Często spotykam się z sytuacją, kiedy trans odrzuca wszystko, co kobiece, a jeśli da radę, to unisex też. Nieważne, czy chodzi o ubrania, czy o hobby, czy o kolor włosów... Wszystko ma być takie męskie, ociekać potem i krwią... No cóż. Prawdziwy mężczyzna nie musi podkreślać, że nim jest. ;)
Jako mistrz piekarnika z powołania i wyboru nie rozumiem, jak można porzucić swoją pasję tylko ze względu na to, że jest mało popularna wśród innych samców. Spójrzmy tak: nienawidzę oglądać piłki nożnej, świetnie gotuję, umiem odróżnić łososiowy od różowego i potrafię szyć zabawki. A czy ktoś z was może mi zarzucić, że jestem zbyt kobiecy? Biorąc pod uwagę, jak wiele kierujecie do mnie pytań mailowo, raczej jestem uznawany za wystarczająco męskiego. Moja dziewczyna natomiast ogląda wszystkie mecze, skoki itd., wysyła mnie do robienia obiadów i pije piwo. Jest przez to mniej kobieca? Nijak, bo pijąc piwo przed telewizorem nadal jest sobą. A że od piwa rosną cycki, to i ja korzystam. ;)




