ubrania za zło konieczne dla biednych. Zdecydowanie zaliczam się do pierwszej kategorii. Lumpeksy oferują tak szeroki wybór ubrań jak żaden sklep, butik czy sieciówka. Znajdą się w nim ubrania na każdy typ figury. Są używane, dlatego od razu wiadomo, jaki mają kształt i kolor - koniec z niespodziankami po kilku praniach. Łatwo można też odsiać materiały wątpliwej jakości od tych porządnych, wystarczy rzut oka i dotknięcie materiału. W sklepach z nówkami często dopiero po kilku użyciach widać, że ubranie nie posłuży zbyt długo. W czasie swoich polowań napotykałem na tak kosmiczne kroje, proporcje czy kolory, że mogę z czystym sumieniem zapewnić: każdy znajdzie coś na siebie. Jasne, zazwyczaj nie kończy się na jednym lumpie i trzeba trochę pochodzić, ale naprawdę warto. Po jakimś czasie ma się "swoje" szmateksy, w których często znajduje się coś wartego uwagi. Także cierpliwości, bo się opłaca. W lumpach kupuję materiały na prototypy spłaszczaków, dział z pościelą aż się prosi o przekopanie. Przeciwnicy zwykle marudzą na temat dziwnego zapachu. Cóż, od czego ma się pachnące płyny do prania? Nie ma też co się bać, towar jest zawsze dezynfekowany, często nawet kilka razy. Z powodzeniem przeciągnąłem wielu znajomych (w tym transów i ludzi "metkowych") na szmacianą stronę mocy. Przykładowo przyjaciel kupił porządny wizytowy płaszcz za 30zł; sklepie zabuliłby ponad 100zł.

Wizytę w lumpie polecam każdemu transowi, nawet bez zamiaru robienia zakupów. To idealny sposób, żeby zobaczyć jak podobne do siebie są ubrania męskie i damskie. Bez segregacji i metek ciężko rozróżnić dla jakiej płci było toto uszyte. Jeśli czujesz mocną presję na noszenie wyłącznie męskich ubrań, a z jakiegoś powodu nie jest to zawsze możliwe lub źle się czujesz, to takie ćwiczenie jest jak najbardziej dla ciebie.

Jest kilka zasad, które warto sobie przyswoić przed "wyprawą na szmaty":
  • Przeglądanie, grzebanie, przymierzanie. Pracownicy starają się posegregować ubrania w miarę swoich możliwości, ale nigdy nie udaje się to w stu procentach. Męskie ubrania można znaleźć na każdym dziale, również damskim i dziecięcym. Wieszaki zazwyczaj są zawalone, nie wspominając o kopiastych koszach. Często trzeba przebić się przez tysiąc warstw mało ciekawych ciuchów, żeby wykopać tę idealną bluzę. Szukanie spodni najczęściej oznacza przeglądanie stojaka para po parze i polowanie na metki. Nie nastawiaj się na zakupy w stylu sieciówek typu "wszedłem, rozejrzałem się, znam asortyment".
  • Głowa otwarta na przeróbki. W lumpach nie ma jasnej rozmiarówki z kilkoma rozmiarami do każdego kroju. Bywają sytuacje, kiedy ciuch marzeń okazuje się być za duży, dziurawy, poplamiony itd. Zamiast od razu odkładać go na stertę, warto pomyśleć nad sposobami naprawy. Koszt przykładowej kurtki, nawet wliczając krawieckie poprawki lub odplamiacze, zazwyczaj jest i tak niższy niż w sklepie. Sprawna krawcowa jest też w stanie np. unowocześnić dziadkową marynarkę.
  • Częste sprawdzanie asortymentu. Zazwyczaj dostawy są raz w tygodniu, to jednak nie oznacza, że w międzyczasie nie pojawi się nic nowego. W większości lumpów na zapleczu stoją zapasowe wory, z których panie dokładają na bieżąco.
Jeśli ktoś szuka materiału na spłaszczaka, nie powinien skupiać się wyłącznie na stercie pościeli i jej podobnych. Świetnie nadadzą się sprane koszulki, różnego rodzaju odzież sportowa, damskie podkoszulki itd. Można poczekać do najtańszego dnia (zaraz przed nową dostawą) i kupić całe naręcze materiału za kilka złotych. Pociąć można nie tylko koszulki, ale też duże spodnie czy sukienki. Liczy się w końcu efekt końcowy.

Choć nie ma to dużego znaczenia, warto umieć odróżnić - choćby z grubsza - ubrania damskie od męskich. Pamiętaj, że jeśli kupując nie umiesz określić dla jakiej płci jest ubranie, to na ulicy też nie będą tego potrafili zrobić. Dzisiejsza moda zadania nie ułatwia. Zdaję sobie jednak sprawę, że większy komfort noszenia dają typowo męskie ubraniach, dlatego poniżej kilka wskazówek.
  • Długość i wygląd zapięcia. Kobiece spodnie mają krótsze zamki (nie tylko biodrówki), a bluzy delikatniejsze suwaki. Zwracaj uwagę na ozdobne guziki, plecione sznureczki, typy agletów. Damskie ubrania mają czasem różne ozdobne zapięcia, które nie pełnią żadnej praktycznej funkcji. Męskie spodnie przylegają w kroku, za to mają więcej luzu przy zapięciu i łatwiej je podciągnąć.
  • Podszewka. Producenci uwielbiają wrzucać stereotypowo "kobiece" wzorki na wewnętrzną stronę damskich ubrań.
  • Proporcje ramion do bioder. W przypadku bluz, kurtek, koszulek itp. można sprawdzić, gdzie jest więcej miejsca - przy tyłku czy na ramionach. Ostatnio kupiłem sobie bluzę, ewidentnie damską, ale spodobała mi się na tyle, żeby to zignorować. Niestety, w ramionach jest tak wąska, że mam problem z poruszaniem rękami.
  • Długość rękawów. Męskie ubrania mają dłuższe rękawy. W koszulkach widać różnicę na pierwszy rzut oka - niekoniecznie chodzi o długość, ale o krój.
  • Miejsce na sprzęt. W damskich ubraniach będzie więcej luzu na klacie ("pod pachami"), udach i tyłku, w męskich w barach, ramionach, na przedzie spodni. Sprawa dość oczywista.
  • Wielkość kieszeni. Męskie kieszenie mają być praktyczne i pojemne (może nie zastępujące plecak, ale normalnej, zdrowej wielkości). Płytkie lub pozorne kieszenie najczęściej występują w damskich ciuchach.
  • Detale. Czasem jedyną wskazówką jest serduszko przy nazwie firmy, kwiatuszek na suwaku lub jakieś pojedyncze słowo w nadruku.
Miłego polowania. ;)

25 listopada 2014

Jak się podpisać bez babskiego imienia?

Zazwyczaj podpis może być samym nazwiskiem, czasem podrasowanym niewyraźną końcówką. Problem pojawia się, kiedy trzeba użyć też imienia lub podpisać się na np. urodzinowej kartce dla ciotki. Poniżej kilka tricków przydatnych w takich sytuacjach.


Oficjalne papiery.
Jeśli wymagane jest także imię, to ciężko jest wykręcić się samym nazwiskiem. Zazwyczaj są wtedy osobne rubryczki, utrudniające standardowe przemykanie po kątach. Czasem listonosz każe użyć imienia w podpisie, bacznie obserwując każdy ruch długopisu. Jeśli sytuacja jest jednorazowa, a konsekwencje niezbyt poważne, to można walnąć niewyraźny kołtun liter, zapełniający miejsce przed/po nazwisku (które też powinno być w takim przypadku mało czytelne). Dość eleganckim wyjściem jest użycie samego inicjału imienia, szczególnie dobrze wygląda przy długich lub kilkuczłonowych nazwiskach. Jeśli inicjał stanie przed nazwiskiem, nie będzie możliwości poprawienia czy wydłużenia bez kreślenia po kartce, więc w większości przypadków nikt nie będzie nalegał. Przydatną wariacją tego sposobu jest używanie na tyle dużych/"lejących się" liter, żeby imię się zwyczajnie nie zmieściło (oczywiście pisane wtedy jako ostatnie). Wystarczy pierwsza litera lub ściśnięty bazgrolik. U osób z zamaszystym pismem można spróbować łączenia nazwiska z imieniem w jedną ciągłą masę. Duża ilość zawijasów i pętelek zatuszuje imię czy końcówkę nazwiska. Czasem najprostszym wyjściem wbrew pozorom jest po prostu wpisanie imienia. Zwyczajnie wpisane dane nie przyciągają wzroku, nie zmuszają do rozszyfrowania, są po prostu kolejnym wpisem i nikt nie będzie wypytywał: "Co tu właściwie jest napisane?". Jeśli męskie imię jest podobne do żeńskiego (np. Anna i Antonii, Maria i Marek), można użyć wyraźnych pasujących liter, resztę zniekształcając (np. "A", "Ma" z ciągiem nieokreślonych liter). W innych przypadkach (np. Anna i Marek) należy popracować nad zniekształcaniem pierwszej litery imienia tak, żeby pasowała do obu wersji imienia i dopiero wtedy niewyraźnie uzupełnić - warto się przyjrzeć graffiti bawiącym się czcionkami.

Prywatne papiery.
Tutaj jest prościej, głównie dlatego, że nie trzeba się ograniczać do tych dwóch-trzech wyrazów, jakie wpisano w akt urodzenia. Polecam intensywnie używać poczucia humoru. Można bez problemu wykorzystywać pseudonimy, zwłaszcza kiedy funkcjonują na co dzień. Ciekawe są też podpisy "opisowe", czyli przykładowo "druga ławka od okna", "sąsiad z trzeciego", "ten, co ciągle zmywa ci gary" lub drobne żarty nawiązujące do ostatniej rozmowy czy pamiętnej przygody, np. "pan i władca", "seks-maszyna", "przyszła gwiazda kina", "pożeracz kocich serc". Użyteczne też są sformułowania nawiązujące do pozycji w rodzinie "najmłodsze pokolenie", "twoje ulubione/najstarsze/zdolne dziecko", "najstarszy z najmłodszych Malinowskich", "młodzież" itp. Zamiast słów można też użyć rysunku, odcisku palca/dłoni/kociej łapki, pukla włosów, suszonych liści, naklejek itd., cokolwiek tylko może się kojarzyć z podpisującym. W sytuacji kryzysowej zawsze też zostaje "Zgadnij kto?".

Kariotyp.



Czym jest kariotyp?
"Kariotyp – kompletny zestaw chromosomów komórki somatycznej organizmu. (...) W kariotypie wyróżnia się autosomy (chromosomy nie różniące się u osobników różnych płci, u człowieka 22 pary) oraz chromosomy płci." (wiki) "Prawidłowy kariotyp żeński oznaczany jest zapisem 46,XX, a męski zapisem 46,XY." (x) Można powiedzieć, że to genetyczne streszczenie Twojego ciała.

Po co sprawdzać?
Istnieją choroby genetyczne dające objawy podobne do transseksualizmu. Badanie kariotypu je wyklucza, umożliwiając stwierdzenie ts.

Jaki powinien być wynik?
U transów k/m kariotyp powinien informować o płci żeńskiej. Transseksualizm stwierdza się u zdrowych fizycznie i psychicznie "kobiet" (lub po ogarnięciu istniejących chorób), u których nie występuje fałszywe poczucie płci męskiej.

Polega ono na mikroskopowej ocenie liczby i struktury chromosomów. Prawidłowy kariotyp żeński oznaczany jest zapisem 46,XX, a męski zapisem 46,XY. Podczas badania określa się także jakość chromosomów, co umożliwia wykrycie różnego rodzaju aberracji w ich strukturze. - See more at: http://www.businesswomanlife.pl/badanie-kariotypu-%E2%80%93-co-to-takiego/#sthash.docfoMcq.dpuf
Polega ono na mikroskopowej ocenie liczby i struktury chromosomów. Prawidłowy kariotyp żeński oznaczany jest zapisem 46,XX, a męski zapisem 46,XY. Podczas badania określa się także jakość chromosomów, co umożliwia wykrycie różnego rodzaju aberracji w ich strukturze. - See more at: http://www.businesswomanlife.pl/badanie-kariotypu-%E2%80%93-co-to-takiego/#sthash.docfoMcq.dpuf
Polega ono na mikroskopowej ocenie liczby i struktury chromosomów. Prawidłowy kariotyp żeński oznaczany jest zapisem 46,XX, a męski zapisem 46,XY. Podczas badania określa się także jakość chromosomów, co umożliwia wykrycie różnego rodzaju aberracji w ich strukturze. - See more at: http://www.businesswomanlife.pl/badanie-kariotypu-%E2%80%93-co-to-takiego/#sthash.docfoMcq.dpuf
Polega ono na mikroskopowej ocenie liczby i struktury chromosomów. Prawidłowy kariotyp żeński oznaczany jest zapisem 46,XX, a męski zapisem 46,XY. Podczas badania określa się także jakość chromosomów, co umożliwia wykrycie różnego rodzaju aberracji w ich strukturze. - See more at: http://www.businesswomanlife.pl/badanie-kariotypu-%E2%80%93-co-to-takiego/#sthash.docfoMcq.dpuf
Polega ono na mikroskopowej ocenie liczby i struktury chromosomów. Prawidłowy kariotyp żeński oznaczany jest zapisem 46,XX, a męski zapisem 46,XY. Podczas badania określa się także jakość chromosomów, co umożliwia wykrycie różnego rodzaju aberracji w ich strukturze. - See more at: http://www.businesswomanlife.pl/badanie-kariotypu-%E2%80%93-co-to-takiego/#sthash.docfoMcq.dpuf
Polega ono na mikroskopowej ocenie liczby i struktury chromosomów. Prawidłowy kariotyp żeński oznaczany jest zapisem 46,XX, a męski zapisem 46,XY. Podczas badania określa się także jakość chromosomów, co umożliwia wykrycie różnego rodzaju aberracji w ich strukturze. - See more at: http://www.businesswomanlife.pl/badanie-kariotypu-%E2%80%93-co-to-takiego/#sthash.docfoMcq.dpuf
Jak wykonuje się badanie?
Wystarczy zwykłe pobranie krwi, czasem odpowiada się na mały zestaw pytań. Na wyniki czeka się kilka tygodni.

Czy jest wymagane do diagnozy?
Na pewno jest przydatne. Przy okazji jest też niestety drogie (kilka stów), dlatego lepiej się upewnić, czy diagnosta na pewno go potrzebuje. Ja zastąpiłem je badaniami ginekologicznymi i hormonalnymi, dla sądu i biegłego wystarczyło. Warto się zbadać w przypadku osób z nietypowymi objawami (zbyt męski wygląd, brak okresu itd.). Ponoć istnieje tańsza opcja wyników dotyczących wyłącznie płci (kariotyp skrócony), ale w praktyce nie spotkałem się, żeby ktoś takie badanie wykonywał.

Co w przypadku złego wyniku?
Znana mi wersja mówi o zatrzymaniu całej diagnozy ts, po czym wyborze jednego z wyjść: a) automatycznej zmiany płci (płeć żeńska jako wynik błędu lekarskiego), b) wprowadzenia terapii odpowiedniej dla przypadku.