UWAGA! Wszelkie kopiowanie treści bloga bez mojej zgody będę uważał za kradzież. Wszystkie poniższe teksty (o ile nie napisano inaczej) są tylko i wyłącznie mojego autorstwa. Cytując lub tworząc własny tekst na podstawie mojego, koniecznie zamieść źródło, tj.: http://transseksualizm.blogspot.com/

30 czerwca 2012

Zamęt z rozmiarem.

Zostałem słusznie zbesztany za nieznajomość kwestii rozmiarów cycka przy okazji ankiety na temat spłaszczania. Szczerze mówiąc nie umiem się odnaleźć z nową wiedzą, więc od dziś będę używał "prawie nic", "małe", "średnie", "duże", "bardzo duże" zamiast rozmiarów A, B, C itd. Każdy się będzie musiał określić wedle własnych odczuć. Jeśli ktoś chce poczytać:
Link 1
Link 2
Link 3
Niewiele z tego zrozumiałem, może dlatego, że wszystkie staniki jakie w życiu miałem uparcie kupowała mi matka i jakoś nie miałem specjalnego parcia ani na noszenie, ani na dowiadywanie się... Cóż, teraz to pokutuje.

Dzięki za info, Marcin. :)

29 czerwca 2012

Spłaszczak ze wspomaganiem spłaszczania

Miało nie być posta do środy, ale że szukam wymówek od sprzątania... ;)

Podobne do kieszeni spłaszczającej, tym razem więcej fotek. Wersja podstawowa, nie zrobiłem zdjęć wzbogaconej w dodatkowe "zaciągi", ale sądzę, że mało jest transów, którzy ich potrzebują.

Instrukcja rysunkowa: tutaj

Efekt końcowy szycia:
(szelki zrobiłem ze starego bandaża 10cm, nie chciało mi się bawić w szycie normalnych)




Efekty:




Małe podsumowanie - dobre na wyjścia ot tak, do sklepu, na spacer itd. Metoda jak zwykle lepsza dla małych rozmiarów, duże mają tendencję do rozpychania. Ilość materiału jak przy solidniejszej koszulce (w moim przypadku, wszystko zależy od tego, z czego szyjecie). Jak widać na focie w koszulce, nadal widać cycki przy dużym rozmiarze. Testowałem na dziewczynie podobną metodę. Ma mniejsze i u niej płaszczy całkiem. ;)

22 czerwca 2012

Mała przerwa i zapowiedzi.

Czeka nas mała przerwa (a raczej przerzedzenie notek) do końca miesiąca. Muszę pokombinować nad życiem prywatnym, zdobywaniem żarcia dla rodziny i wymigiwaniem się od zaległych prac zaliczeniowych, które muszę oddać do października.

Na warsztacie mam spłaszczaka na basen. Kiedy rozmiar klaty pozwalał mi na pływanie bez niczego lub w przerobionej na unisex przymałej górze, dość ostro szalałem w wodzie. Poza tym, jestem "z nad morza". ;) Niestety, z obecnym rozmiarem nie mam szans pojawić się od tak na basenie (a nawet w damskich ciuchach wyglądam na chłopaczka z cyckami, więc...), dlatego pracuję nad spłaszczakiem domowej roboty. Gotowce do kupienia na duży rozmiar to od 200$ w górę, plus koszty przesyłki z Azji. (Pomijając fakt, że i tak kijowo płaszczą, bo są przewidziane do maks małego D.) Mam już rozpiskę, projekt i plan. Niedługo zajrzę do mojego ulubionego sklepu z materiałami i poszukam czegoś odpowiedniego. Potem już tylko uzbierać na zakup, przynieść do domu, usiąść i godzinami klecić. Kiedy skończę, wrzucę efekt. Oczywiście wszystko będzie szyte ręcznie z dodatkiem dużej ilości zniecierpliwienia i frustracji, bo maszyny jak dotąd nie mam. ;)

Jeśli ktoś miałby do oddania stary strój kąpielowy (na materiał) lub spłaszczak na basen (w jakiejś ludzkiej cenie), to proszę o mejla. W zasadzie, to chętnie kupiłbym jakikolwiek spłaszczak (gotowiec, nie ręcznej roboty) nadający się do użytku, bo mój zaczyna przechodzić w stan rozkładu.

Zdjęcia ze spłaszczakami są robione - powoli, ale robione. Więc nadal aktualna jest prośba o Wasze prywatne fociaki.

18 czerwca 2012

Moja znajoma chce być facetem!


W planach jest post o sposobach na niewygodnych znajomych, ale najpierw dajmy im szansę na lepsze zrozumienie nas. ;)

Załóżmy najgorszą sytuację dla potencjalnego przyjaciela/przyjaciółki: przyjaźnicie się od przedszkola albo podstawówki, wymyślacie jakieś głupawe zabawy, macie miliard anegdot, wspólnych haseł zrozumiałych tylko dla was... I nagle jebut. Kontakt staje się coraz rzadszy, znajoma coraz mniej rozmowna, stopniowo więź między wami zrywa się niemal na amen. W końcu z poirytowaniem/wściekłością/żalem decydujesz się na poważną i (o ironio) męską rozmowę. Jeśli wasza przyjaźń naprawdę jest solidna, to usłyszysz szokujące (albo i nie, ale nadal niewygodne) „chcę być facetem”, „jestem facetem”, „jestem transem” czy cokolwiek w tym stylu. Dowiadujesz się, że rozmowy budziły frustrację ze względu na konieczność używania żeńskiej formy, a kontakt się urywał, bo był symbolem „dawnego wcielenia”. Co zrobić z takim fantem? Jeśli nie umiem zareagować od razu bezgraniczną akceptacją, poproś o kilka dni przerwy.

Przede wszystkim – jeśli nie wiesz, czym jest ts (a ufam, że wiesz, skoro trafiasz na mojego bloga), poczytaj na ten temat – linki po prawej, w archiwum post ze spisem książek. Nie opieraj swojej całej wiedzy na paru filmach, reality show czy miejskich legendach. To nie jest zabawa ani widzimisie. To jest być albo nie być; sytuacja, w której myśli sprawiają fizyczny ból. To nie jest coś, co da się wyleczyć tabletkami czy rozmową z psychologiem.

Kiedy już się dowiesz wszystkiego, czego jesteś w stanie się dowiedzieć samodzielnie, spróbuj pogadać ze znajomą – od teraz znajomym – na spokojnie. Możesz być w szoku, nie zgadzać się z jego wyborem, czasem wręcz czuć obrzydzenie lub po prostu lekkie zakłopotanie i zażenowanie sytuacją. Co by to nie było, jest okej tak długo, jak chcesz zrozumieć przyjaciela i nadal utrzymywać z nim kontakt. Nie zaczynaj rozmowy od pytań o penisa, sikanie czy preferencje seksualne, jeśli normalnie nie rozmawiacie na takie tematy zaraz po zdjęciu butów. Zadawaj pytania powoli, stopniowo. Daj czas sobie i znajomemu. Jeśli większość życia spędził jako kobieta, trudno mu będzie wyjaśnić wszystko na jednym oddechu. Jeśli trzeba, róbcie przerwy – na herbatę, na siku, na ciastko... Możecie obydwoje być akurat w kiepskim stanie psychicznym (egzaminy, PMSy, śmierć chomika etc), więc wyjątkowo, jeśli ktoś się popłacze, to puść to w niepamięć. ;)

Nie daj sobie wmusić mówienia do „nowego znajomego” w rodzaju męskim, jeśli czujesz, że to jeszcze nie ta chwila. To może mu pomóc nabrać pewności siebie, zacząć od nowa, ale nie może tego robić Twoim kosztem. To jest całkowicie Twoja decyzja i ani on, ani jego znajomi nie mogą Cię zmusić. Z drugiej strony, nie możesz też upierać się, żeby mówił w rodzaju żeńskim. To działa w obie strony.

Przez pierwsze kilka miesięcy możesz nadal widzieć go jako kobietę stylizującą się na faceta. Nic na to nie poradzisz, nieważne jak się postarasz. Potrzeba czasu na przywyknięcie do tak dużej zmiany, a i on musi nabrać wprawy w „maskowaniu się”. Nie podkreślaj jednak na każdym kroku, że i tak wygląda jak baba. To czysta złośliwość. Prawie każdy trans przed leczeniem to czuje, nawet jeśli jego wygląd jest nienaganny.

Nie próbuj też z czystej złośliwości „wkopywać” go, np. ostentacyjnie podkreślając jakiej jest biologicznie płci wśród innych znajomych. To, że towarzyszysz mu w trakcie przejścia z jednego etapu na następny, jest dowodem na zaufanie i przyjaźń. Nawet w trakcie karczemnej awantury nie wykorzystuj ts jako argumentu. Owszem, wygrasz kłótnię automatycznie. Ale możesz stracić zaufanie znajomego na zawsze. Takich rzeczy się po prostu nie robi.

Jeśli chcesz, możesz poprosić go, żeby zabrał Cię na wizytę do swojego lekarza prowadzącego. Możesz zadać mu pytania, na jakie znajomy wstydzi się odpowiedzieć.

Na początek tyle, więcej do głowy mi nie przychodzi na temat pierwszych reakcji na „dobrą nowinę”. Pamiętaj, że najważniejsze jest udzielanie wsparcia. Nawet, jeśli jesteś przeciwko, możesz wspierać. Potwierdza to mój wieloletni przyjaciel (jeden z niewielu, których mogę określić tym słowem), który uważa, że jako kobieta byłbym zdecydowanie lepszy, ale mimo to pomaga mi, akceptuje i nigdy nie używa żeńskich form w stosunku do mnie. Ja akceptuję jego pogląd, on mój i jest git. Ty też tak możesz.

17 czerwca 2012

Przykazania Grabieżcy

Kiedyś ułożyłem sobie listę własnych przykazań, które pomogłyby mi przejść przez cały ten życiowy syf. Oczywiście brzmią trochę inaczej i jest ich 15, ale spróbowałem zmienić je na bardziej uniwersalne. Może komuś się przydadzą do powieszenia nad łóżkiem. A może przydają się tylko mnie. ;) I tak wrzucę, a co.

1. Przestań marnotrawić czas. Wstawaj rano, kładź się przed 23. Życie to coś więcej niż komputer i użalanie się nad sobą. Próbuj nowych rzeczy, bądź otwarty na nowe znajomości.

2. Nie narzekaj, nie jęcz. Działaj. Ciągłe mówienie o problemie go nie rozwiąże.

3. Masz pomysł - realizuj go. Za rok będziesz żałował, że ci się nie chciało, że się bałeś.

4. Zachowuj się jak dorosły facet, nie gimnazjalista. (chyba, że jesteś gimnazjalistą)

5. Nie zazdrość, nie życz innym źle. Co ci daje, że inni mają gorzej? Co tracisz na tym, że inni mają lepiej? No właśnie. Pomagaj innym, dziel się swoimi przemyśleniami i pomysłami.

6. Doceń co masz. Nie bądź chciwy. "Jeśli nie cieszy cię to, co masz, jak możesz być szczęśliwszy mając więcej?"

7. Słuchaj ludzi wokół, ale nie porównuj ich i swoich problemów. Każdy ma inną skalę. Staraj się wczuć w ich sytuację; wciąż pytaj, póki nie zrozumiesz.

8. Nie krytykuj bez potrzeby, pomagaj. Nie dowartościowuj się kosztem innych.

9. Odróżniaj zachcianki od potrzeb, pierdoły od spraw ważnych.

10. Uwierz, że masz prawo być szczęśliwy.

16 czerwca 2012

Gadu

Jeśli ktoś chce pogadać inaczej niż przez mejle, to zapraszam na gadu. Nie podaję swojego wieloletniego numeru ze zrozumiałych powodów, ale na ten też będę wchodził: 43537302. Moją dostępność i numer można zawsze sprawdzić po prawej stronie poniżej informacji profilowej.

Rajstopowy spłaszczak.

Metoda raczej dla mniejszych rozmiarów, duże mają tendencję do wypadania albo rozpychania spłaszczaka. Żadna filozofia, jeśli chodzi o zrobienie.

Instrukcję rysowałem w autobusie. Pani uparcie wisząca nade mną w celu wymuszenia ustąpienia miejsca (bo przecież człowiek o kuli, obładowany siatami jest w stanie stać sobie w tłoku, nie to co trzydziestoletnia pani z tipsami) miała bliżej nieokreśloną minę, kiedy się wczytała w to dzieło trzech przystanków... ;)

Enjoy.

Kliknij obrazek, żeby powiększyć.

13 czerwca 2012

Makijaż dla męskich rysów twarzy.

Będąc w gimnazjum grałem w kółku teatralnym, które mierzyło dość wysoko i występowaliśmy normalnie w teatrach. Kiedyś miałem okazję zagrać... Transwestytę. ;) Musiano mnie zatem ucharakteryzować (wtedy jeszcze przecież z dziecinną, dziewczyńską buźką) na faceta, który charakteryzuje się na kobietę. Trzeba było zrobić najpierw makijaż wyostrzający męskie rysy, a później nieudolny kobiecy. Choć brakuje mi wprawy, by teraz wyjść tak za dnia na ulicę (zajęło mi wszak trzy lata rozkminienie, że maskara i tusz do rzęs to to samo...), ale wieczorem/w nocy raz na ruski rok się pokuszę... Mało męskie? Możliwe. Ale działa! ;) Jeśli ktoś ma wprawę do makijażu z "poprzedniego wcielenia", to nie powinien mieć problemu. Przed testosteronem to chyba jedyny tak skuteczny sposób na pozbycie się babskich rysów twarzy.

Opis krok po kroku [ang].

Forum, na którym użytkownicy wymieniają się swoimi trickami. [ang]

Filmik nr 1.

Filmik nr 2 (tutaj są zdjęcia z efektem końcowym).


Dla tych, którzy nie znają angielskiego (niestety głównie po takich stronach się poruszam) polecam strony poświęcone cosplay'om i wykonywaniu cosplay'owych przebrań. Jeśli chcecie, mogę się zająć przetłumaczeniem jednego z opisów (trochę roboty, dlatego chciałbym najpierw wiedzieć, czy jest potrzeba).

Do "cycatych i dupiatych jak trza".

Cytat w tytule z książki M. Kozak "Nocarz". Cała seria zawładnęła mną lata temu i do tej pory zarażam nią kogo się da. ABW rules! ;)

Jako że szykuję się do posta z zestawieniem wszystkich znanych mi metod płaszczenia się ze zdjęciami (muszę jeszcze dokończyć szycie części spłaszczaków i zakupić bandaże), pytanie do was: Jakie znacie metody płaszczenia się/chowania piersi?

Odpowiadać może każdy, bez względu na efekt metody, koszt itd. Chcę zrobić jak największe zestawienie. Jednak szczególnie zależy mi na wypowiedziach osób z podobnym balastem (rozmiar E/F, czyli ponad 100cm w klacie). Coraz bardziej mnie to męczy, odechciewa mi się wychodzenia z domu. Jeśli ktoś ma podobny (lub mniejszy, ale też solidny) rozmiar, to szczególnie proszę o komentarz lub mail.

Nie przejmujcie się, jeśli metody powtarzają się w komentarzach. Podawajcie po prostu to, czego używacie, czego próbowaliście, o czym słyszeliście. Będziecie mieli okazję zobaczyć wujka Grabieżcę próbującego nawet najgłupszych sposobów. ;) I przypominam, nie chodzi tylko o spłaszczanie, ale też ukrywanie (typu za duża bluza, określony układ rąk itd).

Dodane 15.06.2012r.
Wycofuję się z fotografowania wszystkiego, co podacie. Miałem odłożone trochę pieniędzy, które musiałem awaryjnie zużyć, więc zdjęcia mogę zrobić metodom home-made i tym, których sam używam.
Jeśli macie taką możliwość, przesyłajcie swoje własne zdjęcia. Będą anonimowe i bez twarzy (mogę zamazać też tatuaże, jeśli ktoś ma). Nie przejmujcie się wyglądem, rozmiarem, wagą... Wujek Grabieżca ma całkiem spory bandzioch i nie ma wyjścia, jak go opublikować. ;)

10 czerwca 2012

Poślizg.

Weekendowa aktualizacja zostaje przesunięta o parę dni (może zbiorę się jutro), ponieważ Grabieżca jest zbyt zajęty odsypianiem.

7 czerwca 2012

Pierwszy post gościnny - Vic

Przed Wami dziewicza nota gościnna, popełniona przez Vica, którego podziwiam. Prowadzi zupełnie inny tryb życia od mojego i ma zupełnie inne priorytety. W zasadzie to żyje życiem, którego ja bym się panicznie bał. Zapraszam do czytania. :)
---------------------------------


Zero to Hero

Typowy wieczór w pubie. Zgiełk, wrzawa, ludzie przeciskający się między stolikami ze swoimi drinkami. Z głośników sączy się szybka i skoczna muzyka, która tylko bardziej pobudza umysł po wyzwalaczu w postaci alkoholu. Rozmowy stają się coraz bardziej sprośne, jednocześnie coraz bardziej abstrakcyjne.
„Czujesz się taka męska?” - zapytał.
„Tak, a bo co?”
Mężczyźni roześmiali się gromko, aż znów jeden wykrztusił:
„To chodź, tam jest kibel, zobaczymy, kto dalej sika na odległość” - rzucił wyzwanie, prostując się dumnie.
„I naprawdę długością siku wyznaczasz swoją męskość?”
Zamilkli. Temat się urwał.
Sytuacja może wydawać się abstrakcyjna, ale wydarzyła się naprawdę. Co więcej, wydarzyła się jeszcze w czasie, w którym bycie facetem rozważałem tylko bardzo hipotetycznie. Jednak wciąż ją pamiętam bardzo wyraźnie, wciąż służy mi za przykład i inspirację do tego, by przede wszystkim być sobą. Ktoś teraz powinien zapytać, co to do jasnej oznacza, być sobą?
Dla mnie bycie sobą oznacza przede wszystkim bycie człowiekiem. Wszelkie doświadczenia życiowe sprawiły, że nie staram się postrzegać ludzi przez kategorię płci. Uważam to za dosyć bezsensowne, zresztą nie trudno byłoby udowodnić, że płeć to tak naprawdę pewna rozciągłość o różnym nasileniu, a nie – jak większość chce uważać – cecha dychotomiczna. Nie zrozumcie mnie źle, płeć jest ważna, ale nie najważniejsza. Przynajmniej nie dla mnie.
Tak czy inaczej, nie zawsze tak było. Kiedyś, tak samo jak wszyscy, szarpałem się z podziałami. Przez prawie połowę dotychczasowego życia nie mogłem dojść ze sobą do ładu. Przede wszystkim dlatego, że absolutnie wyparłem jakąkolwiek możliwość bycia mężczyzną, wtedy jeszcze chłopakiem. I tak sam siebie skazałem na lata schizofrenii połączonej z depresją, z kompletnym, choć powolnym, wycofywaniem się z życia. Po latach? Wiem, że mogłem inaczej, ale może było mi to potrzebne.
Może potrzebowałem spaść na dno, by się od niego odbić. Kiedy pierwszy raz, niecały rok temu, na dobre porzuciłem udawanie kobiety i podałem rękę facetowi, którego tak bardzo chciałem się pozbyć, wiedziałem, że przede mną długa droga. Zacząłem szperać, czytać mądre cudactwa, szukać kontaktu z ludźmi, którzy mogliby mi powiedzieć cokolwiek na ten temat. Na temat tego, co czuję. Przeglądnąłem kilka stron, jakieś fora. Uciekłem z nich przerażony. Po przeczytaniu odpowiedzi na jeden z przejmujących dla mnie postów, na miejscu autora rzuciłbym się pod tramwaj. A więc tutaj też są równi i równiejsi, tru i mniej tru, tak jak wszędzie. Machnąłem na to ręką, stwierdzając, że lepiej na tym wyjdę, jeśli nie będę nawiązywał takich kontaktów. Ironią losu, kiedy ja już się poddałem to nawiązałem właśnie wtedy dobry kontakt.
Złe są dobrego początki, mógłbym powiedzieć obserwując ostatnie pół roku swojego życia z dystansu. Od wszystkich stanów depresyjnych, kompletnego braku motywacji i skrajnej nienawiści wobec samego siebie doszedłem do człowieka, którym jestem dziś. Kim jestem? Jestem facetem, który wciąż skutecznie funkcjonuje jako kobieta w społeczeństwie i co więcej, nie unieszczęśliwia go to. Jestem facetem, który z każdym dniem niemal coraz bardziej kocha siebie i uczy się siebie szanować.
Prawda jest taka, że to moje życie, moje ciało, moje uczucia. Wszystko jest moje i to ja tym wszystkim steruję, ja to kontroluję, nikt inny. Kiedyś wyczytałem bardzo bliski mi tekst: „Życie jest jak film, a ty jesteś reżyserem, scenarzystą i odgrywasz główną rolę”. To proste, ale jednocześnie bardzo trudne do zrozumienia i przyjęcia w głąb siebie. Pogodzenie się z myślą, że to ty decydujesz, ty tworzysz okoliczności, rozgrywasz sytuację, bywa naprawdę przytłaczające. Jednak, kiedy zaczniesz się z tym oswajać dostrzeżesz same korzyści. Nic już tak naprawdę nie jest dla ciebie hamujące, możesz rozwijać się tak, jak tylko podpowiada ci wyobraźnia. Być tym, kim chcesz.
Ktoś może zapytać, czy to nie kwestia wygody każe mi wymyślać takie rzeczy? Jeśli ktoś się uprze na tę wersję, nie przekonam go do innej. Nie ma w tym jednak zbytniej wygody. Po pierwsze, to codzienna harówa. Codzienne zmaganie się ze wszystkimi myślami, które jakże skutecznie ograniczały mnie tak długo. Najtrudniej jest opuścić bezpieczne piekło, jak mówią. Jednak nie żałuję ani chwili z życia, które wybrałem. Jeśli coś postanowię zmienić, chcę aby to była moja decyzja. Moja, świadoma i pewna. Żadne łapu-capu, żadnego wycofywania się drugiego dnia i chowania w kącie. Właśnie dlatego, że to ja i chodzi tylko o mnie, moja decyzja musi być trafna i pewna, bo tylko ja poniosę jej konsekwencje, jeśli zrezygnuję w trakcie.
Zanim zaufam sobie na tyle, by wiedzieć, że moje decyzje są dobre i trafne, muszę sam siebie polubić. To też nie jest proste, gdy utożsamiam wszystko, za co mógłbym sam siebie jedynie nienawidzić. Jednak, poważnie, czy powinienem się tym aż tak przejmować? Na litość, czyż nie jestem wspaniały taki jaki jestem? W porządku, moje ciało nie jest idealne, ale jest fantastyczne już teraz, a jeśli zechcę uczynię je jeszcze lepszym. Moje życie też nie jest idealne, ale jest dobre, wartościowe i jestem w stanie nadać mu sens, który będzie dla mnie odpowiedni.
Po dziesięciu latach wreszcie wiem, kim jestem. Nie muszę się szarpać sam ze sobą. Nie muszę się bać spojrzeć w lustro i czuć jak kukła przygotowana do przedstawienia – odpowiednio ubrana, umalowana, doskonale znająca swoją rolę. Co jest dla mnie najważniejsze? Nie, zmiany traktuję na razie jako sprawę drugorzędną. Najważniejsze dla mnie jest to, że ja wiem, co ze mną jest. Ja jestem świadomy jakim jestem człowiekiem i nawet jeśli nikt tego nie potwierdzi, ja wiem i pozwala mi to być autentycznym. Ja-wiem.
I czy naprawdę miałbym przechodzić przez to wszystko dla wyrażenia siebie długością siku?

Aktualności.

Wiadomość z fejsa (oryginalny post):

Biuro Poselskie Anny Grodzkiej serdecznie zaprasza na darmowe konsultacje psychologiczne dla osób LGBT, które poprowadzi mgr Beata Matkowska Święs - psycholog, psychoterapeuta behawioralno- poznawczy.
Najbliższe konsultacje: WTOREK 12 CZERWCA 2012, w godz. 13-14 w Biurze Poselskim, ul. Bracka 15, Kraków.

mgr Beata Matkowska Święs - absolwentka Instytutu Psychologii Wydziału Filozoficznego - Historycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Ukończyła podyplomowe, trzyletnie szkolenie „Systemowa Terapia Rodzin” organizowane przez Klinikę Psychiatrii Collegium Medicum UJ w Krakowie. Jest słuchaczem ostatniego roku kursu psychoterapii i w trakcie przygotowań do uzyskania certyfikatu psychoterapeuty Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Posiada kilkuletnie doświadczenie pracy klinicznej w Klinice Psychiatrii CMUJ. Pracuje w przychodniach specjalistycznych w Krakowie.
W pracy psychoterapeutycznej specjalizuje się w terapii osób z zaburzeniami z kręgu psychoz, z dysfunkcjami seksualnymi i z zaburzeniami osobowości. Jest autorką książek: Krakowskie gadanie oraz Podróż do Nieuchwytnego. Rozmowy z Krystianem Lupą. Aktywnie uczestniczy (wystąpienia, plakaty) w konferencjach organizowanych przez PTP.

6 czerwca 2012

Wyjaśnienie błędnego poglądu.

W ankiecie dotyczącej obaw związanych z przemianą padło co następuje:

Pytanie: Co przychodzi Ci pierwsze na myśl na hasło "kłopoty związane ze zmianą płci"?
Odpowiedź: Wymóg mastektomii przed zmianą dokumentów. (...)

I teraz wyjaśnienie - w Polsce nie jest wymagana mastektomia przed zmianą dokumentów. Tak w sumie nie wiem, czy nie podpada na ubezpłodnienie albo upośledzenie funkcji rozrodczych... Nie jestem zbytnio w temacie, jeśli chodzi o prawo. Wiem, że dalsze operacje są nielegalne przed wyrokiem na bank, co do mastektomii to nie wiem na 100%.

Cytat z niebieskiego forum (na które naprawdę warto zaglądać):
Po kilku miesiącach brania hormonów dostajesz (lub sam się o nie upominasz) skierowanie na I operację (mastektomia, czyli usunięcie piersi). W zależności od miasta w jakim się leczysz zabieg ten wykonywany jest PO wyroku sądowym lub PRZED.

4 czerwca 2012

Jak obniżyć głos przed hormonami?

Jeśli chcecie zmienić swój głos, najpierw sprawdźcie jak on w ogóle brzmi. Słuchając nagrań można się zastanowić, jak z takim głosem można w ogóle mieć przyjaciół... Ale to nie jest nasz głos w pełni, bo oczywiście na nagraniach jest trochę przeinaczeń i zakłóceń. Żeby usłyszeć się tak, jak słyszą nas ludzie wokół, trzeba zrobić sztuczkę słonia. Dlaczego słonia? Ponieważ polega ona na przyłożeniu przed uszami dwóch przeszkód dla dźwięku - np. sztywnych teczek na dokumenty. I wygląda się wtedy jak upośledzony słoń gadający do siebie. ;) Im większa przeszkoda, tym bardziej "niezależny" głos słyszymy. Jeśli już wiesz, jak naprawdę brzmisz, możesz przystąpić do akcji.

Przede wszystkim - pewność siebie. Im jesteś pewniejszy tego, co mówisz i tego, kim jesteś, tym głębszy masz głos. Przykładem może być kupowanie w sklepie - kiedy idziesz do znajomej pani Janiny, jesteś wyluzowany i mówisz normalnie. Kiedy idziesz do całodobowego i stajesz twarzą w klatę z jakimś wielkim, nieprzyjemnym panem, automatycznie zaczynasz mówić wyżej i niepewniej, czasem wręcz jak mała, grzeczna dziewczynka. Pewność siebie czyni cuda.

Zastanawiaj się nad tym co mówisz. Spokojnie, powoli i oddychając miarowo - a zatem automatycznie niżej. Przyjrzyj się, choćby w internecie, ludziom podczas rzeczowej dyskusji nad książką i ludziom w trakcie kłótni o poglądy polityczne. Kto ma lepszy głos? Ano właśnie.

Wspomniane już wyżej oddychanie - bardzo ważne. Unikaj płytkiego, pośpiesznego nabierania powietrza. Oddychaj od brzucha, przez całą klatkę (będąc związanym może to być trudne, ale możliwe), napinając jednocześnie mięśnie brzucha i prostując sylwetkę. Trzymaj głowę prosto, bo choć podnoszenie brody do góry sprawia, że głos jest wyższy, to wymuszając taką postawę, ćwiczysz "ciężej" i masz lepsze efekty. Ćwicz tę postawę w domu, z czasem wejdzie Ci w nawyk.

Ćwicz głos. Wielu z was pewnie kiedyś widziało (albo o nich słyszało) ćwiczenia dla transek na podwyższenie głosu. Możecie robić to samo, tyle, że w drugą stronę. Na YouTubie jest pełno instruktażowych filmików. Jeśli nie chce Ci się szukać, spróbuj po prostu muczeć (muczeć, mruczeć, buczeć... nie wiem, jak to określić, ale wiecie już pewnie, o co chodzi) jak najniżej. Bucz stale, obniżając stale głos jak tylko możesz i pamiętaj o oddychaniu. Po jakimś czasie, kiedy będziesz już łatwo wchodzić na swój najniższy muk, zacznij zmieniać buczenie w słowa. Jakieś łatwe do wymówienia, mogą nie mieć sensu i nawet nie istnieć. Kiedy poczujesz się na siłach, zacznij coś recytować, czytać na głos. Próbuj też utrzymywać ten sam ton powoli ruszając brodą w górę i w dół. Z czasem Twój głos będzie coraz niższy, ale pewnie tego nie zauważysz, bo zmiany będą stopniowe. Zaufaj mi jednak - będzie coraz głębszy. ;)

Jeśli masz problem z płytkim oddechem, nacieraj wieczorem klatkę maścią ułatwiającą oddychanie (np. z mentolem). Podczas snu rozluźniasz się, łatwiej oddychasz i z czasem zaczniesz zauważać różnicę także w dzień.

Choć można ćwiczyć swój głos niezależnie od hormonów, to jest zawsze jakaś granica, której nie przeskoczysz. Mogę Cię pocieszyć, że na testosteronie zmiana jest trwała. Mimo, że byłem zmuszony przerwać kurację dwa lata temu, głos nadal mam niższy niż przed. ;) I jedna rada, której proszę się trzymać niezależnie od frustracji i doła: nigdy, powtarzam, nigdy, nie warto brać "jednej fioleczki" testosteronu lub podejrzanych tabletek, żeby zmienić głos. Komentarze proponujące takie rozwiązanie będą usuwane i nie życzę sobie dyskusji na ten temat.

 ------------------
Wielkie, ogromne dzięki wszystkim, którzy pomogli mi finansowo z insuliną. Jak widzicie, udało mi się ją kupić w dosłownie ostatniej chwili. Bez jakiejkolwiek przesady mogę powiedzieć, że uratowaliście mi życie. Dzięki raz jeszcze.

---------------------
Dodane dn. 12.08.2012r.:
Dodatkowy post z wynikami treningu Grabieżcy TUTAJ.

Wznowienie.

Dobra, potrzebowałem krótkiej przerwy od wszystkiego. Nie jest jeszcze na tyle dobrze, jak powinno być, ale trudno, może nigdy nie będzie... Przerwa miała być dłuższa, ale uznałem, że to w sumie niczego nie zmienia.

Aktualizacje będą nieregularne do 11.06. ze względu na przedwakacyjne zaliczenia. Ale będą, to już coś.