UWAGA! Wszelkie kopiowanie treści bloga bez mojej zgody będę uważał za kradzież. Wszystkie poniższe teksty (o ile nie napisano inaczej) są tylko i wyłącznie mojego autorstwa. Cytując lub tworząc własny tekst na podstawie mojego, koniecznie zamieść źródło, tj.: http://transseksualizm.blogspot.com/

18 marca 2017

Jak przygotować się do wizyty u ginekologa?

Wizyta u ginekologa to nie zawsze wydarzenie związane z diagnozą transseksualizmu, ale często bywa jednym z jej elementów. Jako posiadacz układu rodnego, musisz uświadomić sobie, że twoim obowiązkiem jest zadbanie o stan także i tych narządów. Jasne, nie jest to jakaś super wizja, ale tak długo, jak będziesz miał macicę, pochwę czy wargi sromowe, tak długo podlegasz kontroli ginekologicznej. Wiele osób próbuje zasłonić się przed tym - zazwyczaj przykrym - obowiązkiem argumentami typu "a matka/znajoma pielęgniarka/kuzynka/przyjaciółka nigdy nie była u gina i jest okej", "inni transi nie mieli badania ginekologicznego i wszystko jakoś robią po kolei", "dobrze się czuję, nie mam po co chodzić". Cóż, jest to zwyczajnie nieodpowiedzialne i pokazuje pewną niedojrzałość. Jeśli jesteś gotowy poddać się leczeniu hormonalnemu/operacyjnemu, to bądź gotowy na wszystkie jego aspekty, nie tylko te przyjemne. To samo w przypadku osób gotowych do życia z kobiecym ciałem. Więcej na ten temat możecie przeczytać w poście o "obowiązkowej" histerektomii.


Pamiętajmy, że dbanie o swoje ciało jest inwestycją. Jeśli planujesz "trójkę" (wytworzenie męskich genitaliów), to utrzymanie aktualnych narządów w dobrym stanie jest kluczowe. Jak wyobrażasz sobie prącie zbudowane z chorych, słabych, pękających lub zainfekowanych tkanek? A nawet jeśli nie planujesz "trójki", to co z życiem seksualnym? Bóle w trakcie seksu, przypadkowe krwawienia, brak orgazmu, świąd, pieczenie przy oddawaniu moczu, a nawet dolegliwości psychiczne typu depresja... Jest wiele sposobów, aby zwykła cipka utrudniła ci życie, nawet jeśli jesteś na testosteronie.

Zacznijmy od problemu najbardziej transowego, czyli czy przebierać się za kobietę? Ci, którzy jeszcze nie zmienili dokumentów, mają taką możliwość. Pytanie tylko, czy to na pewno ułatwi całą wizytę? Jeśli czujesz, że to cię odstresuje, sprawi, że lepiej zniesiesz rozmowę i ewentualne badanie (pamiętaj, nie każda wizyta wymaga badania na fotelu!), to śmiało. Jeśli jednak miałoby to być dla ciebie kolejne upokorzenie lub ciężka próba do przejścia, to nie ma co szaleć. Byłem na kilkunastu wizytach ginekologicznych i na każdej wyglądałem jak facet. Co prawda przy mojej drugiej cytologii nie mogłem się dogadać z panią co do tego, komu tę cytologię ma wykonać, ale to tylko ciekawostka. W praktyce nie mogą ci odmówić badania/wizyty tylko dlatego, że wyglądasz jak facet lub masz zmienione dokumenty na męskie (czasem wymagają doniesienia wyroku o zmianie płci, żeby NFZ nie robił problemów). Żeby czuć się mniej niezręcznie w poczekalni możesz zabrać ze sobą jakąś kobietę (przyjaciółkę, siostrę, dziewczynę...). Reszta osób do ostatniej chwili będzie myślała, że to właśnie ta kobieta jest umówiona na wizytę. Jeśli dana osoba jest ci na tyle bliska, że możesz się w jej towarzystwie rozebrać, możecie wejść do gabinetu razem i zachować pozory do końca.

Przy wyborze lekarza, oprócz kwalifikacji i podejścia do pacjenta, ma znaczenie także jego płeć. Są osoby, którym łatwiej będzie pójść na wizytę do lekarza konkretnej płci. Osobiście wolę mężczyzn, ale bywałem już na wizytach u kobiet i też przeżyłem. Kobiety zazwyczaj mają więcej zrozumienia dla wyglądu, nie drążą tematu i nie porównują. Mężczyzna natomiast jest zwykle delikatniejszy, udziela więcej informacji i trzyma się konkretnych problemów. Oczywiście nie jest to sztywna reguła, możesz trafić na wścibską lekarkę albo paplającego lekarza, ale zauważyłem, że ten stereotyp dość często się sprawdza. Niektórzy transi nie chcą chodzić do mężczyzn z obawy przed uznaniem za "niepełnowartościowego faceta", wstydzą się, że nie wyglądają fizycznie tak jak on. Lekarz jest profesjonalistą i widział już genitalia w naprawdę wielu wersjach, nie masz się zatem czego wstydzić, jeśli jednak ma ci to sprawiać dyskomfort, wybierz się do kobiety. Najważniejsze, żebyś to ty się dobrze czuł.

Dzień przed wizytą (oraz dwa przed cytologią), niezależnie od tego, czy planujesz badanie czy nie, nie należy penetrować pochwy. Seks waginalny, masturbacja palcami/dildem, głęboki seks oralny - to odpada. Zazwyczaj idzie się w połowie lub pod koniec cyklu (okres utrudnia ocenę błon śluzowych), dlatego nie wspominam o tamponach. Należy też unikać płukanek, globulek, żelów dopochwowych i im podobnych.

Jedną z najczęstszych wątpliwości, jakie mają pacjencji ginekologiczni, jest kwestia golenia się. Czy golić włosy łonowe? Jeśli tak, to czy wszystkie? A czy nogi też? Jeśli tak, to czy całe? A brzuch? A tyłek? Zwłaszcza na testosteronie możesz czuć się zbyt włochaty do pokazania światu. Odpowiedź jest bardzo prosta: jeśli normalnie się nie golisz, to nie musisz tego robić specjalnie przed wizytą. Mało tego, nieumiejętne ogolenie może spowodować podrażnienia i zacięcia, które tylko zwiększą twój dyskomfort. Jeśli mimo to chciałbyś trochę okiełznać swoją puszczę, złap za nożyczki z tępymi noskami i ostrożnie przytnij owłosienie. To w zupełności wystarczy. Ginekolog doskonale wie, gdzie ludzie mogą mieć włosy i jest mu absolutnie wszystko jedno, naprawdę. W najważniejszych dla niego miejscach i tak nic nie rośnie. ;)

Wieczór wcześniej lub rano powinieneś się dokładnie umyć (pamiętaj o zakazie wkładania palców do pochwy). Kiedy przed wizytą masz chwilę na przygotowanie, możesz odświeżyć się mokrymi chustkami do higieny intymnej (ok. 3zł za paczkę w Biedrze) - przydatne zwłaszcza kiedy do ginekologa idziesz prosto z pracy lub szkoły. Natomiast po samym badaniu dobrze jest pójść się wysikać (praktycznie każdy ginekolog ma toaletę).

Następna sprawa: jak się ubrać? Polecam założenie dłuższej koszulki, która choć trochę zakryje ci tyłek w drodze na fotel. To zdecydowanie poprawia komfort badania. Jeśli chodzi o bieliznę, masz wolny wybór, czy użyjesz damskiej, czy męskiej. W zasadzie poza momentem ściągania spodni nie będzie ona wyeksponowana, ponieważ na fotelu siadasz goły od pasa w dół (skarpetki możesz zostawić, więc ubierz jakieś bez dziury). Bielizna ma znaczenie dopiero kiedy szykujesz się na cytologię i inne trochę "mocniejsze" badanie, masz skłonność do pękających błon śluzowych lub jesteś dziewicą. W takich przypadkach po badaniu może się pojawić lekkie plamienie i żeby uniknąć plam na bieliźnie, powinieneś zastanowić się nad cienkimi wkładkami higienicznymi. Wystarczy jedna, więc możesz podkraść dziewczynie/siostrze/koleżance zamiast kupować całą paczkę. Wiadomo, łatwiej jest ją umocować w damskiej bieliźnie. Jeśli nosisz wyłącznie męską, zdecyduj się na slipy (jeśli żadnych nie masz, możesz kupić najtańsze za kilka złotych w markecie), w nich też da się ją w miarę dobrze przykleić.

Najwięcej stresu zawsze sprawia oczywiście badanie na niesławnym fotelu ginekologicznym. Pamiętaj, że nie każda wizyta wiąże się z badaniem ginekologicznym, a nie każde badanie ginekologiczne wiąże się ze wziernikowaniem pochwy. Wziernikowanie zresztą brzmi okropnie, ale w rzeczywistości jest częściowym rozchyleniem pochwy. Bywa, że przejdziesz się na wizytę, a lekarzowi wystarczy, jeśli szczerze odpowiesz na pytania lub obejrzy twoją waginę powierzchownie. Zdarza się tak zwłaszcza w przypadku zdrowych, młodych dziewic. Badanie ginekologiczne może być wykonane na różne sposoby: pochwowo, przez powłoki brzuszne, per rectum (przez tyłek). Ten ostatni sposób jest dość popularny u dziewic i bardzo spiętych pacjentów. Mało tego, nawet jeśli wymagane będzie wziernikowanie, lekarz może użyć najmniejszego rozmiaru, takiego samego, jaki jest stosowany u dziewczynek, oraz kremu znieczulającego. U zdrowych pacjentów badać można za pomocą USG (przez brzuch lub odbyt), ograniczając "badanie macane" do minimum. Nawet nieszczęsna cytologia, która nie jest przyjemna, może być wykonana w łagodniejszy sposób (za pomocą patyczka podobnego do patyczka do uszu). Jak widać, jest wiele sposobów na zwiększenie komfortu pacjenta. Jedyne, co musisz zrobić, to pojawić się u lekarza.

A jak to wygląda w praktyce?

 W dniu wizyty idziesz do wybranego gabinetu i czekasz. W zależności od lekarza, możesz zobaczyć cały tabun kobiet lub absolutnie nikogo. Żeby ułatwić sprawę, możesz umówić się jako pierwszy lub ostatni pacjent, dzięki czemu zetkniesz się tylko z jedną, dwiema osobami. Po wyczytaniu nazwiska lub wedle kolejności wchodzisz do gabinetu, siadasz przed biurkiem. Lekarz zadaje ci pytania, jeśli jesteś na testosteronie lub po zmianie papierów, to prawdopodobnie wypyta cię także o dotychczasowy przebieg zmiany płci i plany na przyszłość. Jeśli masz jakieś stare wyniki, np. z USG ginekologicznego, rezonansu miednicy, to teraz jest moment, żeby je pokazać. W tym momencie lekarz może wyciągnąć wnioski, dać ci recepty/zalecenia i datę kontroli, a następnie zakończyć wizytę. Jeśli tak się nie stanie, przechodzicie do badania.

Kiedy lekarz powie, żebyś przygotował się do badania, oznacza to, że masz ściągnąć wszystko od pasa w dół, pomijając skarpetki. Nie czekaj w samych majtkach, aż da ci wyraźny znak, że już czas na pełny negliż, tylko od razu je zdejmij. Tak przygotowany zasiadasz na fotelu. Ginekolog pomoże ci przyjąć prawidłową pozycję. Nie ty pierwszy będziesz się niezręcznie wdrapywać na ten upiorny sprzęt. ;) Im niżej posadzisz tyłek, tym łatwiejszy dostęp ma lekarz, a co za tym idzie, mniejszy odczuwasz dyskomfort.

Bardzo, ale to bardzo ważne jest rozluźnianie się. Co parę sekund staraj się rozluźniać mięśnie miednicy i tyłka. Nie masz pojęcia jak wiele to zmienia. Rozluźnienie się potrafi zmienić bolesne badanie w całkowicie niebolesne! Za pierwszym razem prawdopodobnie będziesz mocno spięty i każdy dotyk lekarza wyda ci się nieprzyjemny. Tutaj właśnie wchodzi rozluźnianie się. Jeśli uda ci się wyrobić nawyk luzowania mięśni w trakcie wizyt ginekologicznych, nie będziesz się ich bał, bo nie będą bolały. Musisz sobie o tym przypominać co chwilę, zaraz po rozluźnieniu automatycznie zaczynasz się spinać od nowa. Kiedy miałem drugą cytologię, pani nieustannie mi to powtarzała, dzięki czemu z badania, które na początku wydawało się katorgą, zrobiło się badanie tylko lekko nieprzyjemne. Różnica była niesamowita. Staraj się też nie podjeżdżać tyłkiem do góry, to również sprzyja dyskomfortowi.

Pamiętaj, że w trakcie badania masz prawo kontrolować jego przebieg. Jeśli chcesz, żeby lekarz był delikatniejszy, na chwilę przestał lub przerwał badanie całkowicie, powiedz mu o tym. Nikt nie będzie cię badał na siłę. W każdej chwili możesz wszystko zatrzymać i spróbować następnym razem.

W trakcie badania lekarz może obejrzeć także twoje piersi, zwłaszcza jeśli jest to twoja pierwsza wizyta w życiu. Sprawdzi, czy nie ma żadnych guzków, czy z sutków nic się nie wydziela, czy nie ma przebarwień i inne takie. Będziesz musiał do tego ściągnąć koszulkę i spłaszczak, co oznacza, że możesz zostać na chwilę w samych skarpetkach. ;) Kontrola cycków trwa krótką chwilę i zaraz będziesz mógł się ubrać.

Po badaniu lekarz podzieli się z tobą wrażeniami, powie, czy wszystko jest okej (może to zrobić już w trakcie). Być może da ci jakieś zalecenia, recepty, skierowania i powie, za ile się zgłosić na następny "przegląd". Jeśli masz jakieś wątpliwości, pytaj.

I to tyle. Wizyta trwa krótko. Jest o wiele więcej stresu niż faktycznego zagrożenia. Większość opowieści o bolesnych badaniach bierze się z nieumiejętności rozluźniania się i nerwów. Kiedy przywykniesz, zauważysz, że nie było czego się bać. :)

3 komentarze:

  1. Jakie miales przygody z dogadaniem sie przy tej cytologii?

    OdpowiedzUsuń
  2. Niezły tatuaż ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogę się oprzeć:

    1) upewnij się, że ginekolog ma poczucie humoru - najlepiej z kimś więc, z kim miałeś wcześniej do czynienia;

    2) nie mów,że kupiłeś sobie protezy;

    3) załóż protezę, przyjedź na badanie;

    4) jak lekarz odsłoni krocze do badania, wyraz na twarzy będzie BEZCENNY :D :D :D

    OdpowiedzUsuń

Uwaga! Dodawanie komentarzy bez logowania:
"Anonimowy" - komentarz będzie podpisany jako "Anonimowy"
"Nazwa/adres URL" - komentarz będzie podpisany wybranym przez Ciebie nickiem lub imieniem, jest możliwość dodania linku do strony/bloga (nie jest wymagane).

WAŻNE: http://transseksualizm.blogspot.com/2014/08/zasady-komentowania.html